Ten artykuł pomoże ci zrozumieć istotę krytyki w stosunku do języka esperanto. Na chwilę obecną zawiera on jedynie podzbiór obiekcji, o których zdarzyło mi się słyszeć. Muszę stwierdzić, iż moja krytyka dla tego języka zniknęła z chwilą, gdy lepiej poznałem go wraz z kulturą esperancką.

Wielu nowicjuszy w ruchu esperanckim ponosi przesadny entuzjazm; inni z kolei nastawieni są krytycznie do niektórych cech tego języka i próbują go "ulepszać". Do zrozumienia, które z podejmowanych prób są skazane na porażkę, a które mogą odnieść sukces, wymagana jest bardzo dobra znajomość esperanto oraz zasad ewolucji języków. Tego nie osiąga się po zapoznaniu się z gramatyką i wyuczeniu się jakiegoś tysiąca słówek.

Trudno jest obiektywnie spojrzeć na esperanto. Łatwo można pomylić ten język i jego kulturę z propagandą nastawioną na kierowanie zainteresowaniem ludzi.

Dlaczego esperanto nie jest moim ulubionym językiem sztucznym

Esperanto jest bezużyteczne

Względna łatwość

Pokój na świecie

Kosztowny ekwiwalent "naturalnych" języków?

Który język zdominuje świat?

Sztuczny / planowy

Angielski, esperanto i ewolucja

Angielski jest preferowanym językiem na planecie

Wielojęzyczność

Esperanto nie jest międzynarodowe ani neutralne

Propedeutyczna wartość esperanto

Ile ludzi mówi językiem esperanto?

Sprawa osobistych preferencji

Fonetyka

Słownictwo

Seksizm

Pisownia

Gramatyka

Polityka / religia

Aspekt społeczny

Oryginalne pytania

Gra słów

Nie warte odpowiedzi

 

Esperanto nie jest ani międzynarodowe, ani neutralne, ponieważ jest zbyt europejskie

(#119) Esperanto jest niewystarczająco neutralne, będąc oparte prawie wyłącznie na europejskich językach źródłowych.

Odnosi się to szczególnie do słownictwa, ale również stosuje się w ortografii i gramatyce (która zawiera wiele cech gramatyk języków europejskich, chociaż formy nie posiadają wyjątków). Krytycy oskarżają, że to czyni ten język eurocentrycznym. Problemem nie jest to, że jest on trudniejszy dla nie-europejczyków niż wiele innych języków, lecz że szkodzi to neutralności, która, wg wielu łącznie z Zamenhofem, była uważana za istotną cechę języka światowego.

Chociaż słownictwo używa tych samych rdzeni co europejskie języki źródłowe, to uregulowane formy gramatyczne esperanto nadają mu nieco wyjątkowości. Współdzielone słownictwo może przyspieszyć naukę tym, którzy już uczyli się jakiegoś języka europejskiego (nawet jeśli nie potrafią nim mówić). W porównaniu do języka z kompletnie unikalnymi słowami nie istnieje zwiększona trudność dla tych, którzy nie mówią żadnym językiem europejskim. esperanto również posiada duży zbiór afiksów, co czyni go bardziej podobnym do języków azjatyckich (mówiący po esperancku i lingwiści twierdzą również, że dzięki temu język ten staje się bardziej giętki i wyrazisty).

 

Don Harlow:

Chociaż większość rdzennego słownictwa jest pochodzenia europejskiego  (a większość rdzeni nieeuropejskich, takich jak "alkohol", weszła poprzez języki europejskie), aglutacyjny system tworzenia słów w esperanto czyni wiele słów esperanckich zupełnie niepodobnymi do ich europejskich pierwowzorów, i tak, gdy jedni krytycy atakowali esperanto za to, że jest zbyt europejskie, inni atakowali je za to, że nie jest wystarczająco europejskie (szczególnie gdy system esperanto prowadzi do słów podobnych, lecz o innym znaczeniu, np. ang. fossil – skamielina, esp. fosilo – łopata; ang. forest – las, esp. foresto – nieobecność).

 

(#014) Chińczycy mieli trudności przy nauce esperanto. esperanto jest wytworem zachodniej kultury.

Tak. Ale jest im 5 razy trudniej nauczyć się angielskiego (niektórzy twierdzą, że 10 razy, a niektórzy, że nieskończenie trudniej). Dalsza analiza pokazuje, że esperanto jest bliższe językowi chińskiemu niż można by przypuszczać. Podstawowe słownictwo jest indoeuropejskie, lecz struktura słów bliższa jest chińskiemu. Warto zauważyć, że Chińczycy tworzą słowa w esperanto, które często są przyjmowane jako modelowe przez społeczność esperancką.
Myślę, że była próba stworzenia jakiegoś rodzaju chińskiego esperanto. Czemu taki język nie pojawił się jeszcze w Azji? Czemu cały świat nie używa jeszcze chińskich znaków? Są one łatwiejsze do nauki niż się wydaje. 

 

(#234) Esperanto jest wytworem kultury zachodniej

Jest możliwe proste rozwiązanie. Po prostu dodaj kilka słów azjatyckich i zobacz, co się stanie. Mam nawet dobrą nazwę dla twojego nowego języka: Chaos. Języki azjatyckie posiadają względnie podobną pisownię, ale wymowa jest całkowicie różna.

W zasadzie był projekt zbudowania pewnego rodzaju azjatyckiego esperanto, ale zgubiłem do niego łącze w Internecie i już nigdy nic o nim nie słyszałem.
Można również stworzyć język, który jest całkowicie bezstronny: po jednym słowie z każdego języka. Możesz sobie zgadnąć, o ile wzrośnie efektywność takiego języka w pisowni i wymowie.
Istnieje około 7000 znanych języków, którymi mówi się w 200 krajach na świecie. 2.261 z nich posiada pisownię. Jest około 40.000 dialektów. Życzę powodzenia!


 (#186) Esperanto nie można uważać za język światowy skoro ma tendencje europejskie.

Zwykle ci, którzy tak twierdzą, sugerują, że angielski jest "Językiem Światowym". Przeczytaj odpowiedź 14.

Zauważ, że esperanto przestało być projektem i stało się pełnym językiem.
Ten język nie jest w trakcie opracowywania, ani nie wymaga napraw.
Przejdź do rozdziału: Słownictwo.


(#190) Esperanto wygląda, brzmi i jest odczuwane jako sztuczne z powodu mieszania słów o różnym pochodzeniu.

... jedynie dla tych, którzy są nieświadomi niewiarygodnej różnorodności źródeł pochodzenia słów używanych we wszystkich głównych językach (łącznie z angielskim),
Spójrz na etimologio (lub na dowolną książkę o etymologii).

Jak każdy język obcy esperanto należy się nauczyć do pewnego poziomu, zanim zacznie się nim mówić (lub mówić na jego temat).
Po używaniu tego języka przez pewien czas i tak przestaje cię obchodzić, skąd się wzięły jego słowa. A obchodzi cię źródło słów etymologia (grecki), opat (aramejski), alfabet (etruski), kot (celtycki), admirał (arabski), szalotka (hebrajski)banan (malajski), bazar (perski), burleska (włoski), hamak (karaibski), aby wymienić niektóre.
W esperanto: etimologio, abato, alfabeto, kato, admiralo, ŝaloto, banano, bazaro, burlesko, hamako. Co jest nie tak z tymi słowami? Czy są bardziej obce z uwagi na fakt, że bliżej im do ich etymologicznych źródeł?
Zwróć uwagę, że olbrzymia większość słów używanych w esperanto posiada pochodzenie indoeuropejskie.

Najbardziej uderzającą cechą esperanto jest jego używanie afiksów. Daje to językowi dużą giętkość. Aby osiągnąć płynność, należy nauczyć się ich dodawania w locie.

Pochodzenie słów jest mniej ważne, a często ludzie się mylą w sprawach etymologii pewnych słów.
Na przykład ostatnio przeczytałem, jak ktoś sądził, że "gratulon" (oznaczające gratulacje) pochodzi z niemieckiego słowa "gratulieren", gdy tymczasem pochodzi ono z łacińskiego "gratulari".
Wielu sądzi, że "strato" (ulica) pochodzi od niemieckiego "die Strasse", zapominając, że to Rzymianie budowali "via strada".
Istnieje olbrzymia ilość słów wywodząca się z greki, która kiedyś była językiem handlu, przed łaciną – języka nauki, przed francuskim – języka dyplomacji, przed angielskim – języka wirtualnego świata.


(#023) Słownictwo języka esperantonie składa się z elementów łatwo rozpoznawanych przez wiele szeroko używanych języków europejskich.

Angielski (jak i inne języki) stosuje przyrostki do tworzenia przysłówków, przymiotników itp. ze zwykłych rdzeni, np. false, falsely, falsify, falsehood, falsity, lecz nie jest to regularne. esperanto uogólnia tworzenie słów dla każdego wyprowadzonego słowa. Z rdzenia fals- (łatwo rozpoznawalnego) można utworzyć falsi (fałszować), falsa (fałszywy), false (fałszywie), falseco (fałszywość), falsaĵo (fałszerstwo), falsisto (fałszerz).

Słownictwo jest głównie indoeuropejskie. Pełny słownik jest tutaj: NPIV.
Etymologię mamy tu: KEV, lub bardziej szczegółową tu EVE. Będziesz mógł sobie sam osądzić.


(#020) Gramatyka języka esperantonie jest zbudowana z elementów wspólnych dla wielu szeroko używanych języków europejskich.

Taką krytykę nie spotyka się zbyt często. Wygląda ona na uogólnienie kilku przypadków, które idą mniej więcej tak:

Końcówka liczby mnogiej – jeden z najważniejszych znaczników gramatycznych – przyjmuje swoją postać nie z czegoś międzynarodowo rozpoznawalnego (jak -s w szeroko rozpowszechnionych językach, np. angielskim, francuskim, hiszpańskim czy portugalskim). lecz -j z deklinacji rzeczowników w klasycznej grece.

W wersji poprzedzającej esperanto (jednej z wcześniejszych prób Zamenhofa) końcówka -s była stosowana dla liczby mnogiej, lecz została później odrzucona. Istnieje 9 razy więcej wyrazów rozpoczynających się od s- niż od j-.

Języki stosujące -s : łacina, francuski, hiszpański, portugalski, angielski,
Języki stosujące -j lub -i : łacina (!), włoski, rumuński, grecki, rosyjski, polski, litewski, hebrajski (źródło: [KEV ])

Końcówki gramatyczne są mniej więcej wybierane dowolnie. Istotnym jest tylko to, że istnieje pewnego rodzaju przyrostek, który oznacza liczbę mnogą.
Don Harlow:

Gdy tylko Zamenhof zdecydował się używać końcówki -n dla dopełnienia, stało się zupełnie konieczne odrzucenie końcówki -s, ponieważ -sn nie ma większego sensu – końcówka -ns mogłaby mieć sens (chociaż skoro -n jest zwykle dźwięczne, to wymusza w wielu ustach zamianę -s na z, a może nie), lecz Zamenhof zdecydował się umieścić (co zwykle jest mniej stosowane) zakończenie dopełnienia na koniec, a nie przed znacznikiem liczby. W tym szczególnym przypadku ciąg samogłoska-samogłoska niesylabiczna-spółgłoska jest niezmiernie sensowny.

Końcówka -s jest międzynarodowo rozpoznawana (wśród wspomnianych języków) w piśmie, lecz już nie tak bardzo w języku mówionym. W angielskim więcej słów zakończonych na -s w zasadzie kończy się dźwiękiem /z/ niż /s/ (ponieważ występuje zaraz za dźwięczną spółgłoską lub samogłoską). We francuskim jest ona rzadko wymawiana. Jeśli się nie mylę, to w portugalskim zwykle spotykamy dźwięk /sz/. To jedna z pułapek, w którą zbyt często wpadają twórcy języka zachodniego: założenie, że ich język nigdy nie będzie mówiony, lecz pisany. Zamenhof wykazał się wystarczającą mądrością zakładając od początku, że jego język będzie językiem mówionym i oparł na tym swój plan.

 

(#174) Lecz zmodyfikowana, uproszczona wersja łaciny, taka jak Interlingua, byłaby bardziej europejska... nieprawdaż?

Don Harlow:

Jeśli mówisz o poronionym pomyśle Aleksandra Gode'a w końcu lat czterdziestych, zapomnij o nim. Chodzi mi o język planowy, który zachowuje trzy koniugacje???

Jeśli odwołujesz się do jednej z nazw, pod którą znana jest "Latino Sine Flexione" włoskiego matematyka Peano – to co innego. To jest taka łacina jaką, powinna być, pozbawiona wszystkich tych skomplikowanych deklinacji, koniugacji i niepojętych konstrukcji ablatywnych, lecz – co najmniej w obrębie słownictwa – wciąż pozostająca istotnie łaciną! Nie wiem, czy ktokolwiek i w jakiej liczbie mówił kiedykolwiek tym językiem, lecz, o ile cię to interesuje, to byłby z pewnością lepszy kandydat do ożywienia niż Interlingua Gode'a, Interglossa Hobena (ostatnio zmartwychwstała jako Glosa) czy któryś z tysięcy innych wciąż powstających projektów językowych. Niektórzy z was, akademików, powinni znaleźć w Europie przykłady – wydaje mi się, że gdzieś słyszałem, iż jeden z tomów zebranych prac Peano był w całości napisany w tym języku.

 

(#107) Określone reguły składni esperanckiej są zadziwiająco trudne do znalezienia, co tworzy ogólną krytykę, że jest ona typowo odbierana jako bardzo europejska i stąd problematyczna dla nie-europejczyków.

W takich przypadkach odwołaj się do [PAGE ]. Dowiedz się sam jak ci nie-europejczycy rozwiązali ten problem.


(#027) Esperanto nigdy nie może zostać ogólnoświatowym językiem pomocniczym z uwagi na europejską przewagę w projekcie, zawartości i aspiracjach i nie ma nic wspólnego z większością nieeuropejskich języków – takich jak arabski i suahili.

Z drugiej strony ludzie to twierdzący, twierdzą również w tym samym czasie, że angielski jest odpowiednim kandydatem. Chińczycy i Zulusi zgadzają się, że esperanto jest łatwiejsze od angielskiego. Chyba im uwierzę, skoro sami to mówią.
Jeśli chcesz usłyszeć jak Zulus rozmawia po esperancku z Chińczykiem, to po prostu wpadnij na chwilę na Światowy Kongres esperanto.
Nie mam pojęcia, gdzie musiałbym jechać, aby usłyszeć dwoje ludzi podtrzymujących rozmowę w innym planowym języku. Chyba są gdzieś bliźniaki, które to robią.

Podsumowując, mój argument jest następujący : jeśli każdy chętny spędzić trochę czasu jest w stanie się nauczyć angielskiego, to esperanto wymaga tego czasu 5 do 10 razy mniej i jest łatwiejsze.

Warto zauważyć, że do dzisiaj nie ma programu, który może poprawnie tłumaczyć angielski na esperanto, nawet jeśli jest to widocznie łatwiejsze od tłumaczenia z angielskiego na francuski.
Wg mnie mądrzej będzie zacząć od czegoś prostszego. Interesujący program tłumaczący znajdziesz pod adresem http://lingvo.org/traduku/.


(#016) Wiele słów przyjętych międzynarodowo musi być okaleczane, aby wpasować się do tego języka, co daje nieprzyjemne wyniki.

Najgorzej jest z nazwami własnymi: Edimburgo jeszcze można zaakceptować, ale Mario (fuj) jako "Mary" jest nie do przyjęcia; a nikt nie chciałby się odwoływać do gwiazdy Alfa Lyrae jako Vego, gdy zawsze nazywaną ją Vega! Nawet nazwa taka jak Azja – słowo znane międzynarodowo z akcentem na pierwszym /a/ – musi być okaleczone do Azio z akcentem na /i/,

Maria jest akceptowaną nazwą własną, zobacz na [NPIV ]. Nazwy własne wcale nie muszą podlegać regułom rzeczowników. Zobacz na http://akademio-de-esperanto.org/decidoj/propraj_nomoj.html.
Ogólnie przyrostek -o może zostać pominięty lub zastąpiony apostrofem. Często tak się robi w poezji.
Niektóre nazwy, jak Vego, są dzisiaj w powszechnym użyciu. Vego zostało wchłonięte przez ten język; dziwne uczucie "niewłaściwego brzemienia" zniknęło dla niej. To samo tyczy się Azio.
Zauważ, że we francuskim akcent również jest położony na i: "Asie" jest wymawiane jako Azi, czyli tak samo jak w esperanckim Azi'.
Wygląda na to, że uważasz swój język za środek świata (jak kiedyś wydawało się to Chińczykom i Francuzom).
Zastanawiam się, jak z takim podejściem mogłeś nauczyć się jakiegokolwiek obcego języka.


(#034) Słowa takie jak sennacieca nie są międzynarodowe. To słowo nie istnieje w żadnym innym języku oprócz esperanto.

To jest ostateczny dowód, że esperanto nie jest międzynarodowe.

Chciałbym zobaczyć definicję słowa "international" (ang. międzynarodowy).
To nie słownictwo czyni język międzynarodowym, lecz trzon jego użytkowników.
Proszę przeczytać regułę nr 15 w La Fundamento.
Słowo zbudowane jest dobrze, bo zgodnie z regułą 15 z La Fundamento.
nacio oznacza naród, nację. To jest rdzeń (zwany "międzynarodowym" rdzeniem, ponieważ można go znaleźć wśród wielu języków). Reszta jest już jedynie podstawowym tworzeniem słów, czyli dodawaniem przedrostków i przyrostków.
-eca : przyrostek; mający cechę korzenia,
nacieca : oznacza narodowy (przymiotnik)
sen : przyimek oznaczający bez. Tutaj używa się go jako przedrostka.
sennacieca oznacza nie narodowy, mający charakter niezależny od narodu.
internacia : oznacza "międzynarodowy"
inter : pomiędzy (nie znaczy odnoszący się do wszystkich, wtedy byłoby ĉies – każdego)
-a: przymiotnik


Interesujące, że słowo takie jak nacionalismo istnieje, ale jest przestarzałe i zastępuje się je przez naciismo, które zostało utworzone zgodnie z propozycją reguły 15 z La Fundamento.;

Etymologia rdzenia naci-

ze starożytnej łaciny : gnasci, gnatus; gave nasci, natus (urodzić się), natalis (związany z urodzeniem), nativus (ojczysty), natura (natura), naturalis (naturalny), cognatus (krewny), praegnare (prae: przed), impregnare (zajść w ciążę)

łacińskie: natio (naród)
francuskie, angielskie, niemieckie : Nation
włoskie: nazione
hiszpańskie : nación
rosyjskie: nacija
polskie: nacja
pra-esperanckie: nacje
GEN (GNE)  dało następne esperanckie słowa (poprzez różne języki)
-gena, -genea, benigna, bigamio(?), degeneri, gameto, genealogo, generacio, generatoro, generi, genero, genetiko, genezo, genio, genitivo, geno, genocido, genotipo, genro, gento, germano, ĝenerala, ĝenio, ĝenro, ĝentila, ĝentlemano, ĝermano, ĝermeno, ĝermo, hidrogeno, impregni, indiĝeno, inĝenia, inĝeniero, kognato, maligna, nacio, nacionalismo (naciismo), naiva, naski, natalitato (naskokvanto), naturalismo, naturo


(#085) W esperanto można utworzyć wyrazy podobne, ale o innym znaczeniu niż w języku ojczystym, a w trakcie tej operacji zniszczyć wszelką pozostałość "międzynarodowej rozpoznawalności". Oto kilka:

Słowo         Znaczenie      Co przypomina, ale czym nie jest

fingr-ingo    naparstek      finger ring (pierścień na palec)
fos-ilo       łopata         fossil (skamielina)
for-esto      nieobecność    forest (las)
ses-ono       jedna szósta   season (sezon)
virgul-ino    dziewica       virgule (ukośnik)            
 
O co ci chodzi? Kto kiedykolwiek twierdził, że esperanto jest "międzynarodowo rozpoznawalne"? (Oczywiście posiadanie słów przypominających słowa angielskie typu "finger ring" czy "forest" wcale nie zmniejsza międzynarodowej rozpoznawalności, ponieważ te słowa akurat wcale nie są międzynarodowe.)
W esperanto można sobie utworzyć praktycznie wszystko. Czy to będzie miało jakieś znaczenie, czy też będzie wprowadzało ludzi w błąd, zależy ot twoich umiejętności. Jedni ludzie posiadają talent, a inni nie.

fingro (palec) fingr'ingo (naparstek) fingroringo (pierścień na palec)
fos/i   (robić dziurę w ziemi) fos'ilo (łopata) fosili/o (skamielina)
for (precz) for'esto (bycie precz, czyli nieobecność)  forst/o (las zrobiony przez człowieka)
ses (sześć) ses'ono (jedna szósta) sezono (sezon)
virg/a (dziewiczy) virg'ul'ino (dziewica) komo (przecinek)

Mając określony tekst, wątpię, czy miałbyś jakieś trudności z rozpoznaniem słów fingroringo, fosilio, forsto, sezono i komo, chyba że jesteś ślepy.
Jeśli znasz słowa fingro, fosi, for, ses, virga i reguły wyprowadzania słów, to powinieneś zrozumieć również fingringo, fosilo, foresto, sesono, virgulino.

Nie rozumiem całego tego zamieszania na temat "międzynarodowej rozpoznawalności".
Co najwyżej znajdziesz w esperanto kilka słów, które są mylące dla Anglików, inne dla Francuzów, Rosjan czy Niemców.


(#172) Większość międzynarodowych organizacji stanowczo odrzuciło esperanto... nieprawdaż?

Don Harlow:

Gdyby tak zrobiło, esperantyści byliby nie mniej szczęśliwi – bez odrzucania esperanto, od czasu jak Liga Narodów przyjęła (po gwałtownych protestach ze strony rządu francuskiego) entuzjastyczny raport na temat tego języka, sporządzony przez Pomocnika Głównego Sekretarza Nitobe Inzano, żadna międzynarodowa organizacja – szczególnie żadna obecnie istniejąca – nawet nie spojrzała kiedykolwiek na esperanto, chociaż w przypadku ONZ esperantyści na siłę wykazali im obecność tego języka (za pomocą dwóch największych petycji, które kiedykolwiek zebrano z prywatnej inicjatywy, jednej w 1948 roku i drugiej w 1966 – w pierwszą w końcu zalecili UNESCO, a drugą gdzieś zgubili). Wewnętrzna kontrola w ONZ problemu językowego skoncentrowała się na standardowych metodach rozwiązania go (dodaj języki, zatrudnij więcej tłumaczy, zapewnij, że wszyscy pracownicy są wielojęzyczni) bez poświęcania więcej niż jednego paragrafu na zbadanie – i możliwe odrzucenie – pomysłu zaadoptowania jakiegoś neutralnego języka pomocniczego.


Esperanto nie zostało odrzucone przez ONZ czy UE. Nigdy nie wzięto je pod uwagę.


(Przypadek UNESCO jest trochę niezwykły. Pomimo formalnych protestów ze strony Departamentu Stanu USA, UNESCO rozważyło rezolucję korzystną dla esperanto na Generalnej Konferencji w 1954 w Montevideo – i stanowczo odrzuciło ją. Lecz sposób odrzucenia był tak nieprawidłowy [a dzięki lokalnym esperantystom w Urugwaju stał się upubliczniony], że miejscowa prasa zmusiła UNESCO do powtórnego spojrzenia przed zamknięciem konferencji – i tym razem ta sama rezolucja została przyjęta. Druga korzystna rezolucja została przepuszczona jakieś 30 lat później w Sofii, w Bułgarii – przez jakiś dziwaczny zbieg okoliczności po tym jak Stany Zjednoczone i Wielka Brytania [czytaj Ronald Reagan i Margaret Thatcher] zebrały swoje manatki i wróciły do domu.)
 

I jak tutaj nie odnieść wrażenia, że proste i łatwe esperanto jest świadomie pomijane na korzyść 10 razy trudniejszego języka angielskiego. Dokładnie to samo dzieje się w Polsce. Np. tworzy się debatę publiczną w Internecie, która ma zbierać opinie ludzi dotyczące zaleceń dla Unii. W debacie jest 75% głosów za nauczaniem esperanto. W końcowej opinii głosy te są zupełnie pomijane i otrzymujemy zalecenie wspierania nauki języka angielskiego już od przedszkola. Pranie mózgów powoduje, iż ludzie boją się stawiać na esperanto w przeświadczeniu, że jest ono czymś gorszym od angielskiego i że na tym wiele stracą. Tymczasem prawda jest zupełnie inna. Zawsze najtrudniejszym językiem obcym jest ten pierwszy język obcy, który sie uczymy. Jeśli będzie to angielski, to przegrana sprawa – badania jasno pokazują, że odpowiedni poziom uzyskuje jedynie 1%-3%  młodzieży po 12 i więcej latach nauki. Czy naukę matematyki rozpoczynamy od całek i różniczek? Jeśli natomiast pierwszym językiem obcym będzie esperanto, to z uwagi na swoją logiczność i regularność bardzo szybko przeprogramuje umysł młodego człowieka i będzie on mógł się szybciej nauczyć innych języków obcych – zwróćcie uwagę, że większość esperantystów mówi kilkoma językami obcymi. To nie jest przypadek. Po prostu esperanto ułatwia i przyspiesza naukę języków obcych.

 


La letero al prizorganto de la Edukada Servo

Via email: (se vi volas ricevi respondon)
La temo:
Atenton: ← Enskribu la vorton  ilo  , alie la letero pereos

Skribu la leteron sube (ne pli ol 2048 literoj).

La nombro de literoj por uzado: 2048


I Liceum Ogólnokształcące
im. Kazimierza Brodzińskiego
w Tarnowie

(C)2017 mgr Jerzy Wałaszek
GNU Free Documentation License.