bluguy57

W jaki sposób esperanto mogłoby stać się kiedykolwiek standardowym, międzynarodowym językiem pomocniczym?

Przyznaję, że nie jest ono zupełnie bezużyteczne. Posiada więcej użytkowników od niektórych języków małych krajów, a nikt nie powiedziałby, że nauka tych języków jest bezużyteczna (jedynie aby nie obrazić ludzi mówiących tymi językami od urodzenia lub nawet tych, którzy się z nich wywodzą). Jednakże język ten nie przedstawia równej proporcji języków świata ani w gramatyce, ani w swoim słownictwie. Jest to głównie język europejski. Jak można oczekiwać, że Afrykańczycy i Azjaci pewnego dnia zaakceptują go jako międzynarodowy język pomocniczy? Jeśli ruch na rzecz uczynienia esperanto językiem międzynarodowym kiedykolwiek wzbije się w powietrze w krajach europejskich i obu Amerykach (np. poprzez obowiązkową naukę w klasach) i zacznie się przedostawać do Azji i Afryki, można oczekiwać olbrzymiego oporu politycznego od ludzi, którzy twierdzą, że jest to język eurocentryczny (którym faktycznie jest).

Jest to język zbudowany, zatem łatwy w nauce, co definitywnie stanowi plus, LECZ jego mało reprezentatywna natura wróży mu porażkę.

Dodatkowe szczegóły

Nawet jeśli budowa gramatyki, gdy ją tworzono jedynie po to, aby była prosta, odpowiada językom europejskim, albo sposób przedstawiania słów w piśmie odpowiada bardziej językom europejskim (co ma większy sens od używania mnóstwa symboli), to i tak zostaje mnóstwo miejsca do narzekań na słownictwo. Na przykład, dlaczego nie przyjąć więcej słów z języka chińskiego? Tym bardziej z uwagi na jego coraz większą przewagę.

Jeśli nawet kilku Afrykańczyków i Azjatów radzi sobie z tym językiem, to nie znaczy to, że wszyscy sobie poradzą. Nawet trudno spostrzec, aby doszedł on do punktu, który można by określić jako zjawisko międzynarodowe. Kilka szkół w Azji i w Afryce uczących go nic nie znaczy. Wyzwaniem (które bardzo łatwo mogłoby się okazać nie do przezwyciężenia) byłoby zaproszenie wszystkich w Azji i Afryce na pokład. Jeśli kiedykolwiek dojdzie on do punktu, gdy zacznie być rozważany poważnie przez parlamenty azjatyckie i afrykańskie lub innych rządów (aby uczynić go obowiązkowym przedmiotem szkolnym), można oczekiwać nieco oporu, nawet jeśli ci sami ludzie, którzy byliby przeciwni (zwłaszcza politycy), obecnie nawet nie rozważają w myślach tego problemu.

Również weźcie pod uwagę, że esperanto wynaleziono, zanim lingwistyka stała się nauką. Jak na coś, co jest reklamowane jako zbudowane logicznie, po co istnieją niepotrzebne rzeczy w stylu przedimków i rodzajów? Przedimki są bezcelowe. Jeśli chcemy zaznaczyć określoność/nieokreśloność, zawsze można powiedzieć "ten określony..." lub "jakiś tam...". Słowa różnią się, np. dla doktor (zapomniałem właściwego słowa po esperancku) posiada jedną formę męską/ogólną oraz jedną żeńską. Czy rzeczywiście chcemy utrwalać seksizm w międzynarodowym języku pomocniczym?  Posiadanie znaczników na rodzaj w słowach w języku skonstruowanym to czysta głupota. Jest to zrozumiałe w językach, które ewoluowały w ten sposób, lecz nie w czymś sztucznym.


Miĉjo

Najlepsza odpowiedź - wybrana przez głosujących

Jak mówią, czy budyń jest dobry sprawdza się jedząc go. Ludźmi, których należałoby spytać o przychylność dla esperanto i łatwość nauki dla Azjatów i Afrykanów, są sami Azjaci i Afrykanie, którzy się esperanto uczą lub uczyli. Dokładnie we wschodniej Azji oraz w rejonach Afryki (oraz w Brazylii, lecz nie jest ona ani tu, ani tam, dosłownie i w przenośni :-)) esperanto doświadcza obecnie najszybszego wzrostu. A zgodnie ze zbiorem poświadczeń od azjatyckich esperantystów z http://esperantofre.com/book/#asian, Azjaci nie narzekają – dlaczego zatem mielibyśmy my to robić za nich?

Jak to możliwe, pomimo widocznego eurocentryzmu esperanto? Więc, to prawda, że esperanto jest marginalnie łatwiejsze dla mówiących językami indoeuropejskimi, głównie z powodu pochodzenia rdzeni leksykalnych z języków europejskich, w większości z łaciny, nieco z języków germańskich, trochę ze słowiańskich, zatem pokrewieństwo z językami nie-indoeuropejskimi będzie dużo rzadsze.  Jednakże regularny, rozszerzalny i wydajny system tworzenia słów oznacza, że należy nauczyć się na pamięć jedynie względnie małej części słownictwa; resztę, tworzona w locie poprzez regularne wyprowadzanie, dostaje się głównie darmowo, bez względu na pochodzenie językowe użytkownika. Ponadto esperanto prawie zupełnie nie posiada idiomów, zatem słowa, po nauczeniu się ich, prawie zawsze oznaczają to, czego się od nich oczekuje, same lub w połączeniach z innymi, bez nieprzewidywalnych, niespodziewanych pułapek, które panoszą się jak plaga w językach narodowych – jest to zaleta dająca korzyść wszystkim, bez względu na język ojczysty. Dodatkowo wyjątkowo prosta i całkowicie regularna gramatyka jest wystarczająco elastyczna, aby pozwolić użytkownikom w dużym stopniu na stosowanie wzorców językowych z ich własnych języków ojczystych. Złóżmy to wszystko razem, a dostaniemy język, który może i jest nieco trudniejszy dla ludzi nie mówiących językami indoeuropejskimi, ale za to i tak jest łatwy dla każdego.

Esperanto w żaden sposób nie jest doskonałe. Nie jesteś pierwszym, który sugerował, iż esperanto można byłoby uczynić nawet prostszym, bardziej reprezentatywnym, bardziej "logicznym". Istnieją niestety pewne problemy z tym podejściem.

Dodanie słownictwa z Mandaryńskiego nie uczyniłoby esperanto łatwiejszym dla Chińczyków, natomiast utrudniłoby je dla 85% populacji świata. Esperanto stara się utrzymywać polisemię (wieloznaczność) na niskim poziomie; Mandaryński jest w nią szczególnie bogaty, nawet jeszcze bardziej sie ona powiększy, gdy wyeliminujemy tony, co zmusi nas do utrzymywania polisemii zapożyczonych słów lub odrzucenia jej, co słowa te uczyni mniej przydatnymi dla Chińczyków. A jednak esperanto wcale nie jest tak mało reprezentatywne, jak wygląda. Logiczny i powszechnie stosowany system budowy słów umożliwia opanowanie słownictwa, powiedzmy, 50,000 słów przez wyuczenie się jedynie około 9,000 oficjalnych rdzeni i utworzenie reszty w locie za pomocą prostych wyprowadzeń i zestawień. Jedynie pierwsze 20% są trudniejsze do opanowania dla nie mówiących językami indoeuropejskimi; reszta jest równie łatwa dla każdego.

Pozbycie się "niepotrzebnych" cech gramatycznych tylko dlatego, że inne języki radzą sobie dobrze bez nich, może posiadać nieoczekiwane efekty uboczne. Jeśli usuniemy przedimki, liczbę mnogą, przypadki, zgodność, czasy, tryby i imiesłowy, itd., esperanto stanie się tak bardzo okrojone, że przestanie być użyteczne. Cechy te przecież do czegoś w tym języku służą, a jeśli się ich pozbędziesz, to będą musiały zostać zastąpione czymś innym lub wynikać z kontekstu. Esperanto skłania się w kierunku jawności gramatycznej, preferując jasne i spójne oznaczanie części składowych zdania niż pozostawienie tego kontekstowi, który ma tendencje do bycia subiektywnym i niespójnym. Wymaga to nieco więcej pracy, lecz przyswaja się to ze względną łatwością.

Esperanto jest sztuczne jedynie historycznie. Z innego punktu widzenia jest to kompletny, żywy język naturalny, który rozwija się od ponad stu lat. Jakikolwiek język planowy, aby stać się zdolnym do życia uniwersalnym, międzynarodowym językiem pomocniczym, musiałby najpierw stać się kompletnym, żywym i naturalnym. Aby to osiągnąć, musi być intensywnie, szeroko stosowany i testowany oraz posiadać obszerną i stałą społeczność, która jest jego prawdziwym właścicielem i która nie toleruje ciągłego majstrowania przy nim. "Alternatywa", jakiś język inny od esperanto, musiałaby przejść przez wszystko to, przez co przeszło esperanto, bez gwarancji, że znajdzie się wystarczająco dużo ludzi, którzy zechcą taki język testować, używać, rozwijać, uzupełniać oraz naturalizować przez okres wielu dekad.

Językowi esperanto daleko do doskonałości. Lecz ono działa, a o to właściwie przecież chodzi. Aby to osiągnąć, musi jedynie być wystarczająco dobre – wystarczająco proste, użyteczne, kompletne, naturalne, ascetyczne – dla większości ludzi, a takie właśnie ono jest. Gdyby tak nie było, to przyjmując, że rozpowszechnia się ono poprzez mowę i że ludzie uczą się go z wyboru, nie rosłoby ono szybciej w tych częściach świata, gdzie dominują języki spoza grupy indoeuropejskiej niż gdzieindziej. Nie licz jedynie komentarzy na stronie http://esperantofre.com/book/#asian – przeczytaj je.


Inne odpowiedzi (4)

 Enrique

Bluguy57 napisał:


> Jednakże język ten nie przedstawia równej proporcji języków świata ani w gramatyce,
> ani w swoim słownictwie. Jest to głównie język europejski.

 

A czy język angielski spełnia te warunki?

> Jak można oczekiwać, że Afrykańczycy i Azjaci pewnego dnia zaakceptują go jako
> międzynarodowy język pomocniczy?

 

Chiny posiadają uniwersytety, gdzie jest nauczane esperanto. Chińskie Radio Międzynarodowe nadaje audycje w esperanto. Dla Azjatów i Afrykańczyków esperanto jest dużo prostsze od angielskiego. Uczy się esperanto w niektórych szkołach w kilku krajach afrykańskich.

> od ludzi, którzy twierdzą, że jest to język eurocentryczny (którym faktycznie jest).

 

Słyszałem to narzekanie jedynie od ludzi mówiących od urodzenia językiem angielskim. Gdy odwiedzałem Japonię, Koreę, Chiny, to gospodarze przekazywali mi jedynie, że esperanto jest o wiele prostsze od angielskiego, a mówili w esperanto dużo lepiej niż po angielsku, nawet jeśli wcześniej uczyli się angielskiego w szkole, a esperanto samodzielnie. Również rozmawiałem z ludźmi, którzy uczyli się esperanto na uniwersytecie.

Nigdy nie odwiedziłem Afryki, lecz wielokrotnie prowadziłem rozmowy w esperanto z ludźmi z kilku afrykańskich krajów. Również rozmawiałem z ludźmi z Iranu.

 

Caudex napisał:


> nie spotkałem jeszcze nikogo, Europejczyka, czy Chińczyka,
> kto by twierdził, że angielski jest szczególnie trudnym językiem do nauki.

 

Nie wierzę ci! Angielski jest bardzo trudnym językiem. Nawet rodzimi użytkownicy tego języka opuszczają szkoły średnie bez umiejętności pisania i mówienia zrozumiałym angielskim. A wiele osób z USA nie potrafi zrozumieć ludzi z Anglii.

 Wielu ludzi z Północnej Europy mówi dosyć dobrze po angielsku. Tak nie jest z większością ludzi w innych rejonach. Nawet ludzie uczący się angielskiego przez lata nie mogą osiągnąć dobrej, zrozumiałej wymowy. Inni po prostu dają sobie spokój, gdy zauważają brak dalszych postępów.


> zaprojektowane języki międzynarodowe po prostu nie posiadałyby
> tej dodatkowej głębi znaczenia.


Językowi esperanto wcale tego nie brakuje. Często esperanto jest bardziej ekspresywne od wielu innych języków, łącznie z angielskim.
 

Żródła:


 JP

Esperanto nigdy nie miało na celu składać się z kawałków wszystkiego dookoła. Zostało zaprojektowane tak, aby posiadać wszystko to, co jest niezbędne do funkcjonowania jako kompletny, żywy język, który jest unikalny. Korzenie słów mogą pochodzić z języków indoeuropejskich, lecz budowa gramatyki już nie. Przypomina ona w logice i układzie zdań bardziej język chiński.

Polityczny opór w Azji? Esperanto jest nauczane w szkołach w niektórych rejonach Chin. A chociaż może ono być dla nich nieco trudniejsze, niż byłoby dla Niemca, Włocha czy Słowianina, to jednak wciąż jest o wiele prostsze od jakiegokolwiek innego języka. Jedyną trudnością dla Azjatów jest zwykle wymowa, co nie jest nawet wielkim problemem z powodu wskazówek znajdujących się w kontekście zdania.

Ĝis la revido, mia amiko!


Caudex
Chociaż raczej nie nazwałbym siebie zwolennikiem języka esperanto, to ten argument nie posiada wielkiego sensu. W rzeczywistości brzmi on następująco: nie powinno się tworzyć języka międzynarodowego, który nie jest równym odbiciem wszystkich języków świata. Jedynym sposobem utworzenia takowego byłoby stworzenie go zupełnie od podstaw w oparciu o gramatykę zawierającą wszystko, co udało się człowiekowi dotąd wymyślić w tej dziedzinie. Jeśli tak nie będzie, to język ten zawsze będzie bardziej podobny do tej czy innej rodziny języków – a biorąc pod uwagę sposób działania języków, niemożliwe jest "równe" wcielenie różnych elementów rodzin językowych.

Nawet gdyby to było możliwe, to na jakiej podstawie zdefiniować tę równość? Pojęcie określenia stopnia oparcia się danego języka na określonej  rodzinie jest samo w sobie wystarczająco trudne. A gdyby się to udało zrobić, to należałoby następnie zdecydować, czy się chce oprzeć pewną część elementów językowych na samych użytkownikach czy na porównaniu podobieństw i różnic.

Załóżmy, że udało ci się osiągnąć to wszystko. Trudno będzie teraz powiedzieć, czy twój nowy język stanie się użyteczny. Będzie on równie obcy dla tych z Azji jak i esperanto, być może za wyjątkiem stosowania takich samych konstrukcji imiesłowowych w zdaniach podrzędnie złożonych. Język jako całość nie będzie posiadał spójności ze sobą samym, przeskakując z jednej grupy językowej do innej w ciągu jednego zdania.

Wtedy jedyną opcją stanie się ponowne rozpoczęcie pracy od podstaw. Czy będzie to lepsze? Pozostaniesz z językiem, który jest obcy dla każdego; dodatkowym wyzwaniem byłaby próba przekonania społeczności międzynarodowej, mając szczególnie na uwadze nieustępliwość świata anglosaskiego, do przyjęcia języka, który jest arbitralnym i nie przypomina niczego, co ktokolwiek kiedykolwiek wcześniej widział.

Zgadzam się, że esperanto nigdy nie odniosło sukcesu, lecz z zupełnie innych powodów. Głównie dlatego, że nie jest ono nam potrzebne. Pomimo arogancji osób mówiących od urodzenia po angielsku dotyczącej złożoności naszego języka, nie spotkałem jeszcze nikogo, Europejczyka, czy Chińczyka, kto by twierdził, że angielski jest szczególnie trudnym językiem do nauki. Tak, trudno rozumieć niuanse użytkowników rodzimych, lecz to samo dotyczy wszystkich języków;  zaprojektowane języki międzynarodowe po prostu nie posiadałyby tej dodatkowej głębi znaczenia. Dodać do tego niekwestionowaną gorliwość świata do powiększenia znajomości angielskiego, a stałbym się bardzo zaskoczony, gdybym w ciągu swojego życia zobaczył planowy język międzynarodowy w powszechnym użytku; po prostu nie ma nań potrzeby.


 mankso

> Jednakże język ten nie przedstawia równej proporcji języków świata ani w gramatyce,
> ani w swoim słownictwie.

 

Wydaje się, że zostałeś zarażony przez pojęcia językowej i politycznej poprawności! Zamenhof (inicjator esperanto) uznał, że istnieje pewien zasób tzw. "słów międzynarodowych", etymologicznie powiązanych ze sobą nawzajem, który pojawia się w większości głównych języków europejskich. To właśnie te słowa umieścił w esperanto na podstawie zasady "maksymalnej międzynarodowości" – te elementy, które byłyby rozumiane przez największą liczbę ludzi. W esperanto nigdy nie istniał zamiar włączania czegoś ze każdego z ponad 6,000 języków świata lub z każdej rodziny językowej. Nie-etniczne esperanto jest syntezą pierwiastków i gramatyki z głównych etnicznych języków indoeuropejskich, a tak wyszło, że ponad 50% świata używa obecnie tych języków. Jeśli chcesz międzynarodowego języka pomocniczego opartego na komitecie, to spojrzyj na historię IALA i sprawdź do czego to doprowadziło – do języka nawet mniej międzynarodowego niż esperanto!

> jego mało reprezentatywna natura wróży mu porażkę.

 

Czy zatem 7 punktów Manifestu Praskiego zupełnie się nie liczy? W ciągu swojej 124-letniej historii esperanto osiągnęło nadzwyczajny sukces oraz rozpowszechnienie, jeśli weźmie się pod uwagę jak małą otrzymywał pomoc z oficjalnych źródeł (a jak wiele oficjalnego oporu władz!). Ignoti nulla cupido!

Źródła:


La letero al prizorganto de la Edukada Servo

Via email: (se vi volas ricevi respondon)
La temo:
Atenton: ← Enskribu la vorton  ilo  , alie la letero pereos

Skribu la leteron sube (ne pli ol 2048 literoj).

La nombro de literoj por uzado: 2048


I Liceum Ogólnokształcące
im. Kazimierza Brodzińskiego
w Tarnowie

(C)2017 mgr Jerzy Wałaszek
GNU Free Documentation License.