obrazek

  "Mój młody wiek został naznaczony wielkim podziwem dla Bernheima, który, wprowadziwszy ludzi w stan hipnozy, rozkazywał im oparzyć sobie rękę dotykając zimnego pieca, a oparzenie stawało się widoczne na skórze". To zdanie, wzięte z Suggestion et Autosuggestion, pokazuje, skąd bierze się wola Charlesa Baudouina zrozumienia ludzkiej psychiki. Mieszka on w owym czasie w Nancy (Francja), gdzie potwierdza skuteczność leczenia Émile'a Coué, zdolnego uzdrawiać z bardzo różnych stanów patologicznych przez proste wykorzystanie wyobraźni.

W krajach francuskojęzycznych – czy również w Brazylii? – dziennikarze i politycy lubią używać wyrażenia "metoda Coué" do oznaczania sposobu ukrywania przed sobą prawdy o czymś negatywnym. Mylą ze sobą pojęcia wyobrażać sobie i wierzyć. Jeśli cierpisz z powodu zimna, nic nie da ci uwierzenie, że jest ciepło. Coś w tobie powie: "Kłamiesz, jest ci zimno". Lecz jeśli uda ci się przejść nieco w stan medytacji i wyobrazić sobie ogień, wyobrazić sobie, jak się czujemy przy ogniu lub na gorącym słońcu, odszukać wspomnienie uczestnictwa w gorącej atmosferze i pozwolić swojemu umysłowi pozostawać w niej, wtedy możesz znacząco zmniejszyć uczucie zimna. W Tybecie jogini potrafią siedzieć bezpośrednio na śniegu i stopić go aż do małej kałuży wokół siebie, tylko poprzez zastosowanie tego potencjału leżącego w wyobraźni człowieka. Tę metodę stosował Coué. Pomagał on pacjentom wyobrażać sobie swój stan jako zmieniony, a to wyobrażenie oddziaływało stymulująco na proces uzdrowienia. Zauważył on, że zdolność tą można trenować za pomocą ćwiczeń. Przykładowo, można ćwiczyć się w zwalnianiu rytmu swojego serca, wybijając rytm nieco wolniejszy od rytmu rzeczywiście odczuwanego. Po pewnym czasie serce przystosuje się do tego rytmu. Baudouin badał związane z tym mechanizmy psychologiczne. W taki sposób powstała jego teza, za którą otrzymał tytuł doktorski: "Sugestia i autosugestia" (1920), w której znajduje się zdanie zacytowane na początku.

Zjawisko sugestii, które Baudouin badał i używał w terapii, powstaje w dużej części w tym, co nazywa się "nieświadomością". Nasza świadomość może być porównana do ekranu komputerowego lub do wyświetlacza elektronicznego kalkulatora. W tych aparatach dzieje się wiele rzeczy, które nie pojawiają się na ekranie, a których nie można kontrolować bez szczegółowego wglądu w mechanizmy wewnętrzne działające poza naszym spostrzeganiem wzrokowym. W kalkulatorze faktycznie są trzy etapy: a) na wyświetlaczu pojawiają się cyfry wprowadzanych danych, b) występuje wewnątrz niewidoczna i niekontrolowalna praca , całkowicie niezależna od naszej woli, c) na wyświetlaczu oto pojawia się wynik. Podobnie, zjawisko sugestii zawiera trzy fazy: w pierwszej postrzega się coś; druga rozwija się w nieświadomości, poza naszymi zmysłami, spostrzeżeniami i wolą; trzecia jest wynikiem rzeczywistym, rozpoznawalnym. Faza pierwsza: widzisz plakat (lub wiele plakatów) ze słowami "Pij Coca-Colę". Faza druga: ten nibyrozkaz przechodzi swoją drogą pod progiem twojej świadomości, tam napotyka wspomnienia o bardziej przyjemnych doświadczeniach z tym piciem oraz o innych plakatach, na których jest ono powiązane z wesołą, sympatyczną atmosferą. Faza trzecia: siadasz w restauracji i bez namysłu jakby odruchowo natychmiast zamawiasz Coca-Colę.

Oczywiście, rzeczywistość nie jest tak prosta. W drugiej fazie wiadomość z poleceniem może napotkać całą złożoną sieć pojęć i uczuć, w której Coca-Cola symbolizuje imperializm USA, co, zgodnie z twoimi przekonaniami politycznymi, mogłoby doprowadzić do odrzucenia wpływu tego plakatu, lecz również może napotkać wspomnienie zdarzenia, gdy odczuwałeś silny ból brzucha, a ktoś doradził ci wypicie tego brązowego płynu i zadziałał on uzdrawiająco, co z kolei popchnie cię do zaakceptowania go. Każdy z tych elementów posiada własną siłę i efekt końcowy, który zdefiniuje działanie w fazie trzeciej, będącej wynikiem wewnętrznej rywalizacji, zupełnie przez ciebie nieodczuwalnej, o której nawet sobie nie wyobrażasz, że się w tobie rozwija. Ważnym punktem dotyczącym tego, co przydaje się zapamiętać, chociaż nie jest przyjemne i dlatego często powoduje silny opór przy akceptacji, jest to, że znamy jedynie część naszych motywów. Faza pierwsza: widzisz słowo esperanto powiązane z językiem międzynarodowym. Faza druga: występuje w tobie cały nieświadomy proces. Faza trzecia: decydujesz się nauczyć esperanto. Lecz jeśli zapytają: "Dlaczego uczysz się tego języka?" będziesz mógł odpowiedzieć szczerze i pewnie, że znasz swój motyw. Lecz oprócz tego znanego może istnieć dziesięć innych, o których nic nie wiesz, a które przyczyniają się do twojej końcowej decyzji. Być może ta osoba, która pierwszy raz w twoim życiu wymówiła "esperanto", zrobiła to ustami tak pięknymi, głosem tak melodyjnym oraz z oczami tak czarującymi, że nazwa tego języka została w tobie skojarzona ze skłonnością do miłości. Ponieważ te czynniki różnią się pomiędzy ludźmi, to wiadomość otrzymana w fazie pierwszej tworzy różne wyniki w fazie trzeciej.

 

Psychoanaliza

W latach 20-tych ubiegłego wieku rozkwitła psychoanaliza oraz wybuchły kłótnie pomiędzy jej szkołami. Freud, który stworzył tę metodę wraz z jej obszerną bazą pojęć teoretycznych, wyjaśnij wiele wiele psychicznych dysfunkcji za pomocą hipotezy, że pragnienia seksualne, lęki, wyobrażenia lub wspomnienia zostały zepchnięte do nieświadomości, gdzie działają przeciw efektywnemu i zdrowemu życiu. Lecz jego uczeń, Adler, zauważył, że w wielu przypadkach rozwiązywał problemy pacjentów nie poprzez uświadamianie im odsuniętych w nieświadomość pragnień seksualnych, lecz poprzez przypominanie im zapomnianego poczucia mniejszej wartości. Często, nasze pierwsze przeżycia, gdy jesteśmy mali, przekonują nas, że jesteśmy karzełkami w świecie gigantów. Cały późniejszy rozwój może pozostawać naznaczony tym wrażeniem w takim stopniu, że na wszystko patrzymy z poprzedniej pozycji, że się nam nie powiedzie, że jest to zbyt skomplikowane, że inni nas bardzo przewyższają, że nic nie jesteśmy warci, itd. Wg Adlera wiele problemów psychicznych bierze stąd swoje źródło. Freud nie zaakceptował pomysłów Adlera i wyrzucił go ze swojego stowarzyszenia. Innym uczniem Freuda, pierwotnie bardzo podziwiany, a później tak samo przegoniony, był Jung, który znalazł w nieświadomości wiele centrów energetycznych niezwiązanych ani z seksem, ani z poczuciem mniejszej wartości, ani z tym, co dana osoba przeżyła osobiście, lecz zakorzenionych w doświadczeniach całej ludzkości w taki sposób, iż odnajduje się je jako podobne i podobnie symbolizowane w najbardziej różniących się pomiędzy sobą kulturach. One mogą wiele pomóc przy powrocie do zdrowia psychicznego.

W 1915 podczas Pierwszej Wojny Światowej 22-letni, chory Baudouin został zwolniony z armii francuskiej i przybył do Szwajcarii, aby wyleczyć swoje płuca. Zamieszkał w okolicach Genewy, skąd już dalej nie wyjeżdżał. Ponieważ w swojej praktyce, opartej na systematycznym używaniu efektu sugestii, stale wykorzystywał nieświadomość (w fazie drugiej, tej nieświadomej, mózg przecież znajduje rozwiązanie problemu lub uruchamia proces zdrowienia), to wydawało mu się konieczne lepiej ją poznać. Znał doskonale różne teorie, ponieważ władał językiem niemieckim tak samo dobrze jak francuskim, a w owym czasie większość tekstów związanych z tą dziedziną wiedzy nie została jeszcze przetłumaczona z niemieckiego. Powiedział sobie, że nie można osądzać teorii, jeśli się jej osobiście nie przeżyło. Więc zdecydował poddać się psychoanalizie. Wykonywał to kolejno wg szkoły Junga, a następnie wg szkoły Freuda. Doszedł do wniosku, że obie opisują poważnie problemy psychologiczne i zupełnie nie kłócą się pomiędzy sobą, lecz nawzajem uzupełniają. Dla niego taka rywalizacja szkół była nie tylko absurdalna, lecz uchybiała pacjentom, ponieważ każda ze szkół lekceważyła dziedzinę psychologiczną, którą jej rywalka poddawała badaniom. Któż śmiałby powiedzieć przy pierwszym spotkaniu z chorym, który z aspektów tych teorii odgrywa główną rolę w jego psychice i czy jego kłopoty psychologiczne dadzą się rozwiązać za pomocą tej a nie innej terapii? Związanie się z tylko jedną teorią psychoanalityczną jest jak patrzenie tylko jednym okiem i pod jednym kątem: traci się wtedy poczucie perspektywy.

 

Skłonności zbudowane jak zdania
lub różne uosobienia praskłonności dalszego istnienia

Spójrz na piękne drzewo, pełne soczystych brzoskwiń. Wzrost i piękność oraz rodzenie owoców zostało już zaprogramowane w pestce brzoskwini. Podobnie, wg Baudoina, ludzka psychika jest zaprogramowana na duchowy rozwój i wytwarzanie owoców duchowych, artystycznych oraz społecznych. Skłania się ona ku zewnętrznemu wzrostowi: stara się istnieć dalej, dopełnić się, dąży do lepszego samopoczucia poprzez bardziej harmonijne uporządkowanie relacji z bliźnimi dla lepszego, wspólnego dobra. Ogólne dążeniu psychiki ku samorealizacji objawia się poprzez tendencje, które są jakby rozgałęzieniami praskłonności dalszego istnienia; uporządkowane są one jak zdanie z podmiotem, orzeczeniem i dopełnieniem, z możliwym ukierunkowaniem na trzy poziomy. Tendencja jest ukrytym, lecz możliwym do wyzwolenia czynem (orzeczeniem) pojawiającym się w kimś żywym (podmiocie) i ukierunkowana na kogoś lub na coś (dopełnienie). Ogólnie w okresie życia każdy z tych poziomów zmienia się: początkowy podmiot, orzeczenie i dopełnienie jest zastępowane przez wiele nowych, a dalej uzupełniane. Bardzo intensywne pragnienie, aby Brazylia pokonała Niemcy w światowych mistrzostwach w piłce nożnej może być późniejszym uosobieniem tendencji, która początkowo we wczesnym dzieciństwie brzmiała: "ja" "niech usunę" "mojego brata", lub tendencji, która kiedyś miała postać: "ja" "niech rozbiję" "uczucie bycia zbyt małym". Siła pierwszych uczuć przechodzi cały ciąg przekształceń. W taki sposób daje się wytłumaczyć intensywne, emocjonalne zaangażowanie kibica, nieproporcjonalne do charakteru prostej aktywności zabawowej.

 

Siedmiu rywali w osobowości człowieka

Łącząc się nawzajem, tendencje w końcu tworzą złożone wiązki energii, które same wchodzą ze sobą w różne relacje i produkują ostatecznie prawdziwe podosobowości. Próbując nawzajem uporządkować sposoby utworzenia koncepcji ludzkiej psychiki przez Freuda i Junga oraz wprowadzić do tego schematu fakty stwierdzone w trakcie własnej praktyki, Baudouin ostatecznie doszedł do wniosku, że w każdym z nas żyje siedem względnie samodzielnych i rywalizujących ze sobą podosobowości. Tworzą się one podczas pierwszych sześciu lub siedmiu lat życia w skutek dwojakiej dialektyki: z jednej strony integracja pomiędzy dzieckiem a otaczającym je środowiskiem, a z drugiej strony pomiędzy każdą podosobowością i tym, co pojawiło się przed nią. Najgłębiej w psychice rządzi Automat lub Robot, ta nasza część, która dąży do pełnego bezpieczeństwa, unikając wszelkich rzeczy nieznanych oraz wszelkiego angażowania się, a która uprzywilejowuje rutynę i powtarzanie; składa się ona z odruchów i zwyczajów, jest najmniej osobową częścią indywiduum. Działa jak komputer: maszyna potężna, lecz bez możliwości tworzenia i rozpoczynania czegoś nowego, coś czysto mechaniczne. Wiele opowieści fantastycznonaukowych, w których roboty próbują przewyższyć ludzi, wyraża przeczucie na temat zagrożenia, istniejącego w każdym z nas, że nasze rutynowe, zwykłe odruchy, coś nie-indywidualnego w nas, stanie się potężniejsze od naszej samodzielnej woli, kreatywności i inteligencji i od naszych spontanicznych skłonności.

Im bardziej rośnie dziecko, tym bardziej manifestuje się w nim Dzikus, utworzony z tendencji, które ukierunkowują się na realizację instynktownego potencjału: zażywać rozkoszy, zwyciężać, być wolnym. Coś bardzo egoistycznego, żądającego natychmiastowego zaspokojenia bez zwracania uwagi na innych, żyje w każdym z nas i ma do dyspozycji nieprzeliczalne ilości energii. Jest jakby źródłem wszelkich pragnień, które ciągle bije, chociaż wiele z tych pragnień nie jest nigdy świadomych. Ta część osobowości, ten Dzikus-w-nas, mniej więcej odpowiada freudowskiemu pojęciu id (ono, to), ponieważ odczuwamy go w sobie, lecz jako coś innego od nas samych: id może żądać zaspokojenia seksualnego lub alkoholowego, natomiast ego, ja, mój rozum, moja wola, ja sam zdecydowałem zupełnie inaczej. Jako podmiot pragnień w trakcie stadium dzikusa dziecko staje się obiektem spojrzeń, gdy zaczyna mówić, a pojawienie się mowy daje mu odczuć wagę relacji z osobami je otaczającymi. W taki sposób pojawia się Odtwórca ról lub Aktor, zrodzony z potrzeby podobania się i poczucia przynależności do grupy. Odgrywane przez nas role w życiu mogą być bardzo odbiegać od głębokiej autentyczności naszej osobowości.

Pomiędzy tymi podosobowościami konflikty są nieuniknione: czy powinienem zaspokoić swoją dziką skłonność kradzieży czekolady? a może mam pogodzić się z frustracją i grać rolę sympatycznego chłopczyka, którego wszyscy pokochają? Tak powstaje potrzeba rozjemcy: Ego, który dokonuje osądu pomiędzy rozbieżnymi pragnieniami innych podosobowości, podejmuje decyzje i czuje się odpowiedzialny za całość człowieka. Ego nie potrafi stworzyć o sobie poprawnego wizerunku, ponieważ intelekt dziecięcy nie jest wystarczająco potężny w tym wieku, w którym się tworzy. W tym wieku nie potrafi wprowadzać niuansów, umysłowy wizerunek samego siebie jest w rzeczywistości karykaturą. Oprócz tego duża część bodźców nie jest mile widziana w małej istocie, która koniecznie musi zostać zaakceptowana przez środowisko, aby przeżyć. Zatem psychicznie okalecza się, upośledza się, odpychając w Cień wszystko na swój temat, czego nie może zaakceptować. W tym ciemnym miejscu psychiki odepchnięte skłonności Dzikusa grupują się i łączą z nieosobowymi, archaicznymi skłonnościami należącymi do wspólnego dziedzictwa ludzkości. Należy zrozumieć, że te pragnienia, tęsknoty, skłonności, instynkty nie są czymś abstrakcyjnym, lecz elementami pełnymi życia, energicznymi dążeniami, które nie przyjmują do wiadomości odgrodzenia. Mogą dokonać ponownego najazdu na Ego, które się ich bardzo boi i które reaguje intensywnym strachem. Jest to wiek koszmarów oraz strachu przed ciemnością. Ciemność, noc, są to przecież idealne miejsca dla czynów do ukrycia, nieważne czy seksualnych, związanych z kradzieżami, czy konspiracyjnych. Nawiasem mówiąc, rasizm w dużej części jest wynikiem skłonności projekcji na ludzi o ciemnym kolorze skóry uczuć, które w rzeczywistości kierują się na nasz Cień, czyli tę część naszej psychiki, której nie lubimy i wolelibyśmy w sobie nie widzieć.

Aby się uwolnić od trwogi, przywrócić porządek i bezpieczeństwo, psychika tworzy Żandarma, freudowskie Superego, wyznaczone do utrzymywania nieakceptowanych skłonności w ich miejscu wygnania. W osobowości działa on jako autorytet lub moralista. To jego głos mówi w nas: "Nie rób tego, to podłe. Zrób to drugie, nawet jeśli ci się to nie podoba, ponieważ jest to dobre". Wyżej od superego (i, co paradoksalne, głębiej) umiejscawia się Jaźń, którą nieświadomie stara się osiągnąć dana osoba. Jaźń jest najbardziej osobistą częścią nas samych, która sprzyja przezwyciężaniu wewnętrznych konfliktów jak również realizacji najgłębszych powołań. Prowadzi to do harmonii, do zgody wewnątrz osobowości oraz do  zgody z innymi ludźmi poprzez integrację wszystkich pozornie sprzecznych aspektów. Gdy logika i poczucie własnych interesów rządzą ego, Jaźń prezentuje sobą wersję transcendentalną, skłonną dającą, poświęcającą się, pełną wesołości, zdolną do delikatnych niuansów, bogatą w moc współdrgania, współczucia i rozumienia. Gdy Jaźń się rozwinie, otrzymuje się głęboko w sobie warstwę spokoju i szczęścia, której nic nie jest w stanie zaatakować, lecz która jednak również potrafi współistnieć z cierpieniem na innym poziomie. Atmosfera szczęścia, która zalega bardziej głęboko, pomaga znosić cierpienie i przekształcać je w siłę duchową.

Potrzebne byłoby wiele następnych stron, aby w pełni wyjaśnić Baudouina. Należałoby pokazać, w jaki sposób po odkryciu swojego zrozumienia dla osobowości utworzonej z siedmiu "osobników-wewnątrz-nas" zauważył on, że napotkał coś znanego już od dawna w innych kulturach, jak pradawne idee hinduizmu, astrologia chaldejska lub "Siedem mieszkań duszy" św. Teresy z Avila. Godna rozpatrzenia byłaby jego działalność poetycka, jego talent rysownika, jego dowcip, a głównie jego cały humanitaryzm. Był pokorny i skromny. Być może z tego powodu w dużej części został zapomniany. Lecz, na szczęście, nie całkiem. W Instytucie, który założył w 1924 roku, a który dalej jest wierny jego duchowi, otrzymałem swoje wykształcenie psychoterapeutyczne. I za to czuję się mu ogromnie wdzięczny.


Esperanto

Z esperanto Baudouin zetknął się jako chłopiec w szkole podstawowej. Jego nauczyciel bardzo lubił ten język i zaproponował chętnym uczniom, którzy mieliby na to ochotę, wprowadzenie weń. Chłopiec zgodził się i szybko osiągnął dobry poziom. Językowi esperanto zawsze pozostał wdzięczny i wierny, chociaż prawie nigdy nie uczestniczył w życiu esperantystów. Podczas Universala Kongreso w 1925 w Genewie wykładał na Letnim Uniwersytecie. Ten wykład w języku esperanto został później opublikowany pod tytułem La arto de memdisciplino (Sztuka samodyscypliny). Tu i tam tworzył artykuły przychylne temu językowi. Gdy pojawiło się francuskie jego tłumaczenie Ifigenii w Taurydzie Goethego – przetłumaczył na francuski liczne dzieła z niemieckiej literatury – publicznie twierdził, że wiele pomogła ma wersja esperancka. Chociaż nigdy nie pojawiał się na zjazdach, corocznie wiernie opłacał swoją składkę genewskiemu klubowi esperanckiemu La Stelo aż do swojej śmierci w 1963.


Przykład konfliktu psychicznego

Podosobowości są jakby kłócącymi się ze sobą głosami. Zachowują się jak rywale, każdy z wolą rządzenia nad resztą. Oto młodzieniec w grupie, w której chodzi w koło papieros z narkotykiem. Żandarm-w-nim nie pozwala, aby zapalił. Lecz Aktor uderza ponownie: "Jeśli odmówisz, to inni w tej grupie odrzucą cię". Chłopiec czuje się winny wobec prawa, jeśli zapali, a winny wobec grupy, jeśli powie: "nie". Dzikus może, wg własnych skłonności lub spostrzeżeń, przyłączyć się do Aktora ("Nigdy nie paliłem narkotyku; nowe doświadczenie jest kuszące") lub do Żandarma ("Dlaczego mam naśladować innych? Ten zapach wywołuje u mnie mdłości"). Automat zwykle interweniuje w celu zapobieżenia zmianom: "Nieznana rzecz! Nie wiem, jak zadziała, boję się". Cień mówi: "W tym narkotyku jest coś fascynującego, co mną wstrząsa". Wszystkie te głosy trafiają w Ego, które stara się umieścić w swojej reakcji informacje, często niekompletne i błędne, które zebrało na temat rzeczywistości. Jego końcowa decyzja zależy od tego, czy bardziej skłoni się ku jednemu z sądów ("Narkotyk zaburza spostrzeganie, jest niebezpieczny"), czy ku innemu ("Nie jest to bardziej przerażające od alkoholu, który wszyscy bez wahania siorbią"). W zależności od tego, czy Ego jest silne lub słabe, przyjmie ono najbardziej racjonalną decyzję lub za pomocą fałszywych argumentów racjonalnych usprawiedliwi sobie ten uczynek, co do którego zrezygnowało z oporu.


Sposób stosowania psychoterapii przez Baudouin

Psychoterapia Baudouina charakteryzuje się nie specjalną metodą, lecz pewnym duchem, pewnym sposobem podchodzenia do problemów, który łączy ze sobą różne metody. Praca terapeutyczna odbywa się na trzech poziomach:

1) świadomym, gdzie już można wiele poprawić, po prostu pomagając pacjentowi zrozumieć sposób działania psychiki ludzkiej oraz ucząc go sposobów trenowania własnej woli, szacunku do samego siebie lub pokazując mu, jak wspomagać w sobie uczucia sprzyjające wyzdrowieniu;

2) leżącym przed świadomym, gdzie działa sugestia (ta przedświadomość jest częścią psychiki, gdzie rzeczy, chociaż nie są świadome, jednak znajdują się względnie blisko świadomości; tu znajdują się elementy ani nie zupełnie świadome, ani nie całkiem nieświadome, można powiedzieć: możliwe do spostrzegania jakby poprzez mgłę, gdy faktycznie zostanie na nie skierowana uwaga);

3) nieświadomym, opierającym się uświadomieniu, gdzie terapia może oddziaływać głównie za pomocą analizy funkcjonujących tam mechanizmów lub przez doprowadzenie pacjenta do spotkania z nieświadomymi elementami (wspomnieniami, wyobrażeniami, uczuciami, symbolami z pierwotnych doświadczeń ludzkich, itd.).


Dwa wiersze Charlesa Baudouina, stworzone oryginalnie w esperanto

Unueco

Kiom estus bele se vi povus kunigi nur per sola ĉirkaŭpreno
Kiel per ronda templa kupolo
Ĉiujn amojn de via koro, ĉiujn diojn el spirito via,
Por formi el ili vian veran lokon, centron kaj patrolandon,
Por ke ĉirkaŭ vi regu ilia nerompebla grupo
Kiel marmora diaro!
Sed tiel ne estas donite.
Ĉu vi volas, aŭ pensas, aŭ amas, la punktoj de via sorto estas diversvojaj steloj.
Senĉese vi devas foriri, alfluo-refluo, kiun iu astro altiras.
Sed ĉiu foriro estas por vi disigo kaj disŝiro.
Tia estas la leĝo, tia estas via sorto – akceptu ĝin:
Esti inter najloj-steloj kiel diskvaronigita Kristo.

Mi tediĝis de la vortoj

Mi tediĝis de la vortoj, de la ideoj, kiujn mi tro ofte ĉifis
    – kiuj similas malpurajn ĵurnalojn sur la pejzaĝo –
Mi tediĝis de ĉio interstaranta inter mia respondo kaj la alvokoj de l' mondo.
Kiel korpo resaniĝanta malfermas siajn porojn al dolĉa suno de l' ŝviteta printempo,
Mi volas relerni la varmetan tuŝon de l' aĵoj.
Mi volas peseti la subtilan pezon de l'unua suno konkave de la molaj manoj,
Mi volas rekoni la akran odoron, kunmetitan el musko kaj velkitaj folioj,
Kiun eligas inter la fingroj la arbara tero.
Mi volas relerni l'alfabeton de ĉio, kion la infano ame tuŝas.

 

Tabela podsumowująca Ego i jego sześciu rywali

Gdy centrum dowodzenia
osobowości zajmuje
który brzydzi się działa się aby bojąc się
Maszyna zmiany rutynowo, biernie dalej istnieć
(bezpiecznie)
zaangażowania
Dzikus przeszkód odruchowo natychmiast się
zaspokoić
niczego
Aktor niepodobania się przystosowawczo poczuć się
kochanym
odrzucenia,
wyłączenia z grupy
Ego niespójności zgodnie z celem
i zdecydowanie
zrealizować swoje
interesy
utraty kontroli
nad sytuacją
Cień ucisku zbywająco, bez
rozumienia siebie
samego
osiągnąć nieświadomy,
niezrozumiały cel
bycia nienormalnym
Żandarm nieprzestrzegania
zasad
wg zasad zrobić to, co
wedle własnej opinii
należy zrobić
kary (lub uczucia, że
się zasługuje na karę)

lub utraty szacunku do
samego siebie
Jaźń braku integracji,
niepełności
mądrze, twórczo,
harmonijnie, wesoło,
pobłażliwie
szczerze
wypełnić swoją
wielostronność i być
użytecznym dla kolektywu
utraty autentyczności,
bycia nie sobą.

La letero al prizorganto de la Edukada Servo

Via email: (se vi volas ricevi respondon)
La temo:
Atenton: ← Enskribu la vorton  ilo  , alie la letero pereos

Skribu la leteron sube (ne pli ol 2048 literoj).

La nombro de literoj por uzado: 2048


I Liceum Ogólnokształcące
im. Kazimierza Brodzińskiego
w Tarnowie

(C)2017 mgr Jerzy Wałaszek
GNU Free Documentation License.