obrazek

Duch języka 

Każdy język posiada swojego własnego ducha, który czyni z niego unikalny przejaw ludzkiej skłonności do twórczości językowej. Z tego względu, wszystko przedstawia się tak, jakby każda poszczególna grupa użytkowników języka posiadała swoją ogólną koncepcję, najczęściej nieświadomą, na temat sztuki porozumiewania się; ten sposób podejścia do komunikacji językowej ucieleśnia się w kilku wskazówkach, które można zastosować do wyrażania myśli słowami. Na przykład, interesujące jest stwierdzenie, że w wielu przypadkach, gdy język francuski wymaga jasnego wskazania powiązań, język angielski zadowala się prostym przywołaniem. Wyrażenia malaria treatment i malaria therapy składają się ze słów identycznych lub tego samego typu jedno względem drugiego. Mimo to, pierwsze znaczy "leczenie malarii", a drugie "leczenie za pomocą malarii" (w celu leczenia innej choroby – w rzeczywistości w celu wywołania specyficznej reakcji gorączkowej – wstrzykuje się zarazki malarii do krwi chorego). Duch języka angielskiego umożliwia sobie samemu po prostu wstawienie obok siebie dwóch pojęć, które razem przywołują zamierzoną ideę.

We francuskim taki sposób wyrażania się wygląda na szalony. W ćwiczeniach na tłumaczenie, z których moja żona często korzysta w pracy ze swoimi studentami z USA, znajduje się podtytuł short breathing exercises; za każdym razem dziwi się ona, że połowa klasy wiąże przymiotnik short z breathing, a więc rozumie to jako – na przekór kontekstowi – tekst odnoszący się do ćwiczeń krótkich oddechów, gdy w rzeczywistości chodzi o krótkie ćwiczenia pozwalające przyzwyczaić się do wolnego i głębokiego oddychania. Taka dwuznaczność nie byłaby możliwa w języku francuskim, w którym należy koniecznie wybrać pomiędzy brefs exercices de respiration i exercices de respiration brève. Precyzowanie związków jest dla osoby mówiącej językiem francuskim czymś ogromnie koniecznym, w rzeczywistości tak koniecznym, że w odróżnieniu od innych języków francuski dostarcza sobie spójnika wyłącznie zarezerwowanego do wyrażania połączenia logicznego: lub "nu" (w wywodach).

Jak każdy język, esperanto posiada własnego ducha. W tym względzie różnicę pomiędzy nim a angielskim i francuskim ilustrują niniejsze wyrażenia:

Here is my bicycle.      Bicycle trip He wants to bicycle.
Jen mia biciklo. Bicikla ekskurso Li volas bicikli.
Voici mon vélo. Sortie à vélo Il veut aller à vélo.
Oto mój rower. Wycieczka rowerowa      On chce jeździć na rowerze

Angielski trzykrotnie używa tego samego słowa, lecz za każdym razem jego funkcja gramatyczna jest inna. Esperanto moduluje morfem bicikl, dodając do niego końcówkę, która definiuje jego funkcję: rzeczownikową (o), przymiotnikową (a) lub czasownikową / bezokolicznikową (i). Dla kontrastu, francuski musi się gimnastykować, używając w każdym przypadku rzeczownika z dodatkiem przyimka lub czasownika.

 

Cechy własne esperanto nadające mu własnego ducha

Ducha esperanto głównie tworzą cztery cechy:

1) Morfemy są całkowicie niezmienne i mogą się ze sobą łączyć.

2) Jakikolwiek pierwiastek słowny może otrzymać za pomocą określonej końcówki dowolną z czterech funkcji gramatycznych, które można w uproszczeniu nazwać rzeczownikową, przymiotnikową, przysłówkową i czasownikową.

3) Każda konstrukcja językowa może zostać uogólniona.

4) Sposób kojarzenia uzupełnienia dla czasownika lub przymiotnika często jest bardzo swobodny.

Trudno jest ująć w słowa te cechy za pomocą zwyczajnej terminologii, która bierze swój początek od gramatyk indoeuropejskich i nie jest przystosowana do języka o fundamentalnie innej budowie, jak esperanto. Dlatego będzie bardziej zrozumiale, jeśli sprecyzuję je za pomocą przykładów:

1) Po angielsku mówi się  to see (widzieć), lecz nie można powiedzieć *unseeable (niewidzialny). Aby wyrazić tę ideę, należy użyć innego pierwiastka słownego, vis, którego nigdy nie używa się czasownikowo, i powiedzieć invisible. Oprócz tego przedrostki un- i in- są prawdziwymi przedrostkami, nigdy nie używa się ich samodzielnie; gdyby użyć tej koncepcji za pomocą osobnych słów, to należałoby powiedzieć not, don't lub coś podobnego. W esperanto z morfemu vid tworzy się słowo nevidebla, w którym morfemy znajdują się bez zmian; w rzeczywistości to słowo jest tylko innym układem trzech morfemów używanych w zdaniu ne eblas vidi.

2) Aby uwypuklić możliwość używania pierwiastków w czterech funkcjach w esperanto, dokonam kontrastowego porównania z językiem francuskim: dla ośmiu słów esperanckich, które są do siebie równoległe, nie daje się znaleźć więcej niż pięć właściwych odpowiedników w języku francuskim:

muziko "musique" muzyka        kanto "chant" piosenka
muzika "musical" muzyczny   kanta (brak we francuskim) piosenkowy
muzike "musicalement" muzycznie   kante (brak we francuskim) piosenką
muziki (brak we francuskim) muzykować   kanti "chanter" śpiewać piosenkę

Rzuca się w oczy, że chociaż te dwie koncepcje są bardzo do siebie zbliżone, to możliwości używania ich w tej lub innej funkcji gramatycznej są względnie ograniczone we francuskim w porównaniu z esperanto.

3) Jeśli chodzi o uogólnianie struktur, to podam taki przykład: kto nauczył się w esperanto powiązanych ze sobą form  vidi / mi vidas / mi ne vidas (widzieć / widzę / nie widzę), ten wie, że może równolegle powiedzieć, bez ryzyka popełnienia błędu, esti / mi estas / mi ne estas (być / jestem / nie jestem). To nie jest możliwe na przykład w angielskim. Z to see / I see / I do not see nie można wywnioskować to be / I am / I am not. Podobnie, w esperanto według budowy słowa samlandano można tworzyć samreligiano, samlingvano, sampartiano, itd. W angielskim dla kontrastu fakt znajomości słowa (lub jego struktury) fellow-citizen nie pomaga przy tworzeniu coreligionist lub na odwrót, a dwa dalsze przykłady, o ile się nie mylę, nie posiadają dokładnych odpowiedników w języku angielskim.

4) Co do wolności w sposobie kojarzenia dopełnień, po prostu powiem, że w esperanto wiele rzeczy można poprawnie powiedzieć na wiele różnych sposobów mi dankas vin, mi vin dankas, mi dankas al vi lub mi al vi dankas.

Dla pisarza te cechy charakterystyczne języka są najbardziej godnym polubienia dobrem, ponieważ znacząco poszerzają możliwości zmieniania sposobu wyrażania myśli słowami. Dla przykładu weźmy najmniej poetyckie zdanie: mi iros al la hotelo per taksio (pojadę do hotelu taksówką). Można go wyrazić, co dopiero co zrobiłem, używając rzeczowników i przyimków. Lecz można tę ideę wyrazić słowami bardziej zwięźle, tworząc czasownik z taksi i dodając do hotel końcówkę, która oznacza kierunek: mi taksios hotelen. Można również zdecydować, że pojęcie "al hotelo" zostanie wyrażone czasownikiem, a pojazd oznaczy się za pomocą e, znaku sposobu, środka lub innych okoliczności: mi alhotelos taksie. Fakt częstego precyzowania się formy -e przez dodanie morfemu przyimkowego daje kolejną możliwość: mi pertaksie alhotelos. Kto lubi używać języka estetycznie lub artystycznie, tego zachwyci materiał tak łatwy do modelowania bez ryzyka jakiejkolwiek utraty zrozumiałości. Rozważmy to bardziej szczegółowo.

 

Muzyczny aspekt wyrażania się

Dla poety, lecz również dla twórcy prozy, muzyka słów jest ogromnie ważna. Można w niej wyróżnić dwa elementy: dźwięki i rytm.

a) Dźwięki

Swoboda, która w dużej części charakteryzuje esperanto i która być może osobno oczarowuje osoby francuskojęzyczne, mówiące najmniej swobodnym językiem, stosuje się w jakimś stopniu do dźwięków. Pisarz wybiera końcówkę zgodnie z atmosferą, którą pragnie zilustrować. Jeśli powiem piedirado al la urbo en la mezo de l'somero, to powtarzanie o w tych samych miejscach regularnego rytmu przywołuje na myśl monotonny marsz, męczący, w parzącym słońcu. Lecz gdy spacerowanie rozwija się wesoło i lekko, to można z łatwością na przykład somermeza marŝo urben.

Wiele encyklopedii i dzieł na temat tego języka twierdzi, że "w esperanto rzeczowniki kończą się na -o, przymiotniki na -a, bezokoliczniki czasowników na -i...". Jest to błędne. Końcówki oznaczają nie kategorię, lecz funkcję, która umożliwia pisarzowi najzgrabniejszy dobór dźwięków zadowalający go. To, co we francuskim da się powiedzieć jedynie jako sans flammes (bez płomienia), po esperancku może przyjmować postać sen flamo, sen flami, senflame lub senflama. Te wariacje nie ograniczają się do samogłosek. Jeśli z tego innego powodu pragnę wyrazić pojęcie "palić się", unikając dźwięku br obecnego w bruli, mogę powiedzieć flami lub fajri. Poszerzenie gamy synonimów z powodu braku ustalonej kategorii gramatycznej wybitnie powiela możliwości fonetycznego różnicowania wyrażeń.

W esperanto liczbę mnogą tworzy się za pomocą j, które, jeśli się nie mylę, bierze swoje korzenie z prajęzyka indoeuropejskiego, oraz jakaś forma z n, którą Zamenhof nazwał biernikiem, chociaż chodzi o coś z wielu względów różnego od przypadku deklinacyjnego. To n przedstawia dla pisarza wiele zalet, chociażby z powodu uwalniania szyku wyrazów: nie ma ryzyka powstania nieporozumienia pomiędzy li amis sian fraton, tiun banditon i li amis sian fraton, tiu bandito.

Lecz osobiście nie bardzo lubię końcówkę jn tzw. "biernika liczby mnogiej", oczywiście, jest to jedynie subiektywne upodobanie, którego wielu nie podziela, wiele do tego brakuje, lecz ponieważ jest ono moje, muszę powiedzieć, że jestem bardo zadowolony z tworzenia w języku umożliwiającym mi zastanowienie się nad tym moim malkontenctwem. Nie jestem zmuszany mówić multajn temojn li instruis al mi, mam prawo użyć słów pri multaj temoj li instruis min. Mogę nawet uniknąć j dzięki morfemowi ar, który wyraża zbiorowisko: można powiedzieć vastan temaron (lub ampleksan temaron) li instruis al mi. Morfem ad, który kładzie nacisk na czas trwania lub powtarzanie się, często przedstawia podobną możliwość. Zamiast li ne eltenas viajn oftajn kritikojn, można napisać: li ne eltenas vian oftan kritikadon. Przyjemnie jest móc wybierać dźwięki wedle upodobania, tworząc kombinację z różnych możliwości tego języka: zamiast li rigardis la bruajn, malpurajn, batalemajn bubojn, wolę powiedzieć li rigardis al la brua, malpura, batalema bubaro. Poza tym fakt możliwości przejścia z jednej kategorii do innej bez wydłużania słowa (porównaj esperanckie sistemo, sistema, sisteme z francuskimi système, systématique, systématiquement) często umożliwia rozwiązanie takich problemów subiektywnych. Zamiast li amuzis la multajn studentojn kaj sportulojn, kiuj svarmis tie, napiszę przykładowo li amuzis la tiean svarmon studentan kaj sportulan.

b) Rytm

W esperanto rytm pochodzi głównie od akcentu, który jest niezmiennie kładziony na przedostatnią sylabę słowa. Ponieważ szyk wyrazów zależy od stylu lub jakiegoś ruchu uczuciowego, a nie od wymagań gramatycznych, to możliwości wprowadzania wyżej wspomnianych wariacji dopuszczają duża swobodę z punktu widzenia rytmu. Da powiedzieć, zgodnie z rytmem kolibra, mi taksie alhotelos (-v/-v/-v/-v), zgodnie z wierszem sylabotonicznym mi iros taksie hotelen (v-v/v-v/v-v) lub wg dystrychu jambicznego hotelen mi taksios (v-/v-/v-/v).

Pewnego razu przez jakiś czas męczył mnie rytm typowy, jeśli się nie mylę, związany z kulturami jugosłowiańską i grecką: -vvv/-vvv/-v//-vvv/-vvv/-v. Powstał we mnie poemat, porządkujący wiersze w tym rytmie z niespodziewaną łatwością:

Kiam mi trastumblis la dezerton
kiam mi vagadis tute sola
kiam min brulvundis la soifo
murda
kiam sub la suno mi ne povis
spiri kaj la sablo min sufokis
kaj la tuta kosmo sin prezentis
surda
(...)

Nie twierdzę, że ten kawałek posiada jakąś wartość literacką; mówię jedynie, że dziwiłem się, tworząc go, z powodu płynności wyrażania się: słowa same wskakiwały na właściwe miejsce, aby stworzyć wiersz wg rygorystycznego schematu rytmu dla uczuć powiązanych z wspomnieniem, które miało być opiewane. Stwierdziłem, że ta elastyczność języka tworzy z esperanto narzędzie do wyrażania się szczególnie dobrze przystosowane do tego typu "pieśni".

Również w prozie rytm jest ważny, przynajmniej zgodnie z moim gustem. Gramatyczna swoboda esperanto w tym względzie daje pisarzowi najbardziej mile widzianą pomoc. Aby zakończyć przemówienie, wybierzesz na przykład ili helpos vin, jeśli rytm w stylu -v/-vv w tym przypadku cię zadowala. Lecz jeśli kusi cię pomysł zakończenia przez rytm -vv/-v tak uwielbiany przez poetów łacińskich, to swoboda gramatyczna na to pozwoli: ili vin helpos. Jeśli również to nie będzie wystarczająco odpowiednie, ponieważ życzysz sobie mocniej zaakcentować zaimek osobowy vi, nie ma problemu; masz prawo powiedzieć: ili helpos al vi (-v/-v/v-).

W rzeczywistości, co oczywiste, wybory te pojawiają się instynktownie. Kiedy, przeczytawszy ponownie coś napisanego, wybierze się tamtą formę zamiast tej, to robi się to po prostu z myślą "brzmi piękniej tak właśnie", bez stawiania sobie naprawdę pytania o przyczynę. Jednak, ta możliwość bawienia się jednocześnie rytmem i dźwiękami jest ogromnie godna podziwu. Jeśli się stwierdzi, że wyrażenie ilia maniero pensi, kuiri kaj paroli nie brzmi dobrze z powodu powtarzanej obecności dźwięku i na końcu każdego "przystanku w locie", miło jest wiedzieć, że nie ma potrzeby łamania sobie głowy nad rozwiązaniem tego problemu. Nie ma nic prostszego jak, na przykład, przekształcenie tego zdania w ilia pens-, kuir- kaj parolmaniero lub al ilia maniero pensi, kuiri kaj esprimi sin parole.

 

Potęga skojarzeń

Dzięki tak dużej różnorodności wyrażeń, można za pomocą zadziwiająco prostych środków troskliwie wybrać właściwe skojarzenie. Na przetłumaczenie francuskiego zdania "il chante bien" wybiorę albo li kantas bone, albo li kantas bele, w zależności czy słowo "bien" kojarzy się u mnie bardziej z samą piosenką lub bardziej z jej pięknem. W języku francuskim przetłumaczenie za pomocą trzech słów zdania li kantas bele z tą samą precyzją po prostu jest niemożliwe. Albo sens będzie się mylił z sensem bone, albo będzie konieczne zastosowanie nieco dłuższego omówienia.

Rozważmy inny przykład. Mówiąc o kimś, kto się przypadkowo spotka z osobą z tej samej wioski poza granicami swojego kraju, powiem eksterlande renkonti iun, kiu parolas la saman dialekton, jeśli zechcę wyrazić to słowami neutralnie, obiektywnie, prawie jak w państwowym dokumencie. Lecz gdy zechcę wywołać odczucie, jak miło jest usłyszeć, będąc daleko od domu, unikalne dźwięki mowy z miejsca swojego pochodzenia, to raczej powiem fremdlande trafi samdialektulon. Te trzy słowa w pełni wyrażają tę ideę, lecz morfem fremd przywołuje coś w oczywisty sposób bardziej emocyjnego niż prosty morfem miejsca ekster – ten przywołuje coś nieswojskiego, niedomowego – a samdialektulo (można by użyć innych słów, jak przykładowo samparolulo, samprononculo, samakcentulo zgodnie z pożądanym odcieniem znaczeniowym) wprawia w drgania wszystkie harmoniczne związane z nieskończonym ciągiem słów rozpoczynających się od sam-, które skłaniają się ku wywoływaniu jakiejś solidarności, współprzynależności, wcale nie wykluczonej w pierwszym wyrażeniu.

Z drugiej strony, fakt ciągłego obcowania z obcokrajowcami rafinuje w mówiącym językiem esperanto poczucie dla tego, co dałoby się nazwać uniwersalną metaforą. Jeśli wyraża się ideę "powoli postępować naprzód" za pomocą przywołującego skojarzenia słowa limaki, które jest jedynie czasownikową formą od limako (ślimak), to wiadomo, że esperantyści koreańscy, chińscy, japońscy lub latynoamerykańscy zrozumieją jego znaczenie. Można sprawdzić, że jest to również słuszne dla takiego wyrażenia jak ideo trazigzagis lian menson.

Stosunki wzajemne między narodami tworzą uniwersalność metafor, bez czego nie byłyby one natychmiast zrozumiałe. Gdy Chińczyk mówi hong xiaobing, "czerwony strażnik", nadaje on słowu hong "czerwony" znaczenie wywodzące się z zachodu. Wzajemnie, gdy mówimy perdi la vizaĝon, używamy wyrażanie ekstremalnie wschodniego. Kontakty pomiędzy esperantystami z najróżniejszych krajów w podobny sposób wzbogaciły język za pomocą wyrażeń obrazowych, jak elturni sin el sakstrato.

Na koniec, niektóre elementy w języku rodzą słowa wywołujące bardzo mocne skojarzenia, chociaż trudno zrozumieć, jak to się dzieje. Przykład tego udziela nam morfem um, który pozwala tworzyć słowa, których atmosfera skojarzeniowa nie posiada dokładnego odpowiednika, zgodnie z moją wiedzą, w żadnym innym języku. Butikumi przywołuje na myśl swobodne spacerowanie po dzielnicy handlowej, czego prawie nie da się przetłumaczyć na francuski. Gdy, po posiedzeniu roboczym, proponuje się kolegom: Ĉu ni iru kafumi?, to chodzi o coś zupełnie innego niż po prostu picie kawy; kafumi wywołuje atmosferę bardziej intymną, bardziej rozprężoną, bardziej przyjacielską. A zdanie mi venas al kongresoj nur por amikumi, którego spontanicznie użył raz jeden mój znajomy, opiera się całkowicie poprawnemu tłumaczeniu na wszystkie znane mi języki.

 

Morfemy przydatne w roli afiksów: błogosławieństwo dla pisarza

To um prezentuje przykład krótkich morfemów, które zwielokrotniają możliwości wyrażania się, co jest prawdziwym błogosławieństwem dla pisarza. W tym względzie bardzo zadowala morfem em, który oznacza skłonność, tendencję zrobienia tego lub tamtego: mi sentas emon kisi vin. Ten morfem często pozwala jednocześnie wyrażać się precyzyjne jak i pięknie, gdy opisuje się cechy charakteru i zachowania się: kisema, kantema, legema są trafnymi słowami, zrozumiałymi natychmiast dla członka społeczności esperanckiej, lecz których tłumaczenie na francuski przedstawia trudny problem.

Ciągle zadziwia mnie, jak skomplikowanie i trudno przebiega tłumaczenie moich dzieł esperanckich na mój język ojczysty. Winne jest to pewnie temu, że to francuski, język szczególnie sztywny i ścisły gramatycznie, lecz pewnie również winne jest elastyczności esperanto. Zdania jak herbo verdis, bluis la lago, la juna japano rigardis ŝin foteme posiadają wg mojego – zgoda, całkiem subiektywnego – gustu pełną skojarzeń prostotę, której nigdy nie udało mi się napotkać w moim języku ojczystym. Chociaż język francuski posiada czasownik verdoyer (zielenić się), to blui stawia przed nim problem tłumaczeniowy, a być może nawet koncepcyjny. Że jezioro, morze, niebo mogą się niebieszczyć (blui), to wcale nie jest takie oczywiste dla umysłu osoby mówiącej po francusku.

We wcześniej zacytowanym zdaniu można byłoby zamiast foteme powiedzieć fotemule, wprowadzając w ten sposób specjalny niuans. Wyżej wspomniałem słowo samdialektulo: odnajduje się w nim ponownie ten morfem ul, który oznacza osobę o jakiejś cesze. Zatem fotemulo będzie osobą (ul), która jest skłonna (em) fotografować (fot). Fotemule więc znaczy "jak człowiek lubiący fotografować".

Ten morfem ul udostępnia opowiadającemu zasługujące na podziękowanie usługi, które zwielokrotniają możliwości tworzenia wariacji sposobów mówienia o bohaterze: pipulo, "mężczyzna stale z fajką w ustach", blujakulo, "człowiek w niebieskiej kurtce", belfrazulo, "człowiek wyrażający się szczególnie pięknymi zdaniami" są to wszystko słowa ułatwiające żywe opowiadanie.

Innym atutem esperanto, z którego istnienia pisarz może się jedynie cieszyć, jest jego ciąg imiesłowów. Końcówkom czasownikowym -as (czas teraźniejszy), -is (czas przeszły) i -os (czas przyszły) wszakże odpowiada ciąg imiesłowów czynnych (-ant-, -int-, -ont-) i biernych (-at-, -it-, -ot-), które dzięki końcówkom samogłoskowym określającym funkcję w zdaniu sprzyjają zwięzłemu i często bardziej żywemu wyrażaniu się: rigardante, li balbutis; la sekvato; la bubo, batote, forkuris; skribota noto; ridinte; se la minacinto revenos...

 

Złożenia morfemów pomocne przy tworzeniu pojęć

Możliwość nieograniczonego łączenia ze sobą morfemów często pomaga w używaniu zwięzłego wyrażania słowami pojęcia, które w innych językach wydawałoby się zbyt złożone. Numer z sierpnia 1984 pisma Espero Katolika zawiera słowo diregna, "odnoszący się do Królestwa Bożego". W tym tekście to dopiero co zacytowane słowo jest punktem wyjścia dla szerokiej sieci wyrazów pochodnych, jak diregnulo, "ktoś, kto działa dla Królestwa Bożego"; kundiregnulo, "osoba uczestnicząca z innymi w działalności dla Królestwa Bożego"; diregneco, "przynależność do Królestwa Bożego". Takie przykłady prawdopodobnie wystarczą do oddania idei dotyczącej bogactwa tworzonego przez nieograniczoną moc kombinacji, która umożliwia wprowadzanie nowych pojęć bez wymuszania zapamiętania nowego pierwiastka słownego. Słowo diregna być może zostało użyte po raz pierwszy w 1984, lecz należało ono do tego języka już w 1887.

Ta moc kombinacji zwielokrotnia synonimy. Obok traduki masz do dyspozycji, jeśli podoba ci się różnorodność, słowo takie jak translingvigi, lub, jeśli wolisz wyrażać się jednocześnie zwięźle i krótko, słowa jak francigi lub elĉinigi. To pojęcie, które wyraża jedyne słowo francuskie "condisciple", można w esperanto wyrazić takimi słowami jak samklasano, samlernejano, kunlernanto, studkunulo i wieloma innymi, a każde ze swoim własnym odcieniem znaczeniowym.

 

Psychologiczne podstawy elastyczności języka esperanto

Esperanto objawia się użytkownikowi jako sztuczne narzędzie do wyrażania się, równocześnie giętkie, bogate i proste, za pomocą którego można bez przeszkód wyrazić całą gamę ludzkich uczuć, emocji, spostrzeżeń lub myśli. Jeśli się zbada, dlaczego tak jest, to okaże się, że esperanto lokuje się w naszym umyśle na głębszym poziomie od większości innych języków, tj. na warstwie bliższej tej, gdzie myślenie spontanicznie zamienia się w słowa.

Gdy mówię do francuza, to świadomie tłumaczę na quatre-vingt-dix, "dziewięćdziesiąt", belgijskie i szwajcarsko-francuskie nonante, które spontanicznie przedstawia mi się jako pierwsze wyrażenie słowami tego pojęcia; robię to w celu ułatwienia porozumiewania się miedzy nami. Podobnie, gdy byłem dzieckiem, świadomie zastępowałem les chevals przez les chevaux, si j'aurais przez si j'avais itd. Poprawne formy wymuszały na mnie jednocześnie siły zewnętrzne i intymne: z jednej strony poprawianie przez rodziców i szkołę, a z drugiej moje własne pragnienie połączenia się ze środowiskiem, co wymuszało jak najwierniejsze naśladowanie mojego otoczenia. Analogicznie, gdy uczyłem się języków obcych, często musiałem świadomie tłumić pierwsze wyrażenie słowami, które przyszło mi na myśl, ponieważ w tej samej chwili przypominałem sobie, że "tak się nie mówi".

Te formy, łatwe do zbadania u dzieci i obcokrajowców, wchodzą w skład pierwszego stopnia wyrażania myśli frazami. Ciekawe jest to, iż wiele osób anglojęzycznych uczących się francuskiego mówi si j'aurais, "gdybym miał", jak wszystkie dzieci francuskojęzyczne, natomiast dosłowne tłumaczenie z angielskiego if I had prowadzi do poprawnej formy si j'avais. Dlaczego? Ponieważ prosty fakt wymyślenia takiego powiedzenia wprawia w drgania w umyśle całą dziedzinę pojęciową "hipotezę", która aktywuje skłonność do "uwarunkowywania". U tego, który chce wyrazić się poprawnie, występuje konflikt pomiędzy naturalnym odruchem a odruchem warunkowym, tj. pomiędzy procesem psycholingwistycznym wplecionym w nasze połączenia nerwowe a siłami, które w wyniku uczenia się mobilizują się, aby mu zapobiec.

Esperanto nie zawiera takich komplikacji. Pisarz, który pisze bele muskola ulo używa wyrażeń słownych pojawiających się bezpośrednio w jego umyśle na pierwszym poziomie. We francuskim musi przejść na poziom drugi, ponieważ *bellement nie istnieje. Jego umysłowy komputer, wykonując zwykły program, po wejściu do ślepej uliczki *bellement osiąga joliment, lecz również ten ruch natychmiast się blokuje: skojarzenia o czymś małym i delikatnym, które przywołuje słowo joli, przecież nie zgadzają się z pojęciem potęgi, siły fizycznej, którą pragnie on wyrazić. Więc będzie musiał poszukać bardziej skomplikowanego określenia słownego, na przykład un type doté d'une belle musculature.

Nie jest to zjawisko specyficzne dla języka francuskiego. Uczyłem się niemieckiego w czasie być może dziesięciokrotnie dłuższym od czasu potrzebnego na opanowanie języka esperanto, lecz reguły kolejności wyrazów, liczba mnoga, przypadki, szczególnie przy przymiotnikach, wraz z wieloma innymi szczegółami sprawiają, że wcale nie mogę się w tym języku wyrażać spontanicznie. Pomiędzy pierwszym poziomem, gdzie tworzy się moja myśli i gdzie znajduję się w esperanto, a poziomem poprawności gramatycznej w niemieckim znajduje się tyle zapór, zakazów i niepewnego gruntu, że nie jestem w stanie osiągnąć go. W esperanto czuję się wolny jak dziecko nie uczęszczające jeszcze do szkoły, dla którego używanie języka jest zabawą, które tworzy w zabawie i które nie troszczy się o to, czy te stworzone słowa są zgodne czy nie z jakąś normą niezwiązaną z potrzebami porozumiewania się.

 

Wniosek

Esperanto przedstawia wiele korzyści dla osoby, która chce w nim tworzyć. Oczywiście, jego podstawowe słownictwo jest o wiele bardziej ograniczone niż słownictwo języka angielskiego lub francuskiego. Lecz ten niedostatek w ogromnej części rekompensują dwa czynniki: po pierwsze, możliwość nieograniczonego tworzenia kombinacji umożliwia wyrażanie słowami pojęć, tworząc spontanicznie wymyślone powiedzenia, często pełne skojarzeń, a po drugie, ogólna atmosfera swobody często pozwala wyrażać najprostszymi środkami niuanse, których nie da się sformułować w ten sposób w innych językach (trzeba stosować środki opisowe).

Co się tyczy otrzymywanej satysfakcji, która płynie do pisarza od jego czytelników, to nie jest tu miejsce, aby o tym wspominać. Jednak muszę powiedzieć, że wiele przyjemności przynosi świadomość, że się jest rozumianym na poziomie tak szeroko międzykulturowym. Nawet jeśli liczba wydanych egzemplarzy książki jest skromna, to otrzymywanie listów od czytelników z Mongolii czy Argentyny, z Islandii czy Iranu, powoduje radość być może dziecinną, lecz z tego powodu nie mniej satysfakcjonującą. Ta radość pełni ważną rolę w uczuciu wdzięczności, którego stale doświadcza w sobie pisarz esperancki względem tak elastycznego środka wyrazu, który podarowała mu historia społeczno-językowa.


La letero al prizorganto de la Edukada Servo

Via email: (se vi volas ricevi respondon)
La temo:
Atenton: ← Enskribu la vorton  ilo  , alie la letero pereos

Skribu la leteron sube (ne pli ol 2048 literoj).

La nombro de literoj por uzado: 2048


I Liceum Ogólnokształcące
im. Kazimierza Brodzińskiego
w Tarnowie

(C)2017 mgr Jerzy Wałaszek
GNU Free Documentation License.