obrazek

Nie tylko esperanto jest obiektem uprzedzeń w kręgach lingwistycznych oraz w oświeconym społeczeństwie. Również zwyczajowe wyobrażenie języka chińskiego nie odpowiada rzeczywistości. Na Zachodzie wielu profesorów lingwistyki oraz wiele książek – wydaje mi się, że większość – uczy kłamstw na temat tego języka. Od kiedy stwierdziłem w artykule Esperanto: język europejski czy azjatycki?, że esperanto jest bardziej izolujące niż aglutynacyjne, wielu esperantystów wyraziło mi w związku z tym swój sceptycyzm oraz zapragnęło poznać moje argumenty przychylne temu dziwnemu pomysłowi. Ich sceptycyzm zwykle bierze się z dwóch błędnych przedstawień: (1) zwyczajowy, nieprawidłowy obraz języka chińskiego, który w jakiś sposób prawie bezkonkurencyjnie rozprzestrzenił się na Zachodzie, błędne pojęcie na temat tego, jakimi cechami różnią się języki aglutynacyjne od fleksyjnych i izolujących. Dlatego wydaje się mi pożyteczne udostępnienie ogółowi esperantystów odpowiedzi na takie pytanie, które wyjaśnią, dlaczego, według mnie, esperanto o wiele bardziej przypomina język chiński niż języki aglutynacyjne, jak turecki, węgierski i suahili.

Ponieważ pytanie to dotyczy w takim samym stopniu esperanto jak i chińskiego, pozwólcie, że na początku przedstawię bardzo ważny, lecz powszechnie nieznany cytat Zamenhofa z Unua Libro:

"Każde słowo [mojego "Języka Międzynarodowego"] znajduje się zawsze i tylko w jednej stałej postaci, w której zostało wydrukowane w słowniku. A różne formy gramatyczne, wzajemne relacje pomiędzy słowami, itd. są wyrażane przez połączenie niezmiennych słów. Lecz ponieważ podobna budowa języka jest zupełnie obca narodom europejskim i przyzwyczajenie się do niej byłoby dla nich sprawą trudną,  dlatego w całości przystosowałem to rozczłonkowanie języka do ducha języków europejskich tak, że jeśli ktoś uczy się mojego języka z podręcznika, to nie przeczytawszy wcześniej przedmowy (która dla ucznia jest zupełnie niepotrzebna), to nawet nie będzie przypuszczał, że budowa tego języka różni się czymś od budowy jego języka ojczystego."

[Dr L. L. Zamenhof, Fundamenta Krestomatio de la Lingvo Esperanto, Paryż: Esperantista Centra Librejo, 1927, wydanie 11-te, strona 248 (II a)].

Później wyjaśnia on, że wyraz fratino (siostra) składa się z trzech "słów": frat (brat), in (forma żeńska) oraz o (rzeczownik). Jest to typowo chiński sposób patrzenia na te sprawy. Zatem jeśli ocenia się język chiński za najbardziej reprezentatywny z języków izolujących, co zwykle czynią lingwiści, należy uznać esperanto za należące do tej samej kategorii. Z zacytowanego tekstu jasno wynika, że Zamenhof rozmyślnie stworzył język niepodobny do europejskiego, a posiadający wszystkie cechy języków izolujących. Mówienie, że "różne formy gramatyczne, wzajemne relacje pomiędzy słowami, itd. są wyrażane przez połączenie niezmiennych słów", jest równoznaczne ze zdefiniowaniem kryterium tradycyjnie używanego do zaklasyfikowania języka jako izolującego. Czegoś podobnego nie można powiedzieć na temat języków aglutynacyjnych (zobacz na odpowiedź dla HL, która znajduje się po tekście tego artykułu).

Uwaga: Słowa "chiński" lub "język chiński" w tym tekście odnoszą się do języka będącego oficjalnym językiem Chińskiej Republiki Ludowej, gdzie nazywa się go 普通话 putonghua ('wspólny język') i gdzie naucza się go we wszystkich szkołach. Jest on językiem oficjalnym w ONZ oraz w związanych z tą organizacją instytucjach. Tam nazywa się go 中文 zhongwen ('chiński język'). Ta postać języka, z innym sposobem zapisu wielu ideogramów,  jest również przyjęta oficjalnie na Tajwanie, gdzie nosi nazwę 國語 guoyu ('język kraju', 'krajowy język'), co w Chinach zapisuje się jako 国语.

 

Częste, lecz niesłuszne twierdzenia o języku chińskim

Według większości zachodnich lingwistów chiński charakteryzuje się głównie czterema cechami:

1. W chińskim nie ma różnicy pomiędzy morfemem a słowem. Na przykład, John Wells pisze:

W języku izolującym każde słowo jest jakby monolitem wyciosanym z jednego bloku. Słowa nie mogą dzielić się na morfemy (...) Każde słowo składa się z nierozbieralnej całości lub, jeśli wolicie,  z nagiego korzenia. Znanym przykładem języka izolującego jest chiński (...)(John Wells, Lingwistyczne aspekty esperanto, Roterdam: UEA/CED, 1989, drugie wydanie, str. 27). (1)

2. Każdy chiński morfem-słowo może zostać użyty w funkcji jakiejkolwiek kategorii gramatycznej (tj. jako rzeczownik, czasownik, przymiotnik, przysłówek, przydawka, itd.).

W chińskim jest zasadą gramatyczną to, że nie powinno być żadnych różnic pomiędzy rzeczownikami i czasownikami.(Lord, Robert. Lingwistyka Porównawcza, Londyn: English Universities Press, 1974, str. 220).

3. Budowa zdania jest sztywna i tylko taka może być, ponieważ tylko pozycja słowa w zdaniu definiuje jego funkcję gramatyczną (tj. kategorię rzeczownikową, czasownikową, itd., do której należy dane słowo w języku indoeuropejskim).

Tylko sama pozycja słowa określa funkcję tego słowa.(Lord, Robert. Lingwistyka Porównawcza, Londyn: English Universities Press, 1974, str. 220).

Języki izolujące: języki, w których każde słowo zostaje zredukowane do jednego korzenia, a jego powiązania gramatyczne określają jego względną pozycję (np.: chiński)(Le Petit Larousse Illustré, Paryż: Larousse, 2006, str. 598).

4. W chińskim każde słowo jest samodzielnym, niezależnym, nieodmiennym i izolowanym blokiem. Nie mogą istnieć afiksy i końcówki.

 

Żadne z tych czterech twierdzeń nie jest poprawne. Sprawdźmy je jedno po drugim.

 

1. Czy to prawda, że w języku chińskim słowo i morfem są identyczne?

Nie. Prawdą jest jedynie to, że w chińskim każda sylaba jest morfemem lub "atomem semantycznym", tj. każda sylaba posiada znaczenie. Lecz istnieje duża różnica pomiędzy słowem a morfemem (sylabą w chińskim). Gdyby zwyczajowa teza była słuszna, to słowa zachowywałyby się tak samo w dwóch zdaniach 我写字 wo xie zì, “ja piszę (ideogramy)” i 我知道 wo zhidao, “ja umiem(etymologicznie i dosłownie “ja znam tę drogę”). Lecz że xiepisać” jest słowem i czasownikiem, pokazuje to fakt, iż może ono przyjąć morfem le, który oznacza aspekt przeszły: 我写了字 wo xiele zì znaczy “ja pisałem”. Lecz nie da się powiedzieć 我知了道 wo zhile dao. Należy mówić 我知道了 wo zhidaole,ja poznałem”. To pokazuje, że słowem w tym przypadku jest 知道 zhidao, a nie samo zhi. Oto przypadek, w którym słowo i morfem są rozłączne.

Rzeczywiście, wiele chińskich morfemów jest monolitycznymi blokami w tym sensie, że ich postać nigdy się nie zmienia, lecz nie są one samodzielnymi, wyizolowanymi blokami. Na przykład morfem strzec”, “chronić” nie może być używany bez powiązania z innym morfemem, jak w 护身 hùshenchronić się”, 护送 hùsòngeskortować”, 护士 hùshiopiekunka” lub 护照 hùzhàopaszport”.

Taka jest duża ilość chińskich morfemów (sylab), które chińscy gramatycy nazywają 不自由 buziyounieswobodnymi”. Aby utworzyć słowo, należy dołączyć do nich inny morfem. Na przykład xiaoszkoła”, gongpraca”, huanlubić” czy qidziwny” nie istnieją jako oddzielne słowa. Pojawiają się w tym języku tylko w wielosylabowych połączeniach, jak 学校 xuexiao "szkoła", 校长 xiaozhang "kierownik szkoły", 工作 gongzuo "pracować", 工人 gong-ren "pracownik", 喜欢 xihuanlubić”, 奇怪 qiguai dziwny”. Ich status jest taki sam jak status drog w drogi, droga, drogie lub woln w wolność, uwolnienie. To, że posiadają znaczenie, nie oznacza, iż wystarcza to, aby można ich było używać oddzielnie.

Lecz nawet morfemy, które można używać oddzielnie, nie można traktować jak słowa, jeśli zostaną połączone z innymi i utracą swój pierwotny sens. Jeśli znaczenie dwu lub więcej sylabowego słowa nigdy się nie zmienia, bez względu na kontekst, i nie może zostać łatwo wydedukowane ze znaczeń poszczególnych składników, to taka jednostka jest słowem, a tworzące je morfemy słowami nie są. Rozważmy przykładowo zdanie 王先生来了Wang xiansheng laile, w którym każdy morfem, za wyjątkiem cząstki gramatycznej le, może pojawić się samodzielnie bez powiązania z innym morfemem. Gdyby w języku chińskim "morfem" równał się "słowu", to zdanie to mogłoby zostać rozłożone następująco:

wang 'król',
xian '(jako) pierwszy', 'wcześniej',
sheng 'narodzony',
lai 'przybywa',
le [znak dokonanej czynności].

Jak rozumieć ten galimatias? Czy tak, że król narodził się przed innymi lub przed prognozowaną datą? W rzeczywistości to zdanie po prostu znaczy "Pan Wang przybył". Wang jest nazwiskiem, odpowiednikiem polskiego "Król", angielskiego "King", francuskiego "Leroy". Słowo 先生 xiansheng jest odpowiednikiem naszego "pan" (lecz zawsze stoi po nazwisku) i jest wynikiem rozwoju semantycznego, a znaczy "starszy", czyli po chińsku 先生 xiansheng, "wcześniej narodzony". Ponieważ już od wielu wieków 先生 xiansheng jest używane tylko w znaczeniu  'pan', stało się ono pełnoprawnym, dwusylabowym słowem, jak duża większość słów chińskich. Jasnym jest w tym przypadku, że słowo i morfem to dwie różne sprawy.

Zbadałem statystycznie chiński tekst lingwisty Yuen Ren Chao oraz jego angielskie tłumaczenie wykonane przez samego autora. W chińskim tekście tylko 48,8% słów jest jednomorfemowych, natomiast w angielskim jest ich 71%. Wg tego kryterium język angielski jest bardziej izolujący od chińskiego. Często się mówi, że chiński jest "językiem jednosylabowym". Wg mnie to angielski jest bardziej jednosylabowy. Porównajcie oficjalną nazwę Światowej Organizacji Zdrowia w tych dwóch językach: po chińsku 世界卫生组织 Shijie Weisheng Zuzhi (0% jednosylabowych słów) i po angielsku World Health Organization (66% słów jednosylabowych) [世界 shijie 'świat', 卫生 weisheng 'ochrona zdrowia', 组织 zuzhi 'organizacja'].

 

2. Czy to prawda, że każde chińskie słowo może być użyte jako rzeczownik, czasownik, przymiotnik, przysłówek, itd., innymi słowy, że słowa chińskie nie posiadają kategorii gramatycznej?

Nie. W przeciwieństwie do tego, co twierdzi większość zachodnich lingwistów zajmujących się językiem chińskim, słowa chińskie posiadają kategorię gramatyczną, która w większości przypadków nie może się zmieniać.

W esperanto można stosować rdzeń bicikl jako czasownik: li biciklas (on jeździ na rowerze). To samo dotyczy języka angielskiego: he bicycles. Ale w języku chińskim nie jest możliwe. “Rower” to 自行车 zixingche, lecz nie staje się on czasownikiem, gdy postawi się przed nim zaimek lub umieści się go w miejscu czasownika w zdaniu: 他自行车 ta zixingche nie jest rozumiane jako “on jedzie na rowerze”, lecz jako błędny sposób mówienia “jego rower(powinno być 他的自行车 tade zixingche), czy też jako początek zdania “on... roweru...[nigdy nie używał]”. Podobnie w esperanto można użyć rdzenia fiŝ czasownikowo i powiedzieć mi fiŝas w znaczeniu “próbuję łowić ryby”, tak samo angielskie fishryba” staje się czasownikiem w I fishwędkuję”, “łowię ryby” . Nie jest to możliwe w chińskim.  Morfem ryba” nigdy nie jest używany czasownikowo. Aby powiedzieć “łowię ryby”, należy dodać inny morfem: 我捕鱼 wo bŭyú.

他是殘忍 Ta shi canren nie jest bardziej poprawne w chińskim od dosłownego tłumaczenia na esperanto li estas kruel. Należy powiedzieć 他是殘忍的 ta shi canrende, zatem dodając morfem de tworzący formę przymiotnikową, który odpowiada esperanckiej końcówce -a: woja” > 我的 wode, “mój”, 殘忍 canren kruelokrut-” > 殘忍的 canrende, kruelaokrutny”. Niemniej jednak można powiedzieć 他殘忍 ta canren 'li kruel' "on okrut" w znaczeniu 'li kruelas' "on okrutnikuje": morfem tworzący przymiotnik de jest obowiązkowy tylko wtedy, gdy używa się czasownika shi 'być'.

To prawda, że niektóre słowa mogą być używane zarówno jako czasowniki jak i rzeczowniki: 建议 jianyi można użyć jako "proponować” i jako “propozycja”. Lecz nie upoważnia to do twierdzenia, że w języku chińskim jakikolwiek morfem może dowolnie funkcjonować jako czasownik lub jako rzeczownik, a przez to że jest to język, w którym słowa nie posiadają kategorii gramatycznej. To tak samo, jakby powiedzieć to o języku angielskim na podstawie słów takich jak sleep, love, report itp., które dają taką możliwość. Lecz nie można mówić my suggest lub his write, lub an international organize. W tym względzie język chiński jest dokładnie taki sam jak angielski. W rzeczywistości tylko 7 lub 8 procent słów chińskich można używać w tych dwóch funkcjach. A nawet przy słowach używanych dwojako Chińczyk czuje różnicę pomiędzy rzeczownikiem a czasownikiem. 计划 Jihua oznacza zarówno “plan” jak i “planować”. Lecz gdy chce on powiedzieć "jego plan", musi użyć formy 他的计划 tade jihua, z morfemem tworzącym przymiotnik de. Jeśli powie 他计划 ta jihua to będzie to oznaczać “on planuje”.

Fakt, że pewna liczba słów chińskich może być używana zarówno czasownikowo jak i rzeczownikowo, w rzeczywistości częściowo wyjaśnia ogromnie rozpowszechniony pogląd, iż w języku chińskim słowo nie należy do ustalonej, zdefiniowanej kategorii gramatycznej. Innym czynnikiem przyczyniającym się do tego błędnego odbioru być może jest to, iż w chińskim, jak i w angielskim, dowolny rzeczownik można używać jako przymiotnik przez proste umieszczenie na przodzie. Czy jest sens pytać o to, czy w języku angielskim w trójce słów World Health Organization słowa World i Health są przymiotnikami, czy rzeczownikami używanymi przymiotnikowo, czy też rzeczownikami w dopełniaczu? Mówienie, że język chiński nie posiada kategorii gramatycznych, ponieważ w 世界卫生组织 Shijie Weisheng Zuzhi dwa pierwsze słowa funkcjonują przymiotnikowo lub dopełniaczowo, nie ma większego sensu od zaprzeczania istnienia kategorii gramatycznych w angielskim. W rzeczywistości cecha rzeczownikowa jest istotnym aspektem słowa 世界 Shijie 'świat'. Nie jest możliwe używanie go w znaczeniu 'na całym świecie'. Aby to wyrazić, konieczne jest dodanie innych morfemów. Mówi się wtedy 世界上 shijieshang lub 全世界上 quanshijieshang.

Interesujące jest, iż w takim przypadku chińscy gramatycy uważają słowa umieszczone na przodzie za rzeczowniki, co potwierdza poniższy cytat:

When a word is composed of four or more than four syllabes, it may be written in separate parts, if possible, in order that the phonetic spelling may be not too long and the student may read the word easi-ly, e.g. Beijing Daxue 'Beijing University' (Chinese Language Special Class, 1958, str. 783).

[Gdy słowo jest zbudowane z czterech lub więcej sylab, można go zapisać oddzielnymi jednostkami, o ile to możliwe, aby pisownia fonetyczna nie była zbyt długa i uczeń mógł łatwiej przeczytać to słowo, przykładowo Beijing Daxue 'Uniwersytet Pekinu']. (Gdyby poprzedzające słowo było przymiotnikiem, to tłumaczenie angielskie brzmiałoby Pekinese lub Beijnigese University).

Inny argument tych, którzy twierdzą, że język chiński nie posiada ustalonych kategorii gramatycznych, wyraża się poglądem, że "w chińskim przyimki są czasownikami". To twierdzenie nie odpowiada rzeczywistości. Ogólnej reguły nie można zbudować na podstawie kilku wyjątkowych przypadków. To prawda, że gei może oznaczać zarówno 'dawać' jak i 'do', tak samo jak dao może znaczyć 'osiągać' i 'aż do', lecz czy z tego powodu, że w angielskim down (to down a drink – łyknąć/strzelić drinka), up (up the ante – podnieść stawkę ) lub out (outed in a semifinal - usunięty w półfinałach) mogą funkcjonować jako czasowniki, to ma się prawo powiedzieć, że "język angielski nie posiada przyimków"? Wiele chińskich przyimków zawsze i wyłącznie odgrywa rolę przyimków, a nigdy czasowników, na przykład yin 'z powodu' lub 关于 guanyu 'o'. Mylenie pojęcia "niektóre" z "wszystkimi" oznacza poziom umysłowy mniej więcej pięcioletniego dziecka. Dziwne, nieprawdaż?, że tylu lingwistów bezkrytycznie przyjmuje różne opowiastki o języku chińskim opowiadane od wieków, a nigdy nie przyjdzie im do głowy sprawdzenie ich.

 

3. Czy to prawda, że chiński szyk wyrazów jest sztywny i określa funkcję gramatyczną słowa?

Nie. W przeciwieństwie do ciągle powtarzanego twierdzenia, szyk wyrazów w języku chińskim wcale nie jest sztywny i nie ma wiele wspólnego z funkcją gramatyczną. W tym względzie języki angielski i francuski są bardziej sztywne. Rozważmy takie oto zdania:

他也许住在北京 ta yexu zhu zai Beijing on być może mieszka w Pekinie
也许他在北京住 yexu ta zai Beijing zhu “być może on w Pekinie mieszka

Gdyby szyk wyrazów był sztywny, to drugie zdanie nie byłoby możliwe, a przynajmniej nie z takim samym znaczeniem jak pierwsze. Gdyby szyk wyrazów przecież definiował funkcję gramatyczną, to w drugim zdaniu zai stałoby się czasownikiem i zhu rzeczownikiem, a zdanie oznaczałoby “być może on jest w swoim pekińskim mieszkaniu”. Lecz nie to znaczy to zdanie, posiada ono dokładnie taki sam sens jak pierwsze.

Jeśli szyk wyrazów jest sztywny i definiuje funkcję gramatyczną w zdaniu, to jak wyjaśnić, że poniższe cztery zdania:

我的书他送来了 wode shu ta songlaile moje książki on przysłał tutaj
他把我的书送来了 ta ba wode shu songlaile on moje książki przysłał tutaj
他送我的书来了 ta song wode shu laile on przysłał moje książki tutaj
他送来了我的书 ta songlaile wode shu on przysłał tutaj moje książki

posiadają dokładnie ten sam sens, mianowicie: "on przysłał moje książki tutaj"? [ ba jest "przyimkiem biernikowym", tj. przyimkiem, który wprowadza dopełnienie bliższe, jeśli znajduje się ono po podmiocie].

Często można przeczytać, że w języku chińskim szyk wyrazów ściśle odpowiada szykowi SVO: podmiot-orzeczenie-dopełnienie. lecz wystarczy przeczytać kilka stron chińskiego tekstu, aby się przekonać, że nie jest to prawdą. Przykładowo, otworzywszy na chybił trafił zbiór bajek, udało mi się trafić w znaną bajkę o "Mistrzu Dongguo i wilku”. Znajduje się w niej zdanie: 打猎的追上来, 狼不见了,就问东郭先生 Daliede zhuishanglai, lang bu jian le, jiu wen Dongguo xianshengMyśliwi przybyli, już więcej nie zobaczyli wilka, pytali Mistrza Dongguon” [ langwilk”, jianwidzieć”, ... bu...lenie więcej”, jiu "wtedy", "natychmiast", wen "pytać"]. Gdyby szyk zdania funkcjonował tak, jak w mitycznych opisach języka chińskiego, to znaczenie byłoby takie: “myśliwi przybyli, wilk widział więcej nic, wtedy on [wilk] zapytał Mistrza Dongguon...”.

 

4. Czy jest prawdą, że język chiński nie posiada afiksów i końcówek?

Nie.
 

4a. Afiksy. Sylaba znaczy “kobieta”. Jest do morfem dołączalny, którego nie można używać samodzielnie, lecz zawsze staje się częścią przynajmniej dwusylabowego słowa. Aby powiedzieć “kobieta”, należy wymówić 女人 nüren lub 女子 nüzi (人 ren = “człowiek”; to 子 zi jest końcówką rzeczownikową, beztonową, nie mylcie jej z morfemem czwartego tonu 字 'chiński ideogram', który widzieliśmy w pierwszym przykładzie dotyczącym słów). Gdyby opis w książkach lingwistycznych był poprawny, to słowo 女教员nüjiaoyuan nie istniałoby, istniałyby tylko trzy oddzielne bloki i należałoby je przepisać jako nü jiao yuan. Znaczenie brzmiałoby “kobiety uczący pracownik”, "pracownik do nauczania kobiet" lub "nauczyciel uczący kobiety". Lecz to słowo chińskie nie to oznacza:: 女教员 nüjiaoyuan oznacza “nauczycielkę”. Tak samo 司机 siji oznacza “szofera”, a 女司机 nüsijikobietę szofera”, a nie “szofera kobiet”. Jeśli zbadacie w rzeczywistym chińskim używanie , to dojdziecie do wniosku, że jego rola w tym języku odpowiada dokładnie, jako prefiks, esperanckiemu sufiksowi -ino (przynajmniej względem istot ludzkich, dla zwierząt używa się innego prefiksu).

Tak samo, jeśli porównacie użycie morfemu hua, który nie może się pojawiać samodzielnie, z esperanckim -igi, to zauważycie, że często są one ze sobą zgodne: 现代 xiandaimodern – nowoczesny” > 现代化 xiandaihuamodernigi – unowocześniać”, 工业 gongyeindustrio – przemysł工业化 gongyehuaindustriigi – uprzemysławiać”.

Albo rozważcie morfem jia. Ten można używać samodzielnie w znaczeniu “dom”: 他在家 ta zai jia "on jest w domu". Lecz jeśli znajdzie się po innym słowie, to zmieni znaczenie na zawód : 科学 kexuenauka” > 科学家 kexuejianaukowiec”, 政治zhengzhipolityka” > 政治家 zhenzhijiapolityk”, 语言学yuyanxuelingwistyka” > 语言学家 yuyanxuejialingwista”. Jeśli jia nie byłoby sufiksem, to 科学家 kexuejia (należałoby zapisywać jako ke xue jia) nie oznaczałoby nawet “domu nauki”, lecz "domu uczenia się zawodu" ("zawodo-uczeniowy dom"), a na pewno nie "naukowiec". Te przykłady w moim mniemaniu jasno pokazują, że afiksy istnieją w języku chińskim i że chińskie słowa nie są tymi izolowanymi blokami, o których ciągle mówi się w tej dziedzinie. Jeśli cząstka słowna nigdy nie jest używana samodzielnie, lecz zawsze zostaje sklejona z innym niegramatycznym morfemem (leksemem), któremu nadaje niuans zawsze w precyzyjnie tym samym sensie, to w lingwistyce nazywa się ją afiksem. Osoby twierdzące, że język chiński nie posiada afiksów, wyciągają ten wniosek z błędnych założeń a priori, a nie z obserwacji tego języka.

 

4b. Końcówki. hai oznacza “infan-” (dzieck-), jest to "forma niesamodzielna", zatem nie można jej używać samodzielnie jako słowo. Aby użyć ją rzeczownikowo, należy dodać do niej jedną z dwóch końcówek rzeczownikowych zi lub er (ta ostatnia jest głównie używana w Pekinie, a w pozostałej części kraju używa się zwykle 子 zi). 孩子 haizi i 孩儿 haier rozkłada się analitycznie dokładnie tak samo jak esperanckie słowo infan-o (a że chodzi o końcówkę, to podkreśla to fakt, iż 孩儿 haier w wymowie pekińskiej brzmi jak wyraz jednosylabowy). Zauważcie, że zi i er nie posiadają w języku chińskim innej funkcji od oznaczania rzeczowników. Teraz rozważcie słowo 孩子们 haizimen, “infanoj(dzieci): rozkłada się ono dokładnie tak samo jak esperanckie infan-o-j. Ponieważ zi jest zawsze tylko i wyłącznie końcówką rzeczownika, a men zawsze znakiem liczby mnogiej [ woja” > 我们 womenmy(z morfemem przymiotnikowym de >我们的 womende “nasz”)], nie rozumiem, na jakiej podstawie twierdzi się, że to nie są końcówki, tym bardziej, gdy men redukuje się w wymowie do /m/. Zwróćcie dobrze uwagę na sposób mówienia mieszkańców Pekinu. Częściej usłyszycie /wom bu zhidao/my nie wiemy” od /women bu zhidao/ (我们不知道).

Nie podałem akcentów i tonów, lecz one również rozbijają zwyczajowy pogląd o języku chińskim. Przykładowo, w dwóch pierwszych zdaniach, które podałem jako przykłady (我写字 wo xie zì “ja piszę” i 我知道 wo zhidao “ja wiem”) interesujące jest to, iż xie i posiadają wyraźnie słyszalny ton, a akcent zdania zupełnie słyszalnie umiejscawia sie na . W przeciwieństwie do tego dao w 我知道 wo zhidao jest nieakcentowane i beztonowe. Zawsze takie jest.

Różnica pomiędzy językiem chińskim a esperanto względem końcówek jest taka, że w chińskim one często nie są obowiązkowe. Wiele rzeczowników nie posiada końcówek rzeczownikowych, inne koniecznie ich wymagają, jak 'dziecko' 孩子 haizi lub 'stół' 桌子 zhuozi. Również końcówka liczby mnogiej men jest stosowana tylko w zaimkach osobowych oraz w kilku innych przypadkach.

 

Wniosek

Analiza rzeczywistego języka jasno pokazuje, że główne charakterystyki językowe przypisywane chińskiemu przez Zachód po porostu nie istnieją. Ich opór na krytykę jest interesującym zjawiskiem psychologicznym. Wielokrotnie prowadziłem dyskusje z lingwistami, którzy uczyli się chińskiego przez trzy lub cztery lata, lecz którzy mimo to nigdy nie zauważyli, że prawdziwy język zupełnie nie wykazuje cech przypisywanych mu przez nich w trakcie badań lingwistycznych jako typowe, zanim jeszcze rozpoczęli badanie tego języka.

Gdy rozmawiałem o tym z takimi ludźmi, to pierwszą reakcją zawsze było duże zaskoczenie, iż ktoś ma czelność twierdzić coś, co w takim stopniu przeczy opisowi, z którym już od dawna wszyscy się zgadzają. Ta reakcja uczyniła na mnie wrażenie takie, jakbym dopuszczał się świętokradztwa. Drugą reakcją była niewiara. Dopiero po tym jak przedstawiłem swojemu rozmówcy przykłady nie do obalenia, jak te przedstawione powyżej, to lingwista w końcu przyznawał mi rację i dziwił się, że przez tak długi czas nigdy nie zwątpił w idee, którym jego badania powinny zaprzeczyć. Czułem u każdego z nich jakiś rodzaj rozczarowania, jakbym zniszczył piękną fantazję, którą woleli od rzeczywistości.

Na Zachodzie tradycyjnym wyobrażeniem na temat Chińczyków często jest również to, iż ich twarze nie wyrażają emocji, że są sztywni i pozbawieni uczuć, niezrozumiali ("inscrutable" jak mówią Anglosasi). Rzeczywiści Chińczycy zupełnie tacy nie są (uwaga tłumacza: potwierdzam, byłem w Chinach i wielokrotnie ucztowałem z Chińczykami, są dokładnie tacy sami jak my). Wydaje się mi, że idee przypisywane ludziom, przypisywane są również temu językowi i nie pozwalają na proste, obiektywne spojrzenie na niego, nieprawdaż?, a wielu ludzi przypisuje podobną sztywność i nieludzkość językowi esperanto.

Jest pożałowania godne, iż tak często przedstawia się obraz języka chińskiego, który ma niewiele wspólnego z rzeczywistością, co łatwo da się sprawdzić. Jeśli czytelnik nie zgadza się z opisanymi tutaj faktami, to jestem gotowy do dyskusji. Jednak twierdzę, że mam rację. Lecz nigdy nie spotkałem nikogo, kto jedynie zaproponowałby dowieść mi, że się w tym względzie mylę (oprócz tzw. argumentów autorytatywnych typu "mój profesor mówił, że ...", "w mojej książce na temat lingwistyki napisano, że...").

Zatem moim prowizorycznym wnioskiem jest to, że wyobrażenie o języku chińskim w naszym społeczeństwie jest tak samo fantazyjne, jak wyobrażenie o języku esperanto.

 

Odpowiedzi na pytania

HL:

<< Przeczytawszy Pana artykuł "Esperanto: język europejski czy azjatycki?", pojawiło się u mnie pytanie na temat tych zdań:

"Poprzez wymienione cechy esperanto przypomina języki aglutynacyjne. Ponieważ kryterium rozróżniające je – zmiana postaci afiksów lub morfemów gramatycznych – nie odnosi się do niego, to fundamentalnie nie jest ono językiem aglutynacyjnym."

Czy w międzyczasie być może uległa zmianie definicja języka aglutynacyjnego? Wydaje się, że Wells doszedł do innych wniosków w swojej książce "Lingvistikaj aspektoj de Esperanto" (Lingwistyczne aspekty esperanto):

"W języku aglutynacyjnym słowo posiada wewnętrzną budowę, ponadto bardzo wyraźną budowę. Można podzielić słowo na elementy morfemowe, z których każdy przedstawia pojedynczą kategorię leksykalną lub gramatyczną. Podział na morfemy jest oczywisty, a każda część słowa posiada swoje własne znaczenie. Przykładami języka aglutynacyjnego są turecki, japoński, zuluski i międzynarodowy język esperanto" (str. 27). Oprócz tego na stronie 37 Wells pisze, że esperanto jest "ekstremalnie aglutynacyjne". >>

 

Tradycyjnie klasyfikuje się węgierski, turecki, mongolski, suahili oraz im podobne w grupie języków aglutynacyjnych, które posiadają wiele cech charakterystycznych odróżniających je od języków izolujących, a także od języka zaplanowanego, takiego jak esperanto.

a) We węgierskim, tureckim i innych tzw. językach ugrofińskich odgrywa ważną rolę prawo "zgodności samogłoskowej". Samogłoska rdzenia definiuje samogłoski w przyrostkach i końcówkach. Na przykład, w tureckim tworzy się liczbę mnogą rzeczownika za pomocą l-r, gdzie samogłoska pomiędzy l a r zależy od poprzedniej samogłoski:

kitab 'książka' > kitablar 'książki',
kalem 'pióro' > kalemler 'pióra'.

Dla Chińczyka taka zmiana jest nieregularnością, a zatem typową w języku innym niż izolujący. W języku izolującym nie mogą pojawiać się nieregularności. Według mnie esperanto na dnie, w swojej podstawie, bardziej funkcjonuje zgodnie z systemem języka chińskiego (zatem języków izolujących) niż węgierskiego czy tureckiego (zatem języków aglutynacyjnych), ponieważ taka zmiana w postaci przyrostka jest w esperanto nie do pomyślenia.

b) Inną różnicą jest to, że w chińskim (oraz w innych językach izolujących) przeczenie wyraża się za pomocą słowa przeczącego: 我不爱他 Wo bu ai ta 'ja nie kocham go', co zupełnie odpowiada zwykłemu zdaniu w esperanto (我 wo = 'mi = ja', 不 bu = 'ne = nie', 爱 ai = 'amas = kocham', 'ami = kochać', 他 ta = 'lin = jego'). W językach aglutynacyjnych przeczenie tworzy się za pomocą sylaby, którą wstawia się w środek czasownika (w japońskim na końcu czasownika): turecki: sevmek 'kochać', sevmemek 'nie kochać' (a samogłoska tej wstawki zmienia się zgodnie z samogłoską rdzenia). Również w suahili, w którym nie istnieje zgodność samogłoskowa, przeczenie jest wyrażane za pomocą zmiany cząstki zaimkowej, zatem według systemu zupełnie innego od tego w chińskim i w esperanto: 'czytam' to nasoma, lecz 'nie czytam' sisomi, 'czytałem' nilisoma, 'nie czytałem' sikusoma.

c) Dużą różnicą pomiędzy językami aglutynacyjnymi i izolującymi jest to, że języki izolujące (przynajmniej chiński) posiadają przyimki i spójniki podrzędne, które funkcjonują zupełnie podobnie do esperanckich odpowiedników: stoją przed danym słowem lub częścią zdania, natomiast w językach aglutynacyjnych rolę tę pełnią przyrostki, które dodaje się na końcu słowa. Rozważmy tureckie przysłowie zbudowane z czterech słów:

rüzgar esmeyınce, yaprak kımıldamaz
(bezkropkowe  i ( ı ) wymawia się jak rosyjskie ы;
ü
to samogłoska trochę pomiędzy /i/, /e/ i niemieckim /ü/)
.

W pierwszej frazie, rüzgar esmeyınce, słowo rüzgar znaczy 'wiatr', a esmeyınce rozkłada się jako es- 'wiać', -me- przeczenie, -yınce 'podczas', 'kiedy', 'jeśli' , zatem 'gdy nie wieje'; w drugiej yaprak oznacza 'liść' a kımıldamaz 'on się nie rusza' (kımılda 'ruszać się', -ma- 'nie', -z trzecia osoba liczby pojedynczej). Zadnie z tych czterech słów znaczy więc 'gdy wiatr nie wieje, liść się nie rusza'. To wstawienie przyrostka w charakterze naszych spójników jest czymś wspólnym dla języków aglutynacyjnych, lecz zupełnie obcym dla esperanto. Wraz z wstawką oznaczającą przeczenie to najprostsze zdanie pokazuje, jak daleko od języka Zamenhofa znajduje się typowy język aglutynacyjny.

Podobną konstrukcję, w której spójnik znajduje się po podmiocie i czasowniku, demonstruje suahili: juma zima halijapita ila, wamekwenda wote "zanim przeminął cały tydzień, oni wszyscy odjechali" (juma 'tydzień', zima 'cały', pita 'mijać' > halijapita 'przeminął', ila 'zanim'). W języku tym istnieją również wewnętrzne ("wstawkowe") spójniki: nasoma 'czytam', nikisoma 'jeśli czytam'. W takim słowie, aby wprowadzić przeczenie, zastępuje się "wstawkę" -ki- za pomocą -sipo-: nisiposoma 'jeśli nie czytam'. W suahili nawet zaimki względne, podobnie do słowa przeczenia, wstawiane są do wnętrza słowa: nasoma 'czytam', niliyesoma 'ja, który czyta', tak samo jak zaimki: nilisoma 'czytałem', nilikisoma 'czytałem ją' (książkę). Czy naprawdę da się powiedzieć, że esperanto jest językiem aglutynacyjnym, gdy porówna się go z takim sposobem wyrażania się?

d) W japońskim i tureckim orzeczenie czasownikowe zawsze znajduje się na końcu zdania, natomiast w chińskim zwykle występuje ono pomiędzy podmiotem a dopełnieniem, jak najczęściej zdarza się w esperanto.

e) Na koniec, fakt, iż nasze zaimki dzierżawcze są w języku aglutynacyjnym przyrostkami bez formalnego związku z odpowiednim zaimkiem osobowym, jest dalszą cechą charakterystyczną największej liczby języków aglutynacyjnych, co nie występuje ani w esperanto, ani w chińskim. Przykładowo, w tureckim 'ja' to ben, lecz 'mój' to um, im, m, ım itp. z samogłoską zależną od samogłoski rdzenia. Z ben 'ja' i dost 'przyjaciel' nie można wydedukować, że 'mój przyjaciel' to będzie dostum. Porównawszy te dostum z jego odpowiednikiem w chińskim: 我的朋友 wode pengyou: wo 'mi = ja', de '-a = przymiotnik', 朋友 pengyou 'amiko = przyjaciel': mia amiko, natychmiast poczuje się, że esperanto jest bliższe temu ostatniemu niż jednemu z najbardziej typowych języków aglutynacyjnych.

 

HNP:

<< Można umieścić języki świata gdzieś w gamie pomiędzy językami izolującymi a syntetycznymi. Język aglutynacyjny jest specjalnym przypadkiem języka syntetycznego. Niektórzy mówią, że ekstremalnym przypadkiem są języki polisyntetyczne. Podałem jedną definicję języka izolującego. Inną jest to, że przeciętna liczba morfemów w słowie jest niska, tj. zbliża się do jednego. Aby zastosować tę drugą definicję, potrzebna jest jasna definicja 'słowa'.>>

 

Tak, taki układ gamiczny jest o wiele mądrzejszy od definiowania jedynie kilku sztywnych kategorii języków. Moje wrażenie wspólnoty pomiędzy esperanto i chińskim zakorzenia się w tym, że porównując języki i teorie ich klasyfikacji, wydaje mi się, – ponieważ badanie języka i używanie go jako tłumacz zmusiło mnie do usunięcia zwykłych kryteriów, z których wszystkie są przecież fantazyjne – że jedyną cechą, która pozwala rozróżnić języki takie jak chiński od innych, jest fakt, że jego morfemy prawie stuprocentowo są niezmienne. A jest to właśnie cecha, która charakteryzuje również esperanto. Tylko z tego powodu pomyślałem, że można powiedzieć, iż esperanto jest językiem izolującym, jeśli klasyfikuje się chiński jako typowo izolujący.

Co do definicji "słowa", to chińscy lingwiści wykonali wiele badań. Wymyślili testy podobne do tych, które zastosowałem w powyższym artykule. Istnieją bardzo jasno zdefiniowane reguły na temat transkrypcji w pinyin, które pozwalają na stwierdzenie, czy dane wyrażenie jest lub nie jest słowem. Pozostaje jednak kilka dyskutowanych punktów, które przypominają dyskusje prowadzone na temat niemieckiego i angielskiego. Czy World Health Organization to trzy słowa? Niemieckie tłumaczenie Weltgesundheitsorganisation zupełnie odpowiada tym trzem to samo znaczącym składnikom w tej samej kolejności, lecz jest zapisywane w postaci jednego słowa i jako takie jest traktowane (jako słowo złożone). Lecz zwykle nie ma wątpliwości co do tego, co jest słowem w języku chińskim, a w tym języku większość słów nie jest jednosylabowa. Chociaż nie mogę teraz znaleźć odpowiedniej statystyki na ten temat, sądzę, że przynajmniej 70, może 80 procent chińskich słów jest dwusylabowe, a zatem dwumorfemowe.

Z drugiej strony nie wierzę, że pojęcie "synteza" pomaga w naszym problemie. Jedną z najbardziej znamiennych cech esperanto jest to, że może ono stać się, wg gustu użytkownika czy pisarza, tak samo dobrze syntetyczne jak i analityczne. Można mówić, analitycznie, li venis al la kongreso per trajno (teoretycznie można by powiedzieć nawet jeszcze bardziej analitycznie: li estas veninta al la kongreso per trajno), lecz z tym samym znaczeniem, syntetycznie, kongresen li trajnis, lub, na wpół analitycznie i na wpół syntetycznie, li venis kongresen trajne. Przypomina mi się slogan Włoskiej Młodzieży Esperanckiej sprzed wielu lat: Kie paski ? Italuje!, który jest ogromnie syntetyczny, lecz którego znaczenie można łatwo wyrazić analitycznie: Kie restadi dum la paskaj festoj? En Italujo! Nie ma zatem sensu mówić, że esperanto jest analityczne, albo że jest syntetyczne. Posiada obie te cechy w takim stopniu swobody, który rzadko spotyka się w innych językach.

Lecz być może w tym przypadku nie używam pojęcia "syntetyczny" dokładnie w takim samym znaczeniu, jakie ma ono dla ciebie. Według mojego pojmowania tego konceptu stary, pisarski język chiński może być ogromnie syntetyczny. Jeśli chce się używać syntetyczności lub analityczności jako kryterium do klasyfikacji języka, to chiński już nie byłby izolującym, jeśli izolujący oznacza przeciwieństwo syntetycznego. Na przykład, pierwsze zdanie z  Dao de jing (Król Tao Te): 道可道非 常道 Dao kedao, fei chang dao jest bardziej syntetyczne niż jego tłumaczenie na inne języki. W rzeczywistości jest nieprzetłumaczalne, znaczy coś w rodzaju "Droga, która może być drogą, nie będzie nią wiecznie" lub "Słowo, które da się wypowiedzieć, nie jest słowem wiecznym". To prawda, że prawie kazde pismo pochodzące sprzed roku 1900 jest w języku. którym prawdopodobnie nigdy nie mówiono, w klasycznym chińskim języku pisanym, zwanym po chińsku 文言wenyan, dużo bardziej izolującym i syntetycznym od współczesnego języka mówionego. Język ten stworzono dla oczu, a nie po to, aby nim mówić, ponieważ w nim wszystko nadmiarowe jest wyeliminowane, natomiast aby można było zrozumieć język ze słuchu, chiński koniecznie potrzebuje rzeczy nadmiarowych z powodu swojego dużego ponad miarę braku różnorodności dźwięków (gama fonemów jest szczególnie wąska, a średni sylabo-morfem posiada setki homonimów).

 

JV:

<< Powiedziałeś, że esperanto jest o wiele bardziej trudne dla Chińczyka niż dla Francuza lub Niemca. Jak wytłumaczysz to, że wg ciebie esperanto pod wieloma względami przypomina chiński?>>

  1. Chociaż w kilku względach budowa esperanto bardziej przypomina budowę chińskiego niż języków europejskich, to jednak bardzo wiele pozostaje dla Chińczyka bardzo obce. Podobieństwo odnosi się głównie do niezmienności cząstek językowych (morfemów), do sposobu łączenia ich ze sobą oraz do faktu, że cząstka precyzująca często poprzedza precyzowaną. Lecz w tym względzie język chiński jest ogromnie bardziej ekstremalny od esperanto. Na przykład, ponieważ zdanie względne precyzuje, musi ono w chińskim stać na przedzie. "Książka, którą czytałem" tłumaczy się za pomocą "ja-czytałem-przymiotnik (ta) książka".
  2. Bardzo trudne dla Chińczyków jest stosowanie -is, -as, -os, -us, -i, ponieważ chiński funkcjonuje bez oznaczania czasów (oprócz osobnych słów, takich jak "teraz", "jutro", "pewnego razu"). Według chińskiego przyjaciela, wspaniałego esperantysty, który uczył się sam i nie znał innego języka niż chiński, to była dla niego najtrudniejsza część tego języka.
  3. Innym problemem jest liczba mnoga. W chińskim jej nie ma w tym sensie, w którym my ją rozumiemy. Chociaż istnieją sposoby na oznaczanie, czy chodzi o liczbę pojedynczą, czy mnogą, zwykle się z nich nie korzysta (za wyjątkiem zaimków osobowych) lub są one wyrażane za pomocą bardzo różnych sposobów. Te dwa rodzaje znaczników – oznaczenia czasów oraz liczba mnoga – są tak podstawowe w esperanto, a tak trudne w użyciu przez Chińczyków, że potrzebne jest dużo czasu, dużo ćwiczeń, aby udało się im je przyswoić.
  4. Wiele szczegółów gramatycznych esperanto jest zwykłą kopią języków europejskich i nie stosuje się do logiki rozumianej przez Chińczyka. Na przykład, wielu europejskich i amerykańskich esperantystów stosuje strukturę typu: Oni ne devas kraĉi sur la trotuaron – nie wolno pluć na chodnik (Zamenhof, na przykład, pisał: "mi ne devas malatenti tion" nie wolno mi na to nie zważać). No więc, dla chińczyka mi ne devas – nie muszę znaczy "nie jestem zmuszony, mogę, mam prawo, lecz również mam prawo tego nie robić, to nie jest mój obowiązek" (ponieważ zaprzeczenie stoi przed devas), właściwą formą byłoby dla nich: oni devas ne kraĉi, mi devas ne malatenti – musi się nie pluć, muszę nie lekceważyć. Orientowanie się w tych dziwnościach wymaga mnóstwa czasu oraz powtórek. A takich struktur jest całe mnóstwo. Inna przykład: li estas tro juna por kompreni – on jest zbyt młody, aby rozumieć. Dlaczego por – dla ? Fakt rozumienia nie jest celem jego zbytniej młodości! Dla Chińczyka byłoby bardziej do przyjęcia powiedzieć Li estas tro juna ol ke li povus kompreni – on jest zbyt młody niż, aby mógł zrozumieć.
  5. Jednakże głównym problemem jest gigantyczny słownik esperanto, który często jest mylący dla Chińczyka. Np. język chiński posiada słowo 自立的 zìlìde, które oznacza "samodzielny" i jest dosłownym tłumaczeniem esperanckiego słowa "mem-star-a" (自 zì, 'mem = samo', 立 'star- stać', 的 -de '-a = przymiotnik').  Bardzo proste dla Chińczyka. Lecz esperantyści w dziwny sposób wprowadzili i używają słowa aŭtonoma, które na pierwszy rzut oka dla Chińczyka rozkłada się na aŭto-nom-a i wtedy oznacza "związany z nazwami samochodów". Tak samo bardzo trudno Chińczykowi zrozumieć, że teologio nie jest "nauką  o herbacie". Chińczyk, który zobaczy tytuł książki Audrey'i Childs-Mee'i Esperanto aŭtodidakte, nawet po wielu miesiącach, być może nawet latach praktyki, nie ma pojęcia, o co tu chodzi i musi wyszukać tego słowa w słowniku. Gdyby autorka użyła memlerne, memstude, meminstrue lub sininstrue, to zrozumiałby on to natychmiast po kilku lekcjach. Wyuczenie się dużej części tego ogromnego słownictwa, które potrzebuje się do zrozumienia przeciętnego artykułu, jest czymś, co wymaga wielu godzin (lecz w porównaniu z taką samą potrzebą w języku angielskim esperanto jest dziecinną zabawą; szacuję, że dla Chińczyka angielski jest pięćdziesiąt razy trudniejszy od esperanto).
  6. Również przestrzenie znaczeniowe esperanckich słów rzadko pokrywają się z chińskimi. Na przykład, zobacz w PIV, ile różnych znaczeń, niezwiązanych ze sobą posiadają słowa takie jak partio, ludi, poŝo, itp. Tylko mnóstwo czytając, przyswaja się te różne znaczenia tych słów. Dla tych, którzy wystarczająco długo uczyli się angielskiego, są one mniej trudne, ponieważ przestrzenie znaczeniowe odpowiednich słów angielskich zwykle zgadzają się z esperanckimi. Lecz jaki procent Chińczyków w takim stopniu zna język angielski?
  7. Język chiński posiada "określniki" lub "słowa wskazujące kategorie", które należy wstawić pomiędzy liczbę lub zaimek wskazujący a rzeczownik. Prawdopodobnie rozwinęło się to w celu ułatwienia zrozumienia w języku z niewyobrażalną (dla człowieka z Zachodu) liczbą homonimów. Na przykład, aby powiedzieć 'trzy książki' należy wstawić pomiędzy 'trzy' san a 'książka' shu słowo ben , które jest określnikiem dla książek: 'trzy książki' zatem to 三本书 sanben shu. Dla 'stołka', 椅子 yizì, określnikiem jest ba: 'to krzesło' brzmi 这把椅子 zheba yizì. 'Jeden' to yi, 'człowiek' to ren, lecz 'jeden człowiek' to 一个人 yige ren. Prawdopodobnie nieobecność takiego systemu w esperanto nie zwiększa trudności tego języka dla |Chińczyka, chociaż może być odczuwana jako dziwny brak. Zacytowałem go tutaj tylko w celu uniknięcia wyobrażenia, że język chiński jest zbytnio podobny do esperanto. To jednak niczego nie ujmuje z podstawowego podobieństwa dzięki świadomej konstrukcji tego języka dokonanej przez Zamenhofa.

1. Przeczytawszy pierwszą wersję tekstu tutaj reprodukowanego, John C. Wells napisał mi w liście e-mail, że zwiodły go zwyczajowo powtarzane opisy i że od teraz będzie posiadał inne zdanie na temat funkcjonowania języka chińskiego.

 


La letero al prizorganto de la Edukada Servo

Via email: (se vi volas ricevi respondon)
La temo:
Atenton: ← Enskribu la vorton  ilo  , alie la letero pereos

Skribu la leteron sube (ne pli ol 2048 literoj).

La nombro de literoj por uzado: 2048


I Liceum Ogólnokształcące
im. Kazimierza Brodzińskiego
w Tarnowie

(C)2017 mgr Jerzy Wałaszek
GNU Free Documentation License.