obrazek

Podsumowanie

Ten artykuł analizuje odpowiedzi udzielone przez lingwistów na pytania dotyczące języka esperanto w ramach akcji "Ask-A-Linguist" (spytaj lingwistę). Zauważamy tam wiele wspólnych cech:

  • odpowiedzi nigdy nie odwołują się do języka w rzeczywiście używanej postaci,
  • zdradzają one brak wiedzy na temat jego cech lingwistycznych oraz społeczności, która go używa,
  • ignorują powiązanie pomiędzy projektem językowym a łatwością używania,
  • nie udaje im się porównać esperanto z opcjami rywali (szczególnie z angielskim) w jego funkcjonowaniu jako pomostu wśród ludzi o różnym pochodzeniu,
  • nadają stan oczywistego założenia teoretycznym wnioskom, które nie zgadzają się z badaniami w terenie.
       Po podaniu kilku przykładów różnych typów kontekstów, w których esperanto jest codziennie używane, artykuł nasz zajmuje się pokrótce pytaniem o to, czy esperanto jest językiem, czy kodem. Reszta artykułu poświęcona jest w większości przykładom, które zadają kłam twierdzeniom zawartym w udzielonych odpowiedziach. Kończy się analizą procesów psychicznych, które leżą u podstaw sprzeczności pomiędzy twierdzeniami zatrudnionych ekspertów a rzeczywistością i sugerują, że wzmianka o esperanto aktywuje zbytnio przeładowaną emocjonalnie reakcję, która wpływa niekorzystnie na normalne działanie psychiki.

 

Ośmiu lingwistów odpowiada na pytania dotyczące esperanto

Ludzie mający pytania na temat języków mogą je wysłać do "Ask-A-Linguist(http://linguistlist.org/ask-ling/index.html), serwisu udostępnionego przez The Linguist List, w ramach którego stworzono internetowe forum dla zawodowych lingwistów (http://linguistlist.org/) – "największego na świecie zbioru zasobów lingwistycznych w Internecie" jak sugeruje strona domowa. "Ask-A-Linguist", jak piszą, "jest zaprojektowane jako miejsce, gdzie każdy zainteresowany językami lub lingwistyką może zadać pytanie i otrzymać odpowiedź z zespołu zawodowych lingwistów".

 

Projekt czy rzeczywistość? Język czy kod?

Ciekawe jest obserwowanie tych profesjonalistów, jak odpowiadają na pytania o esperanto. Kilka rzeczy od razu przykuwa naszą uwagę. Na przykład, ich odpowiedzi nigdy nie opisują tego języka jako rzeczywiście używanego. A przecież esperanto jest językiem, którym intensywnie się mówi i pisze w ogólnoświatowej sieci ludzi, którzy ciągle używają go w podróżach, wizytach, spotkaniach, korespondencji, dyskusjach za pomocą komputerów (wśród nich jest bardzo popularny komunikator Skype), w czytaniu i pisaniu książek, w słuchaniu audycji radiowych (istnieją codzienne programy z Pekinu i Warszawy, kilka programów z Radia Watykan oraz mnóstwa innych stacji – obecnie można słuchać radia internetowego) itp. Motywacje do nauki esperanto są różne i pooplatane: zaczynają się od zainteresowań środowiskami międzykulturowymi, a kończą na pragnieniach uczestniczenia w globalnej inicjatywie politycznej zmierzającej do promowania sprawiedliwości wśród ludzi, a w środku mamy przyjemność z posiadania kontaktów z ludźmi z całego świata oraz z dyskusji na interesujące tematy bez utrudnień językowych. Bez względu na różne początkowe motywacje, użytkownicy esperanto porozumiewają się dużo ze sobą. W rzeczy samej, od 1989 roku nie było ani jednego dnia bez imprezy Esperanckiej organizowanej gdzieś na świecie. (1)

Aby uzyskać jakiś pogląd na ten temat, oto kilka zdarzeń odbywających się w czasie pisania tego artykułu (maj 2006):

 

6-13 maja: Zjazd Międzynarodowego Stowarzyszenia mówiących po esperancku Pracowników Kolei, Szanghaj, Chiny;
13 maj: Dzień Otwarcia, Kwatera Główna Światowego Związku Esperanto, Rotterdam, Holandia;
14 maj: Regionalna Konferencja Międzynarodowej Esperanckiej Unii Katolickiej, Poibyslav, Czechy;
13-17 maja: tydzień Pozjazdowy w Pekinie, Chiny, dla uczestników światowego zjazdu pracowników kolei;
17-20 maja: seminarium o zastosowaniu esperanto w nauce i technologii, Hawana, Kuba;
19-21 maja: Konferencja Międzynarodowej Młodzieży Esperanckiej, Kostrena, Chorwacja;
20 maj: Wiosenna Konferencja Północno Zachodniej Federacji Esperanto, Preston, Anglia;
20-21 maj: 18-sta Konferencja Esperancka w Stanie Rio de Janeiro, Rio de Janeiro, Brazylia;
20-21 maj: Esperancka Wycieczka na Górę Yatugatake, Japonia;
20-22 maj: Konferencja Turystyczna w Środkowej Kanadzie, Ottawa, Kanada
22 maj - 1 czerwiec: Odkrywanie Wschodnich Karpat, wycieczka dla mówiących po esperancku przez Wołoszczyznę i Siedmiogród, Rumunia.

 

Można by tutaj również zacytować seminaria, na których młodzi esperantyści z Korei i Japonii konfrontują informacje podane im na lekcjach historii w ich własnych krajach, spotykając się na wspólnym gruncie pozwalającym im odkryć źródło ich uprzedzeń oraz lepiej zrozumieć to, co wydarzyło się pomiędzy ich krajami. (2) Ponieważ spotkania te wymagają prawdziwego opanowania narzędzia językowego, aby uczestnicy mogli wyrażać swoje uczucia spontanicznie, to nie można je było przeprowadzić na takim poziomie społecznym i w tym rejonie świata w języku innym niż esperanto.

Każdy, kto uczestniczy w takich zdarzeniach, od razu zdaje sobie sprawę, że esperanto nie jest jakąś abstrakcją czy jakimś projektem. Jest rzeczywistym językiem, jak dowolny inny używany w międzynarodowych zebraniach. Jest językiem stosowanym w praktyce we wszystkich dziedzinach: ludzie używają go przy próbach przekonywania swoich politycznych przeciwników, przy wymianie przepisów, przy dyskusjach na temat psychologii lub religii, przy porównywaniu warunków społecznych, przy wyjaśnianiu spraw technicznych, przy wyznawaniu miłości, przy znajdowaniu wspólników w handlu, przy poetyckim wyrażaniu swoich uczuć lub przy tworzeniu swoich piosenek znanych w innych krajach (esperanto jest prawdopodobnie jedynym językiem, na który przetłumaczono największą liczbę piosenek), itp. Jest to w pełni dojrzały język.

Jednakże kilku lingwistów kwestionuje ten fakt. W prywatnym liście e-mail jeden z specjalistów uczestniczących w "Ask-A-Linguist" wyznał autorowi tego tekstu: "Esperanto nie jest językiem, to kod". Oczywiście wszystko zależy od sposobu definiowania języka. Jeśli korzysta się z definicji Martineta, to esperanto zalicza się do języków, lecz zaproponowano wiele innych definicji, które zostały przyjęte przez lingwistów. Jednak nawet wg tych innych interpretacji pojęcia "język" trudno uznać esperanto za kod, a nie język, gdy weźmie się pod uwagę następujący czterowiersz napisany przez Henriego Vatré'a:

Nu, Ariadna, ĉu la modo-mastron
ni fadenfine pinglos en Panamo?
Siren-logite li ĵus el Havano
edzecon fuĝis kiel fidel-kastron.
(3)

 

Niemożliwe jest wyjaśnienie tła tych czterech wierszy ze wszystkimi zawartymi w nich aluzjami. Po prostu uznajmy, że odnoszą się one do niepojętego, panamskiego poety esperanckiego, który przez pewien czas pracował w świecie mody haute couture. Surowe tłumaczenie byłoby następujące:

 

'Więc, Ariadno, czy tego mistrza mody
na końcu nici dopniemy w Panamie?
Kuszony przez syreny on właśnie z Hawany
przed ślubem uciekł jak kastracja wierności
'.

 

Czy jakiś kod pozwoliłby na taką grę słów, na takie aluzje? Czy jakiś kod przenosi zabarwienia emocjonalne? Czy jakiś kod posiada społeczność użytkowników z poczuciem humoru oraz z pewnymi dzielonymi wspólnie tradycjami kulturalnymi, które pozwalają jej członkom rozumieć takie dzieło? Niech zdecyduje czytelnik.

 

Cechy wspólne większości odpowiedzi z “Ask-A-Linguist” na temat esperanto

W każdym razie, jeśli ktoś jest obeznany ze światem esperanto, to uderza go liczba innych cech, które są wspólne dla większości odpowiedzi z "Ask-A-Linguist":

  1. Nie udaje się im spojrzeć na esperanto w ogólnych ramach światowego porozumiewania się. Innymi słowy, usuwają one na bok fakt, iż esperanto opracowano jako rozwiązanie rzeczywistego problemu, który posiada istotne znaczenie dla dużej części ludzkości.
  2. Większość manifestuje prawie całkowitą ignorancję na temat tego, czym jest esperanto z punktu widzenia zarówno lingwistycznego jak i społecznego. (Tylko jeden z odpowiadających uczył się tego języka).
  3. Brakuje im historycznej perspektywy.
  4. Ich twierdzenia są czysto teoretyczne: składają się jedynie z dedukcji, których nie sprawdzono z rzeczywistością.
  5. Unikają oceny jakości funkcjonowania esperanto w porównaniu z innymi środkami, które przyjęto do rozwiązywania tego samego problemu.
  6. Wiele umieszczono na osi "lepszy" / "gorszy", nadając im ton ojcowski, łaskawy, oceniający i udzielania porad.

Te cechy – szczególnie punkty 2, 4 i 6 – są szczególnie zdumiewające w przypadku pytania, które wywołuje większość udzielonych tam odpowiedzi. Pytanie to, dotyczące stosunku lingwistów do esperanto, zawierało następujące zdanie: "Podróżowałem po wielu krajach takich jak Węgry, Finlandia, Dania, Rosja, Islandia i wszędzie mój pobyt był niezwykle przyjemny dzięki ludziom mówiącym językiem esperanto". Wspominało ono również opinię japońskich użytkowników tego języka. Czy nie jest intrygujące, że specjaliści nie posiadający najmniejszego doświadczenia związanego ze środowiskiem esperanto – kilka odpowiedzi sugeruje nawet, że nic nie wiedzą o jego istnieniu – nie wahają się przekazywać sądów nad tym językiem oraz wskazywać domniemane braki, widocznie nie zdając sobie sprawy, iż osoba zadająca to pytanie jest wtajemniczona i sama może nauczyć ich wiele na temat tego zagadnienia.

Rozpatrzmy bardziej szczegółowo każdy z tych punktów.

*

1. Ignorowanie głównego kontekstu.

Jednym z wyników globalizacji oraz ogólnego rozwoju stosunków międzynarodowych są coraz częstsze sytuacje, w których ludzie o różnym pochodzeniu potrzebują się komunikować.  Ludzie w takich sytuacjach starają się rozwiązać problem językowy za pomocą różnych środków, począwszy od gestykulacji wspomaganej lub nie przez mglistą znajomość języka obcego a skończywszy na wspaniałym angielskim ludzi wykształconych w ekonomii i biznesie; inne pozycje tego spektrum obejmują łamaną angielszczyznę, równoległe tłumaczenie oraz esperanto. To ostatnie staje się w ten sposób jednym z kilku środków przezwyciężania bariery językowej. Krytykowanie go bez jakiegokolwiek odwołania się do problemu, który ono adresuje, jest równie absurdalne jak krytykowanie lekarstwa używanego do leczenia danej choroby rozważając je jako same w sobie, bez zwracania uwagi na problem medyczny, dla którego je opracowano, i bez porównywania go z innymi lekarstwami stosowanymi w podobnych przypadkach.

Obrońcy esperanto opierają swoje stanowisko na fakcie, iż brak praktycznego i demokratycznego systemu porozumiewania się ponad barierami językowymi skutkuje trudnościami we wszelkiego rodzaju sytuacjach, zbyt licznych do przytoczenia tutaj. Wystarczy pomyśleć o nieporozumieniach, które zdarzają się w trakcie podróży po obcym kraju, o problemach napotykanych przez kierowników małych lub średnich przedsiębiorstw w trakcie negocjacji z partnerami zza oceanu, o położeniu brygadzisty, który nie może porozumieć się z brygadą zagranicznych robotników, o stresie przedstawicieli rządów, gdy na międzynarodowych spotkaniach muszą się wyrażać w języku, który nie opanowali w pełni, itp.

Powszechnie doświadcza się rozdrażnienia, frustracji, cierpień, niesprawiedliwości z powodu bariery językowej. Mogą one kończyć się tragicznie, jak w przypadku tego Afrykańczyka, który na komisariacie policji w Genewie podpisał przyznanie się do niepopełnionej przez siebie kradzieży, ponieważ nie rozumiał wystarczająco dobrze przedstawionego mu tekstu w języku francuskim albo mogą kończyć się śmiercią, np. w Niemczech kilku tureckich robotników, po przeszczepie organów nie rozumiało podanych im przez pielęgniarki instrukcji przy opuszczaniu szpitala. Jeśli do tych konkretnych lub psychologicznych trudności dodamy niską efektywność ogromnych inwestycji w czas i wysiłek, które są przeznaczane na naukę angielskiego przez wiele setek milionów młodych ludzi na całym świecie przez co najmniej sześć lat z raczej rozczarowującym wynikiem, (4) jak również olbrzymie sumy wpompowywane w tłumaczenia dla instytucji międzyrządowych, zjazdów profesjonalistów i operacji handlowych, to dojdziemy do wniosku, że bariera językowa nie jest czymś trywialnym.

Jeśli porówna się w terenie różne środki przyjęte do przezwyciężania jej, to dowody pokażą, iż najmniej kosztowny system jest również systemem dającym najlepsze wyniki przy najmniejszym wysiłku: esperanto. (5), (6) Prof. François Grin, ekonomista mianowany przez rząd Francji, w trakcie ostatnich badań doszedł do wniosku, że jeśli Europa miałaby przyjąć esperanto, to oszczędności sięgnęłyby sumy 25 miliardów euro (32 miliardy dolarów USA) rocznie. (7)

Czy nie jest interesujące, że żadna z odpowiedzi podanych w ramach "Ask-a-Linguist" nie przedstawia Esperanta w tym kontekście, do którego rzeczywiście ono należy? Dają one wrażenie, że w dziedzinie międzynarodowego porozumiewania się wszystko jest doskonałe, a szukanie środków polepszenia tej sytuacji po prostu nie ma sensu. Dają one również do zrozumienia, że praca na rzecz esperanto nie ma żadnego związku z rzeczywistością polityczną, gospodarczą, społeczną i kulturalną naszej planety, że nikomu nie może pomóc, a promujący esperanto postępują w oderwaniu od rzeczywistości. W tle jest przesyłana wiadomość: nie ma żadnego problemu, a jeśli jakiś jest, to rozwiązuje go język angielski. Nigdy nie dyskutują tego, co implikuje używanie angielskiego w kategoriach sprawiedliwości i racjonalności dla 95% populacji świata, które mówi innymi językami.

 

Niesprawiedliwość.

Dla większości ludzi angielski jest bardzo trudnym językiem. Początkowo wydaje się łatwy, ponieważ nie ma w nim do zapamiętania wielu form gramatycznych. Lecz w miarę postępów uczniowie coraz bardziej zdają sobie sprawę, że ta początkowa łatwość jest złudna, aż w końcu staje się dla nich jasne, że nigdy nie osiągną perfekcyjnego opanowania tego języka, opanowania, które pozwoliłoby im zrównać się z rodzimymi mówcami. "Tak wiele z tego, co się mówi, jest poprawne, a tak niewiele jest właściwe", powiedział George Steiner na temat studentów, którzy przypuszczali, że osiągnęli poziom operacyjny w tym języku. (8) Rzeczywiście, opanowanie równe temu, które posiadają rodzimi mówcy, można osiągnąć tylko wtedy, jeśli się mieszka przez długi czas w środowisku, gdzie każdy mówi po angielsku. W konsekwencji każda relacja pomiędzy rodzimym mówcą angielskiego a kimś mówiącym innym językiem ojczystym jest nierówna: jeden stoi wyżej, drugi stoi niżej, pierwszy z nich posiada perfekcyjną znajomość narzędzia językowego, drugi jest gorzej uzbrojony do obrony swoich idei.

Kolejny aspekt niesprawiedliwości dotyczy czasu i energii umysłowej, które ludzie nie mówiący językiem angielskim muszą poświęcić na naukę tego języka, podczas gdy ta strata czasu i znaczny wysiłek – od 4000 do 8000 godzin w celu osiągnięcia dobrego poziomu operacyjnego – jest czymś, czego nie musi robić rodzimy mówca, ponieważ opanował on ten język prostym sposobem dorastania w anglojęzycznej rodzinie oraz uczęszczaniem do angielskiej szkoły w miejscu swojego zamieszkania. Wagę tego wysiłku podkreśla następująca uwaga, zrobiona przez naukowca z Korei dla BBC: "Korea łoży mnóstwo pieniędzy na naukę angielskiego. Mógłbym zrobić pięć doktoratów przez lata, które zmuszony byłem poświęcić na nauczenie się waszego języka." Brytyjczycy, Amerykanie, Australijczycy i inni mogą przeznaczyć ten czas i energię na dalszą naukę zawodu lub po prostu na relaks – to luksus, który odmawia się reszcie świata. Czy to jest sprawiedliwe?

 

Niekonsekwencje.

Trudność angielskiego dla obcokrajowców spowodowane są dużą liczbą niekonsekwencji, które w niczym nie przyczyniają się do komunikacji. W większości języków zapisywanych alfabetem, jeśli zna się wymowę jakiegoś słowa, to zwykle wie się, jak go zapisać. W angielskim pisownia jest notorycznie nieprzejrzysta, należy się nauczyć wymowy każdego spotkanego nowego słowa. Litera a nie jest wymawiana w ten sam sposób w nation i national, ani i w wild i wilderness, chociaż w obu przypadkach drugi wyraz wywodzi się z pierwszego;  -ict jest wymawiane z /i/ w depict, z /ai/ w indict. Powodem pomyłek większości osób pochodzących z Zachodu w wymowie sweatshirt i Reagan jest to, że nie mają one żadnej wskazówki, jak należy wymawiać ea. Wysiłek niezbędny do zapamiętania wymowy i pisowni każdego słowa wymaga od każdego studenta znacznej ilości energii umysłowej. Ponieważ większość języków działa bardzo dobrze bez takiego skomplikowanego systemu, to przyjęcie angielskiego do międzynarodowej komunikacji językowej wygląda dla dużej liczby ludzi na absurd: po co wybierać język z tyloma dodatkowymi utrudnieniami, skoro tak łatwo można tego uniknąć? Szczególnie w czasie, gdy ekonomiści podkreślają zalety racjonalnych procedur i racjonalnego używania zasobów, promowanie języka tak jawnie nieefektywnego pod względem kosztów wydaje się zupełnie dziwaczne.

Angielski obfituje w niedorzeczności. W większości języków negacja tworzy regularny schemat. Po hiszpańsku, jeśli możesz powiedzieć 'nie wiem' (I don't know), no sé, możesz zastosować ten sam schemat do 'nie mam' (I haven't): no tengo, 'nie mogę' (I can't'): no puedo, 'nie jestem' (I am not): no soy. W angielskim schemat I do not know nie może być stosowany do znaczącej liczby bardzo często używanych czasowników – nie wolno mówić I do not be, I do not can – a pisownia tych zaprzeczeń jest tu również zagadkowa. I must not (nie powinienem) musi być zapisane w trzech słowach, I cannot (nie mogę) w dwóch. Co do procedury negacji przymiotników i rzeczowników to w większości języków wymaga ona tylko jednego prefiksu: in- po francusku, un- po niemiecku, ne- po rosyjsku, bu- po chińsku. W angielskim może to być in- (injustice, invisible niesprawiedliwość, niewidzialny) lub un- (unjust, unpleasant niesłuszny, nieprzyjemny). Zapamiętanie, że chociaż mówi się unable (niezdolny), to należy powiedzieć inability (niezdolność), podczas gdy w przypadku unpleasant (nieprzyjemny) prefiks nie zmienia się z un- na in-, gdy przechodzimy z przymiotnika na rzeczownik – rzeczownik to unpleasantness (nieprzyjemność) – wymaga znaczącego wysiłku umysłowego, którego nie muszą ponosić ludzie uczący się innych języków.

A dalej pojawia się ogromny słownik angielskiego. Z jednej strony posiada on synonimy, których w innych językach unika się bez najmniejszych niedociągnięć. Nie można opanować angielskiego bez wyuczenia się, że obok read (9) jest peruse, obok inevitable unavoidable a obok menace threat. Z drugiej strony w bardzo wielu przypadkach angielski nie ujawnia formalnego związku pomiędzy danym słowem, a tym co w większości innych języków byłoby słowem pochodnym. Porównaj tooth / dentist (ząb / dentysta) z francuskim dent > dentiste, niemieckim Zahn > Zahnarzt, arabskim asnân > tubîb al-asnân, perskim dandan > dandansaz, japońskim ha > haisha, malajskim gigi > doktor gigi, chińskim ya > yayi. Porównaj arme > désarmement, Waffe > Entwaffung, oružie > razoruženie do weapon / disarmament (broń / rozbrojenie). Nie ma podobieństwa pomiędzy year i annual (rok / roczny), city i urban (miasto / miejski), moon i lunar (księżyc / księżycowy); te rozbieżności są szczególnie trudne dla cudzoziemców nie pochodzących z Zachodu, którzy nie posiadają w swoich językach korzeni ani germańskich, ani romańskich (porównaj z esperanckimi wersjami: jaro > jara, urbo > urba, luno > luna). Zgromadzenie wszystkich tych niekonsekwencji w czyimś mózgu przedstawia wysiłek, który dodatkowo zniechęca, ponieważ uczeń nie może powstrzymać się od porównywania ich ze swoim językiem ojczystym i zdaje sobie sprawę, że język nie potrzebuje tych niekonsekwencji w celu spełniania swojej funkcji, która ma zapewnić właściwe wzajemne zrozumienie. Co więcej komplikują one zadanie dla pamięci. Odruchy warunkowe rozpływają się, jeśli nie są ciągle wzmacniane: po spędzeniu roku lub dwóch lat poza środowiskiem anglojęzycznym, formy nie powiązane za pomocą jakiejś więzi pamięciowej rozłączają się i wiele z tego co zostało osiągnięte staje się trudnym do odzyskania, co ma negatywny wpływ na biegłość posługiwania się tym językiem.

W żadnym punkcie personel portalu "Ask-a-Linguist" nie rozważa tego aspektu problemu, jakby nie istniał związek pomiędzy konsekwencją a komfortem umysłowym, pomiędzy regularnością a wygodą. Zupełnie nie przychodzi im do głowy fakt, że angielski może nie być językiem przyjaznym dla użytkownika. Nikt nie odważyłby się twierdzić, że wszystkie systemy liczbowe są równoważne. Większa efektywność liczb arabskich w porównaniu do liczb rzymskich jest potwierdzana przez wszystkich, a nikt nie zaprzecza, że ta większa efektywność jest wynikiem różnic w projekcie pomiędzy tymi dwoma systemami. Łatwość używania narzędzia lub oprogramowania zależy od jego projektu. Tak samo jest z językiem. Lecz ten aspekt rzeczywistości został całkowicie pominięty przez tych ekspertów.

 

2. Brak znajomości esperanto

2.1 Aspekt lingwistyczny

Jak w przypadku dowolnego innego języka, esperanto wykonuje swoje różne zadania w określony sposób. Ten ogólny styl działania, jak moglibyśmy go nazwać, jest wrażeniem, które odbieramy jako złożony wynik kilku analitycznie rozróżnialnych cech, wśród których następujące z nich są szczególnie ważne:

 

a) absolutna niezmienność morfemów, które mogą się ze sobą łączyć bez ograniczeń;
b) możliwość umieszczenia dowolnego leksemu – właściwie dowolnej koncepcji – w dowolnej roli gramatycznej przez oznaczenie go za pomocą ścisłego znaku (zwykle końcowej samogłoski);
c) uogólnianie schematów;
d) swoboda budowy;
e) możliwość formułowania myśli albo syntetycznie (jak w łacinie), albo analitycznie (jak w angielskim).

 

a) W angielskim morfem odpowiadający pojęciu 'widzenia' pojawia się w przynajmniej trzech różnych postaciach: v (view), vis (invisible, visual), s (sight, see, saw, seen). Jego esperancki odpowiednik, vid, nigdy się nie zmienia. Mówi się vidinda 'wart zobaczenia', nevidebla 'niewidzialny', vida 'wizualny', vido 'wzrok', mi vidas 'widzę', vidita 'widziany'. Z tego samego powodu, mi ' ja ' można odnaleźć w mia 'mój', i min 'mi'. Ta niezmienność jest cechą, którą esperanto dzieli z językiem chińskim.

b) W esperanto części mowy są zastąpione funkcjami: końcówka -i identyfikuje słowo funkcjonujące jako czasownik (bezokolicznik), -o wskazuje słowo pełniące funkcję rzeczownika, -a oznacza przymiotnik, -e oznacza przysłówek. W zasadzie funkcja przymiotnikowa często odpowiada dopełniaczowi w innych językach, a funkcja przysłówkowa jest odpowiednikiem dopełnień przysłówkowych. Przytoczony powyżej morfem vid można używać jako vidi 'widzieć', vido 'wzrok, wizja', vida 'wzrokowy, wizualny', vide 'wzrokowo, wizualnie'. Podobnie z ebl powstaje ebli 'być możliwe', eblo 'możliwość', ebla 'możliwy', eble 'możliwie', a stąd: videbli 'móc widzieć', videblo 'widoczność', videbla 'widzialny', videble 'widzialnie'.

c) Jeśli już wiemy, że "on nie widzi" tłumaczy się jako li ne vidas, to możemy być pewni, że "on nie jest" będzie tworzone wg tego samego schematu: li ne estas. Podobnie, gdy się raz nauczymy, że senvidulo (sen-vid-ul-o < sen 'bez', vid 'widzieć', ul 'osobnik określony przez te słowa') oznacza 'osobę bez możliwości widzenia' ('ślepca, osobę ślepą', synonim słowa blindulo < blinda 'ślepy'), to będziemy wiedzieć, że mamy prawo wstawić dowolny rdzeń do wzorca sen-X-ulo: sen-religi-ulo 'osoba bez religii', sen-mon-ulo `osoba bez pieniędzy', sen-pov-ulo 'osoba bez władzy'.

d) Kolejność wyrazów jest bardzo swobodna. 'On patrzy na mnie' może być li rigardas min jak również li min rigardas; 'ironiczne spojrzenie' może być ironia rigardo jak również rigardo ironia. A sposób dołączania dopełnienia do czasownika lub rzeczownika jest również dużo bardziej swobodny niż w językach zachodnich. Chociaż li rigardas min jest zupełnie poprawne, można także powiedzieć li rigardas al mi.

e) Esperanto oferuje dużo większe możliwości niż większość języków przy wyrażaniu danej myśli. Aby powiedzieć 'on gra na gitarze z entuzjazmem' , można powiedzieć w trybie analitycznym: li ludas gitaron kun entuziasmo lub w trybie syntetycznym: li entuziasme gitaras. 'Tłumaczyć na angielski' może być jedną z form traduki en la anglan lingvon, traduki anglen lub po prostu angligi.

Żadna z osób odpowiadających na pytania o esperanto nie bierze pod uwagę tych faktów. A przecież posiadają one niezmiernie ważne konsekwencje.

 

2.2. Aspekt neuropsychologiczny: związek pomiędzy budową a łatwością

Jean Piaget ustanowił termin przyswojenie uogólniające dla skłonności mózgu do uogólniania schematu działania po przyswojeniu go sobie n dowolną, porównywalną sytuację. Skłonność ta odgrywa znaczącą rolę przy opanowywaniu języka. Jej obecność jest powszechnie widoczna w języku małych dzieci oraz ludzi próbujących się wyrażać w obcej mowie. W wielu językach poprawne wyrażanie się wymaga stłumienia form, które przychodzą spontanicznie poprzez działanie odruchów pierwszego stopnia utworzonych przez przyswajanie uogólniające. Wyrażenie po angielsku my feet lub he fell wymaga stłumienia my foots i he falled. Gdy mówimy naszym językiem ojczystym (o ile nie jest to jeden z nielicznych języków formalnie spójnych, jak chiński) stajemy się akrobatami, którzy wykonują nienaturalne ruchy z największą swobodą, ponieważ, powtarzane dzień w dzień przez wiele lat, stały się one dla nas drugą naturą. Lecz małe dziecko lub zagraniczny student są daleko od takiego poziomu wytrenowania: ciągle wpadają w pułapki, które reprezentują te niespójności.

Esperanto pozbawione pułapek jest opanowywane dużo szybciej i ludzie posługują się nim z większą swobodą niż jakimkolwiek językiem zachodnim. Przestrzega ono bez wyjątku naturalną skłonność uogólniania przyswojonych schematów: nie ma w nim odruchów drugiego stopnia. Nie tylko gramatykę można opanować w kilka chwil, lecz również poszerzanie słownictwa jest łatwe z powodu wysokiego stopnia spójności schematów tworzenia słów. Zapytajcie jakiegokolwiek Francuza o słowo oznaczające 'młode wielbłąda'. Najprawdopodobniej odpowie, że nie wie (to chamelon). Zapytajcie młode dziecko po kilku tygodniach nauki esperanto, odpowie natychmiast, odruchowo: kamelido. Nauczyło się ono, że 'kocię' to katido, 'koźlę' to kaprido, 'cielę' to  bovido i wie, że może uogólniać tę sam schemat na wszystkie zwierzęta.

Podobnie przejście z czasownika na rzeczownik jest w esperanto całkowicie spójne. W angielskim nie można uogólnić schematu he loves / his love, he falls / his fall i powiedzieć he lives / his live; he sells / his sell; he suggests / his suggest. Należy wyuczyć się osobno life, sale, suggestion. W esperanto nie wahamy się ani chwili: li amas / lia amo; li falas / lia falo; li vivas / lia vivo; li vendas / lia vendo; li sugestas / lia sugesto. Zysk dla pamięci w czasie nauki – co oznacza więcej czasu na inne dążenia – reprezentuje również istotne oszczędzanie energii nerwowej w czasie wyrażania się. Mówienie płynne jest mówieniem odruchowym. Jeśli musimy ciągle przeszukiwać pamięć dla właściwego słowa lub właściwej reguły gramatycznej, nie posiadamy płynności.  Język bez żadnych odruchów drugiego stopnia, które należy wprowadzić do systemu nerwowego, aby zapobiegały odruchom pierwszego stopnia, jest językiem, którym mówi się z dużo większą łatwością od języka nie posiadającego takiej zalety. Jest również językiem, w którym rzeczywistą biegłość można osiągnąć w dużo krótszym czasie. Esperanto jest takim językiem.

 

2.3 Aspekt społeczny

Żaden z ekspertów odpowiadających na pytania dotyczące języka esperanto wydaje się nie mieć świadomości, że większość ludzi, którzy nauczyli się tego języka, była motywowana chęcią szerzenia sprawiedliwości wśród ludzi oraz dawania większych szans tym nieuprzywilejowanym w globalnym społeczeństwie. Eksperci z 'Ask-A-Linguist' nie mają pojęcia o historii polityczno-społecznej esperanto, o jego powiązaniach ze związkami handlowymi, o jego uczestnictwie w działaniach politycznych, ani o prześladowaniach, których doznali jego użytkownicy pod większością dyktatur.

Jedna z odpowiedzi dotyczy tego, iż esperanto nie może być językiem światowym, ponieważ, jak twierdzi, jest ono indoeuropejskie i jako takie wiąże się z kolonializmem oraz zachodnim imperializmem. Szybki postęp esperanto w Afryce Subsacharyjskiej i jego sukces w takich krajach jak Korea, Japonia, Wietnam, Chiny i Iran są dowodem, że to zastrzeżenie nie ma rzeczywistych podstaw. Nie ma dowodów, że w opinii publicznej pojawia się związek pomiędzy cechami językowymi a pozycją polityczną, nie wspominając już o tym, iż budowa esperanto czyni z niego język nie-indoeuropejski. Aspekt europejski ogranicza się do słownictwa. Język kreolski haitański posiada zasób słów znacznie bardziej zachodni od esperanto. Czy jego użytkownicy czują, że poszli na kompromis z imperializmem? Tego typu zastrzeżenie jest czystym absurdem.

W każdym razie osoba zaczynająca naukę esperanto wkrótce dowiaduje się, że język ten narodził się w nieistotnym kraju, okupowanym przez imperialistycznego sąsiada, a przez całą swą historię był on po stronie słabych, bezsilnych i wykorzystywanych.

Na koniec, zastrzeżenie to przestaje zupełnie mieć sens, ponieważ ci, którzy je wysuwają, nie sugerują niczego innego od języka angielskiego. Jedynie osoba stojąca zupełnie poza globalną rzeczywistością może sobie wyobrażać, że dla większości narodów język angielski pozbawiony jest powiązań imperialistycznych i kolonialnych.

 

3. Ignorowanie perspektywy historycznej

Odpowiedzi zawierają osądy dotyczące przeszłości i przyszłości, które są o wiele bardziej kategoryczne niż pozwala na to obiektywizm:

– "Prawdziwym powodem, iż język ten nie wzleciał wyżej niż to zrobił (...) jest jego sztuczność",
– "Ponieważ esperanto nie było powiązane z prądami wpływów politycznych, nie zaszło zbyt daleko",
– "Na język międzynarodowy będą wywierali wpływ jego użytkownicy [i podzieli się na dialekty, jak łacina 1000-2000 lat temu]. Uchronienie języka (..) przed zmianami jest jak wypasanie kotów".

 

3.1 Bieg historii

Nikt nie wie, czy esperanto będzie wciąż istniało za pięćdziesiąt lat, lecz również nikt nie może być pewien, że nie będzie. Esperanto może posuwać się naprzód wolnym krokiem zjawisk historycznych natury polityczno-społecznej. Jest to co najmniej tak samo prawdopodobne, jak zacytowane powyżej twierdzenia, które są jedynie hipotetyczne, chociaż nie przedstawione jako takie.

Jeśli odwołamy się do przejścia z liczebników rzymskich na arabskie lub, w innych dziedzinach, do zniesienia niewolnictwa czy dopuszczenia kobiet do życia politycznego i gospodarczego, to zdamy sobie sprawę, że historia postępuje naprzód w bardzo wolnym tempie, gdy ludzka mentalność musi się przystosować do czegoś, o czym się wcześniej nie myślało. Podejmowanie działań ukierunkowanych na większą sprawiedliwość zawsze napotyka na konflikt interesów grup władzy, które robią wszystko, aby utrzymać swoje przywileje. Co więcej, ludzkość zawsze stawia opór nie-technicznym, nie-materialnym innowacjom, które ułatwiają codzienne życie i są owocem ludzkiej twórczości, być może dlatego, że ludzie niechętnie zmieniają głęboko zakorzenione przyzwyczajenia.

Typowym przykładem jest system metryczny. Został on zaproponowany przez Gilberta Moutona w roku 1647. W 1767, 120 lat po jego ogłoszeniu, nie był nigdzie używany, a znało go zaledwie kilku nieistotnych akademików. W porównaniu z tym esperanto odniosło istotny sukces, ponieważ dzisiaj (2006 r.) po mniej niż 120 latach od swojego debiutu na scenie światowej można znaleźć ludzi, którzy używają go w dużej liczbie miast i miasteczek w ponad stu krajach. Jeśli tak się sprawy mają, to możemy się zastanawiać, czy przypadkiem nie znajdujemy się na początku krzywej wykładniczej, w miejscu, gdzie wygląda ona jeszcze wciąż płasko. Negatywna odpowiedź, udzielona przez naszych lingwistów, nie jest wcale bardziej naukowa od odpowiedzi pozytywnej. Porównanie historyczne z takimi przypadkami jak rozwój systemu metrycznego wskazuje, że jest o wiele za wcześnie na prognozy.

 

3.2 Sztuczność

Lingwista przypisujący esperanto jego małe rozpowszechnienie jako wynik, wg jego punktu widzenia, sztuczności nie wyjaśnia związku przyczynowego pomiędzy tymi dwoma spostrzeżeniami. Liczby arabskie i system metryczny są nie mniej sztuczne. Podobnie jak esperanto stanowią one owoc ludzkiej twórczości.

Co w dziedzinie języków oznacza pojęcie 'sztuczny'? Dla Azjaty i być może dla angielskojęzycznego dziecka bardziej naturalnym jest powiedzieć childs, he knowed, the sheeps niż użyć form normatywnie poprawnych (children, he knew, the sheep). Te drugie zostają wymuszone przez ludzkie środowisko. Nie pojawiają się naturalnie w niczyjej mowie. Jeśli dwujęzyczne dziecko mówiące zarówno po esperancku jak i po francusku używa standardu poprawnego esperanto, lecz we francuskim wciąż jest dalekie od standardu, to czy sugeruje to, iż esperanto jest bardziej naturalne? Autor tego artykułu raz miał możność obserwować język takiego dziecka, pięcioletniego chłopca, i uderzyła go doskonała poprawność jego esperanto w porównaniu z francuskim, pełnym odchyłek gramatycznych i leksykalnych od standardu – tym bardziej interesujący kontrast, ponieważ dziecko żyło w środowisku całkowicie francuskojęzycznym.

 

3.3 Przyszły rozwój

Nikt nie potrafi przewidzieć przyszłego rozwoju. Być może po wielu dekadach lub wiekach esperanto podzieli się na serię dialektów. Lecz możliwa jest również sytuacja odwrotna. Porównanie z łaciną nic nie daje. Łacina pozostawała jednolitym językiem przez wiele wieków jej używania na niesamowicie dużym obszarze. Powodem dzielenia się języka na liczne, wzajemnie niezrozumiałe dialekty nie jest ani odległość, ani upływ czasu, lecz brak porozumiewania się. Łacina przekształciła się w siostrzane języki dopiero wtedy, gdy rzymska administracja upadła a liczne społeczności łacińskojęzyczne stały się wzajemnie odizolowane. Co więcej, to zróżnicowanie dotknęło jedynie języka pospólstwa. Intelektualiści wciąż praktykowali jednolitą łacinę, różniącą się od klasycznej, niemniej posiadającą całkowitą moc prawną. W XIV wieku profesor z Kolonii, Leuven lub Cambridge mógł wykładać w Paryżu, będąc zupełnie pewnym, że zostanie zrozumiany. W każdym razie, gdy gęstość kontaktów rośnie, języki stają się jednolite. Tak dzieje się w przypadku francuskiego, którym mówi się we Francji, Belgii, Kanadzie i Szwajcarii: różnice są dzisiaj mniej widoczne niż sto lat temu. Zjawisko zbiegania się języków   jest równie dobrze potwierdzone w historii jak zjawisko ich rozdzielania się. Współczesny włoski mówiony przez dobrze usytuowane klasy jest dzisiaj dużo bardziej rozpowszechniony niż w XIX wieku, gdzie standardowy włoski ograniczał się praktycznie do postaci pisanej.

Badanie zmian w czasie języka esperanto ujawnia ten sam kierunek rozwoju. Staje się to oczywiste po przebadaniu dokumentów. Odgadnięcie jezyka ojczystego autorów z pierwszych dekad nie sprawia żadnego problemu. W przypadku bieżących tekstów problem już się pojawia. Przez pierwsze kilka dziesięcioleci język zdobył jednolitość, której wcześniej nie posiadał. Wymiana listów elektronicznych – bardzo rozpowszechniona praktyka w świecie esperanckim – wywiera wpływ ujednolicający. Ta sama ewolucja dokonała się na poziomie wymowy. W latach 1950 programy radiowe w esperanto z Francji i Szwecji charakteryzowały się przez zauważalne akcenty lokalne. Dzisiaj większość francuskojęzycznych młodych esperantystów poprawnie wymawia swoje r oraz właściwie akcentuje przedostatnią sylabę, co dwadzieścia lat temu zupełnie nie było standardem. I już nie słyszy się u Szwedów wymawiania końcowego e jak szwa (szwa jest terminem lingwistycznym i oznacza samogłoskę średnią centralną, którą w międzynarodowym alfabecie fonetycznym oznacza się literą ə), co zwykli stosować szwedzcy spikerzy radiowi w latach 1950. Wola wzajemnego zrozumienia się wyzwala mechanizmy językowe, które zapewniają usuwanie nieporozumień. (10)

Esperanto dowiodło, że język zrodzony z opublikowanego projektu może rosnąć bez utraty jednolitości: jeśli pragnienie wzajemnego zrozumienia jest wystarczająco silne, to ewolucja przebiega wszędzie tymi samymi drogami, a odchyłki są usuwane, często nieświadomie, z powodu prostego faktu, że społeczność użytkowników odczuwa je za niezgodne ze jej duchem.

 

4. Niepotwierdzone wnioski

Eksperci z "Ask-a-Linguist" wypowiadają wiele zdań, których nie sprawdzili ze stanem rzeczywistym:

"Esperanto nie jest (...)  ani trochę łatwiejsze od innych języków europejskich dla osoby mówiącej językiem nieeuropejskim".
"Wielką wadą esperanto jest (...) jego brak społeczności mówiących nim (...). W rezultacie nie jest ono rzeczywiście żywym językiem".
"(...) brakuje mu bogactwa i dźwięczności żywego języka."
"Posiada również raczej monotonne słownictwo, ponieważ pojedynczy korzeń jest zwykle używany do wyprowadzania całej zgrai wyrazów o powiązanym znaczeniu."
"Uważam esperanto za prawie kompletną stratę czasu."
"Ponieważ nie ma prawdziwych, rodzimych mówców, jest wymawiane za pomocą schematów fonetycznych języka ojczystego ludzi, którzy się nim posługują."

Takie oświadczenia są teoretycznymi wnioskami, których nie przetestowano z rzeczywistością. Wnioski mogą wydawać się oczywiste. Lecz jeśli sprawdzimy w terenie, jak te sprawy się faktycznie mają, to żaden z nich nie wytrzyma takiego testu.

 

a) "Esperanto nie jest (...)  ani trochę łatwiejsze od innych języków europejskich dla osoby mówiącej językiem nieeuropejskim".

Aby oświadczyć coś takiego, trzeba być nieświadomym, co czyni jakiś język łatwym lub trudnym. W Szwajcarii dzieci włoskojęzyczne piszą poprawnie już pod koniec pierwszej klasy, natomiast ich francuskojęzyczni koledzy nie są w stanie poprawnie literować wyrazy w wieku 12-13 lat. Dlaczego? Ponieważ włoski nie przedstawia prawie żadnych problemów w pisowni, natomiast we francuskim opieranie się na wymowie jest często mylące. Im mniej szczegółów do zapamiętania, tym szybciej następuje postęp. Esperanto jest przyswajane w czasie krótszym od każdego języka europejskiego bez względu na język ojczysty ucznia po prostu dlatego, iż jest o wiele bardziej spójny. Czytelnik może znaleźć w artykule pt. "Asie: anglais ou espéranto – Quelques témoignages" (http://claudepiron.free.fr/articlesenfrancais/easie.htm) dużo poświadczeń dokonanych przez Azjatów, którzy uczyli się esperanto i angielskiego, porównując te dwa języki wg łatwości przyswojenia. Jedynie osoba, która nie sprawdziła tych faktów, może powiedzieć, że oba te języki są tak samo trudne. To prawda, esperanto może być od trzech do czterech razy trudniejsze dla Chińczyka niż dla Amerykanina, lecz należy to odczytać w kontekście faktu, iż angielski uważa on za język trzydzieści razy trudniejszy od esperanto.

 

b) "Wielką wadą esperanto jest (...) jego brak społeczności mówiących nim (...). W rezultacie nie jest ono rzeczywiście żywym językiem".

Jakie są kryteria dla języka żywego? Problem ten został omówiony na stronach od 237 do 242 książki Le défi des langues (11) z uwzględnieniem jego zastosowania w szczególnym przypadku esperanto. Oto cytat z tej książki:

 

W Szwajcarii nikt nie ma wątpliwości, że romansz, czwarty język narodowy, którym mówi się w kilku dolinach kantonu Gryzonia (w południowo-wschodniej części kraju), jest językiem żywym. Lecz w porównaniu z witalnością esperanto jest on prawie konający. Esperanto posiada więcej użytkowników, tworzy więcej książek, więcej pieśni, używane jest przez większą liczbę stacji radiowych, z pewnością używa się go we wszelkich rodzajach sesji oraz, co szczególne, chęć zachowania go przy życiu w korzystającej z niego społeczności jest nieskończenie większa od woli populacji używającej języka romansz – dotyczy to głównie młodego pokolenia – utrzymania go żywym. Wszyscy esperantyści są dwujęzykowi, lecz również dotyczy ty mówiących językiem romans (...).

Ludzie, którzy wyuczyli się esperanto, dokonali tego w celu porozumiewania się z osobami ze wszystkich krajów. Stąd istnieją ciągłe interakcje pomiędzy bardzo zróżnicowanymi sposobami myślenia, odczuwania, wyrażania się. Odniesienia kulturowe są również dosyć różne. Wszystko to tworzy nieprzerwany ruch akcji i reakcji, który czyni esperanto językiem równie żywym, jak francuski w czasach Rabelais'a.

 

Co się tyczy istnienia społeczności użytkowników, to może w nią wątpić jedynie ktoś, kto nie zbadał faktycznej sytuacji. Olbrzymia ilość dokumentów dowodzi jej istnienia w świecie. Czytelnicy natychmiast mogą potwierdzić ten fakt, wykorzystując wyszukiwarkę internetową google.pl. Mogą się również odwołać do artykułu Richarda E. Wooda "A voluntary non-ethnic, non-territorial speech community". (12)

 

c) "(...) brakuje mu bogactwa i dźwięczności żywego języka."

Prosta analiza tekstów literackich pokazuje, jak niedopuszczalna jest taka krytyka. Esperanto jest bogatym językiem, ponieważ nic nie ogranicza językowej twórczości pisarza lub mówcy. Rozważmy następujące zdania z maszynopisu powieści tłumaczonej przez bengalskiego esperantystę: (13)

 

Ĉu kun la aliloĝiĝo oni alipsikiĝas? [roz. 4, str. 6]
'Gdy zmienia się miejsce zamieszkania, to czy zmienia się również psychikę?'

 

Ŝi senŝvitigadis la frunton per la rando de sia sario. [roz. 5, str. 5].
'Ciągle usuwała pot z czoła krawędzią swojej sari'.

 

La subita ekkolero iom malordas ŝin, belen [roz. 6, str. 2].
'Nagła złość tworzy u niej nieco bałaganu, który upiększa ją'.

 

Ŝi iel senpeze lanĉas la vortojn el malantaŭ la dentoj – kaj ili disvojas nebulen [roz. 6, str. 5].
'W jakiś sposób nieważko wyrzuca słowa spoza zębów – a one rozchodzą się w mgłę'.

 

Se bati la propran edzinon kaj devigi servon estis la feŭdismo, ĉu batminace perterori la servon de aliulaj edzinoj do nomiĝu la socialismo? [roz. 5, str. 8].
'Jeśli bicie własnej żony i zmuszanie ją do posług było feudalizmem, to czy terroryzowanie pod groźbą bicia żon należących do innych powinno nazywać się socjalizmem?'

 

Niestety, czytelnik nie rozumiejący esperanto nie odczuje poruszającej mocy tych wielu nieprzetłumaczalnych słów pojawiających się w powyższych zdaniach. Nie tylko niemożliwe jest nadanie im dokładnego tłumaczenia, lecz trudno nawet przenieś ich znaczenie, które jest oczywiste dla wszystkich znających esperanto. W pierwszym zdaniu ali-loĝ--o [po polsku wymawia się jako alilodż-i-dżo] rozkłada się na ali 'inny', loĝ 'mieszkanie',   morfem o dużej przestrzeni semantycznej, w skład której wchodzą takie pojęcia jak 'stawanie się', 'zmienianie się', 'przechodzenie na', -o znacznik oznaczający używanie tego słowa w funkcji rzeczownika. Słowo alipsikiĝi 'zmieniać swoją psychikę' stosuje się do takiego samego schematu: ali-psik-iĝi (końcowe -i oznacza, że słowo jest używane jako bezokolicznik; rzeczownik alipsikiĝo oznacza 'zmianę swojej psychiki na inną'). Jedynie dźwięczności słowa nie da się przekazać. Echo w umyśle i sercu czytelnika wywołane przez takie słowo jest zupełnie inne od dosłownego tłumaczenia 'zmieniania czyjejś psychiki', co mogłoby wyglądać następująco ŝanĝi la psikon (ŝ jest wymawiane jak sz) lub transiri al alia psiko albo transiri alipsiken.

W drugim zdaniu słowo sen-ŝvit-ig-ad-is rozkłada się na sen 'bez', ŝvit 'pot', 'spotnienie', ig 'czynić takim to a takim', ad powtarzanie lub tryb niedokonany, -is funkcja czasownikowa w czasie przeszłym. Dosłownym tłumaczeniem byłoby 'w kółko pozbywała swojego czoła potu'. Dla niewtajemniczonych takie słowo może wydawać się długie i barbarzyńskie. Jednakże doświadczenie dowodzi, że bardzo niewiele praktyki potrzeba, aby oko i mózg postrzegali elementy tworzące takie słowa i dokonywali podświadomie automatycznej syntezy, która dostarczy jego znaczenia. Senŝvitigi 'usuwać pot' jest częścią dobrze znanego ciągu, który obejmuje sen-arb-igi 'oczyszczać z drzew', 'odlesiać', sen-kolor-igi 'pozbawiać koloru, odbarwiać', sen-vest-igi 'pozbawiać ubrania, rozbierać', sen-kulp-igi 'pozbawiać winy, rozgrzeszać', sen-hered-igi 'pozbawiać dziedziczenia, wydziedziczać', itp. Takie ciągi są nieskończone.

Każdy znający esperanto i porównujący powyższe zdania z ich polskimi tłumaczeniami natychmiast odczuje, że polski nie jest w stanie odtworzyć wpływu, oddźwięku i powiązań słów esperanckich (podobnie byłoby z tłumaczeniem gwary góralskiej na angielski – znaczenie zdań byłoby może i przeniesione, lecz ich specyficzny klimat fonetyczny zostałby bezpowrotnie utracony). Nie oznacza to, że polski jest ubogi, lecz że jego bogactwo leży w innym miejscu. Twierdzenie, że w esperanto brak bogactwa i dźwięczności jest bardzo łatwe do podważenia.

 

d) "Posiada również raczej monotonne słownictwo, ponieważ pojedynczy korzeń jest zwykle używany do wyprowadzania całej zgrai wyrazów o powiązanym znaczeniu."

Na czym jest oparty taki osąd? Z pewnością nie na analizie tekstów czy nagrań konwersacji. Gdyby każdy język z dużą liczbą słów wyprowadzonych z określonych korzeni miałby być monotonny, to arabski i hebrajski byłyby niesamowicie monotonnymi językami. Chociaż najnowsze wydanie esperanckiego słownika Plena Ilustrita Vortaro (Paryż: SAT, 2002) zawiera 16780 korzeni, to słownik arabsko-francuski Daniela Reiga (Paryż: Larousse, 1999) zawiera ich tylko 6089. Hebrajska Biblia została w całości napisana przy użyciu 2055 korzeni. Łacina osiągnęła swoje kulturalne apogeum w czasach Cycerona, gdy jej słownik ograniczał się do 2500 słów.

Esperanto nie jest monotonne, ponieważ synonimy są szczególnie liczne. Lingwista badający tę cechę języka z łatwością da się przekonać, jeśli rozpatrzy po prostu, jak słowa "przetłumaczony przez" są tłumaczone w publikowanych tekstach. Różnorodność jest większa niż w jakimkolwiek innym języku. Oczywiście znajdzie się tradukita de, lecz fraza ta występuje rzadziej od słów typu elangligis 'tłumaczył z angielskiego' z następującym za nimi nazwiskiem tłumacza albo esperantigis 'przetłumaczył na esperanto', itp. Można również zastąpić czasownik traduki jego synonimami, np. translingvigi 'przenosić z języka do języka' lub alilingvigi 'zmienić na inny język'.

W powieści esperanckiej zdania są ze wszech miar mniej monotonne, ponieważ autor wykorzystuje niezliczone modulacje, na które pozwala każdy z korzeni słownych. Fakt, iż "bez płomieni" można wyrazić jako sen flamo, sen flamoj, sen flami, senflama lub senflame już pozwala autorowi unikać monotonii fonetycznej. A słowo 'palić' posiada więcej synonimów niż w wielu innych językach, ponieważ oprócz bruli, można powiedzieć flami i fajri (< fajr 'ogień').

Wiele innych cech czyni esperanto językiem szczególnie przyjemnym dla pisarza, który nienawidzi monotonii. Wymieńmy trzy z nich:

  1. Morfem ul pozwalający autorowi odwoływać się do postaci za pomocą jednej z jej charakterystyk: pipulo 'człowiek z fajką', 'palacz fajki', kisemulo 'człowiek ze skłonnością do całowania', zigzagnazulo 'człowiek z zygzakowatym nosem'.
  2. Morfem em, który wyraża skłonność, pragnienie, pożądanie: li rigardis vin foteme 'on patrzył na ciebie tak, jakby chciał cię sfotografować'.
  3. Imiesłowy teraźniejsze, przeszłe i przyszłe, często używane jako rzeczowniki: sekvoto 'ten, za którym będą podążać', celato 'ten, który jest celem', minacinto 'ten, który zagrażał', lub w postaci przysłówkowej: ridinte 'uśmiawszy się', batote 'będąc do bicia'. Monotonia, którą cytowany lingwista przypisuje esperanto, jest teoretyczną dedukcją, która nie zrodziła się z rzeczywistości.

 

e) "Uważam esperanto za prawie kompletną stratę czasu."

Lingwista wyrażający tę opinię jest, oczywiście, do niej uprawniony i dla niego może ona być w pełni obowiązująca. Jednakże nie bierze on pod uwagę faktu, iż istnieją ludzie, których gusty w różnych dziedzinach są lepiej zaspokajane nauką esperanto niż nauką innego języka. Oprócz aspektu subiektywnego zacytowana wyżej opinia zaniedbuje wzięcie pod uwagę wielu zalet, które przynosi nauka esperanto, jak również znaczenie zaangażowania polityczno-społecznego, którego może ona być częścią. Także ignoruje ona fakt, że esperanto oferuje wspaniałe przygotowanie do późniejszej nauki dowolnego języka obcego (ponieważ uczenie się go urasta do zupełnie konkretnego kursu ogólnej lingwistyki).

Społeczność esperantystów jest wystarczająco liczna i rozprzestrzeniona, aby język ten był użyteczny we wszelkich rodzajach okoliczności i umożliwiał zainteresowanym osobom kontakty pozbawione problemów językowych ze zwykłymi obywatelami większości krajów. Przyjemność esperanto jako środka wymiany pojęć w sposób zrelaksowany, bez ciągłego trzymania się na wodzy i czucia się obcym, jest również ważnym czynnikiem, zwykle przynoszącym olbrzymią satysfakcję. Dzięki esperanto wymiana pomysłów lub doświadczeń charakteryzuje się zupełnie inną atmosferą od tej, która powstaje przy jakimkolwiek innym języku używanym wśród diverslingvanoj ('ludzi o różnych językach ojczystych'). Oryginalna literatura esperancka jest niemniej interesująca od literatury dowolnego języka w pierwszym wieku jego istnienia w formie pisanej, a literaturę tłumaczoną również należy wziąć pod uwagę, ponieważ esperanto lepiej spełnia od innych języków wymagania dokładnego i żywego tłumaczenia, co można łatwo zaobserwować porównując kilka wersji tej samej pracy. (14)

 

f) "Ponieważ nie ma prawdziwych, rodzimych mówców, jest wymawiane za pomocą schematów fonetycznych języka ojczystego ludzi, którzy się nim posługują."

O ile jest prawdą, że wielu esperantystów posługuje się schematem fonetycznym swojego własnego języka, to istnieje również duży procent użytkowników, którzy nie posiadają żadnego szczególnego akcentu. Jednakże istotne jest to, iż takie różnice nie przeszkadzają ludziom nawzajem doskonale się rozumieć.  Jest to prawdopodobnie jedna z cech, gdzie esperanto okazuje się lepsze od angielskiego w rzeczywistej praktyce. Jeśli obserwujemy międzynarodowe spotkania esperanckie lub zjazdy, to zdajemy sobie sprawę, że akcentowanie nie ma żadnego znaczenia. Są to po prostu zmiany w sposobie mówienia, które przypominają o określonym regionie, lecz nie zawadzają przy wzajemnym zrozumieniu się. Przytoczony powyżej lingwista krytykuje esperanto, ponieważ, jak mówi, niektórzy ludzie mają skłonność wymawiać /k/, /p/ i /t/ z lekką aspiracją, jak w niemieckim czy angielskim, natomiast inni skłaniają się raczej do wymawiania tych spółgłosek bez niej, jak we francuskim czy włoskim. Rzeczywiście, jeśli posłuchamy esperanckich programów z Radia Pekin, to zauważymy te aspiracje fonetyczne, natomiast nie będzie ich w przypadku Radia Watykan. Lecz niemożliwe jest przytoczenie choćby jednego przypadku, gdzie różnice te miałyby wpływ na zrozumiałość. Wszyscy użytkownicy esperanto są przyzwyczajeni do tych drobnych różnic wymowy.

Jeśli porównamy komunikację ustną w obszarze grup międzynarodowych, to wkrótce stanie się oczywiste, że zrozumienie jest o wiele lepsze przy pomocy esperanto niż angielskiego, na co wpływ wywiera wiele czynników, wśród których są następujące:

 

– Mała liczba fonemów samogłoskowych w esperanto: 5 czystych samogłosek z szerokim spektrum możliwych realizacji kontra 24 w angielskim: rozróżnianie pomiędzy socks i sucks, sucks i sacks, sacks i sex, sex i six, six i seeks jest trudne dla większości mieszkańców naszej planety. Ponieważ praktycznie kazde słowo jest częścią podobnych serii, to problem powtarza się ze słowa na słowo w każdym zdaniu. Pomyłki pomiędzy thirty, thirteen, forty i fourteen są częste na wielu obszarach, ponieważ słowa te dodają do problemu samogłoski również trudność dźwięku /θ/, który wiele osób nie potrafi odróżniać od /s/, /t/ i /f/ (lub /d/ i /v/).

 – Niezmienna pozycja sylaby akcentowanej.

– Średnia długość słów, nieco większa niż w angielskim, daje mózgowi więcej szans na poprawne zanalizowanie tego, co się mówi (ta dłuższa średnia jest wyrównywana przez gramatykę: porównaj angielskie system, systematic, systematically z sistemo, sistema, sisteme lub translates into English z angligas).

– Fakt, iż w esperanto prawie wszystkie słowa w dowolnym zdaniu kończą się samogłoską, półsamogłoską, s lub n. Wymawianie końcówek słów w gronie samogłosek takich jak /kts/, /ld/, /ndz/, itp., częste w angielskim, jest dla wielu ludzi dalekie od łatwego, szczególnie dla tych, którzy nie należą do świata zachodniego.

 

Logika jest wspaniałą rzeczą. Lecz nie powinno się zastępować nią obserwowania rzeczywistości. Szkoda, że, z całą pewnością pełni dobrej wiary, nasi lingwiści zaangażowali się w to zastępstwo z tak imponującą jednomyślnością.

 

       5. Zaniedbanie porównania

5.1 Zaniedbanie porównania różnych systemów używanych do przezwyciężania bariery językowej.

Jedynymi porównaniami wykonywanymi przez tych ekspertów są porównania cech lingwistycznych i nigdy nie dotyczą one działania języka jako środka porozumiewania się lub możliwego rozwiązania ogólnoświatowego problemu.

Stąd ignorują oni podstawowy aspekt pytania, mianowicie to, że esperanto posiada zastosowanie: oferuje most komunikacyjny osobom o różnym pochodzeniu. Ocenianie go bez wzięcia pod uwagę tej funkcji nie ma większego sensu od oceniania jakiegoś narzędzia bez rozważenia zastosowań, dla których je opracowano.

W takiej funkcji, jak zaznaczono wcześniej, esperanto jest jednym z kilku innych środków, które należy porównać z angielskim, z łamaną angielszczyzną, z tłumaczeniami itp. Środki te nie są równoważne ani z punktu widzenia czasu, pieniędzy, materiałów, personelu czy energii psychicznej, ani z punktu widzenia efektywności. Nasi eksperci nigdy nie porównują esperanto z innymi opcjami. Widocznie w ich umysłach po przypisaniu temu językowi pewnej liczby wad, problem został załatwiony. Po odrzuceniu esperanto nie sugerują nic innego od języka angielskiego, nie zajmując się  wcale wadami tego drugiego. Na przykład, esperanto jest krytykowane za to, że mówi się nim fonetycznie wg schematu swojego języka ojczystego, lecz nigdy nie wspomina się faktu, iż angielski używany na spotkaniach międzynarodowych również jest naznaczony zwyczajami fonetycznymi obcokrajowców. A przecież bardzo łatwo można sprawdzić, że nieporozumienia związane ze złą fonetyką są częstsze w angielskim niż w esperanto z uwagi na mniejszą liczbę podobnych dźwięków mowy. Proste porównanie cech fonetycznych tych dwóch języków z różnymi językami używanymi na naszej planecie pokazuje, że esperanto w sensie fonetycznym ma z większością z nich więcej wspólnego niż język angielski. Jaki sens leży w eliminacji jednej opcji bez zaproponowania dla niej ekwiwalentu lub lepszego rozwiązania?

 

5.2 Zaniedbanie porównania istotnych elementów.

Lekceważenie porównania występuje kilkakrotnie dla szczególnych cech. Jeden z lingwistów podkreśla ryzyko, że u pewnych osób pod wpływem ich języka ojczystego nastąpi zamiana  nieakcentowanych samogłosek w esperanto na szwa, gdy system słowotwórczy dodaje sylabę i zmienia miejsce akcentu, który zawsze kładziony jest na przedostatniej sylabie. Czyżby nie zauważył on, że takie samo zjawisko występuje w języku angielskim, w którym przejście z economy na economic czy z product na production pociąga za sobą utratę w pierwszym o czystego dźwięku, który tam był przed dodaniem sufiksu? Jeśli nie przeszkadza to angielskiemu w pełnieniu roli języka światowego, to dlaczego miałoby przeszkadzać w esperanto? Został wyciągnięty jakiś wniosek, lecz nie sprawdzono go z rzeczywistą sytuacją. Badacz obserwujący esperanto w terenie szybko zdaje sobie sprawę, że Brytyjczycy, Portugalczycy i Belgowie często zastępują czyste samogłoski przez szwa. Lecz zauważa również, iż nie przeszkadza to słuchaczom doskonale rozumieć, co jest mówione.

W każdym razie, błędem tego lingwisty jest uogólnienie na całą planetę przypadku względnie wyjątkowego w panoramie języków. Stosowanie szwa jest cechą angielskiego, lecz nie niemieckiego czy holenderskiego, istnieje w portugalskim, lecz nie w hiszpańskim, włoskim, francuskim czy rumuńskim; jest w rosyjskim, lecz nie w czeskim, polskim lub słoweńskim. Nie ma go w tak wielu językach – w hebrajskim, chińskim, japońskim, indonezyjskim, perskim, suahili, lakota, węgierskim, fińskim, itp. – że wymienienie ich wszystkich byłoby niemożliwe. Czyż język mający być używanym na całym świecie nie powinien stosować się do systemu używanego przez większość mieszkańców naszej planety?

 

6. Związek lepszy-gorszy.

6.1. Porady

To całkiem normalne u profesora prowadzącego konsultację z nie-specjalistą, że przyjmuje on ton autorytetu, który odpowiada jego kompetencjom. Lecz co w przypadku braku takich kompetencji? "Sugeruję, aby twoi japońscy przyjaciele traktowali esperantyzm jako swojego rodzaju mesjanizm lub ogólnoeuropejski ruch narodowościowy i studiowali to jako pseudoreligię, lecz uczyli się angielskiego, francuskiego, chińskiego lub podobnych jako żywego, drugiego języka", mówi jeden z ekspertów. Każdego, kto stwierdził użyteczność esperanto w swoim międzynarodowym życiu, taka porada może tylko zszokować.

Czy uczciwie jest, aby taka osoba, która nie posiada żadnego pojęcia o praktycznych zaletach esperanto i której obraz jego cech lingwistycznych, jego rozpowszechnienia w świecie i jego funkcji polityczno-społecznej jest w oczywisty sposób błędny, stosowała taki nacisk na osobę zadającą pytanie? Jeśli są zobowiązani dać jakąś poradę, czyż nie lepiej byłoby powiedzieć: "Wiesz, można być lingwistą i nie mieć kompetencji w dziedzinie esperanto. Proponuję ci, abyś zbadał tę dziedzinę. Z pomocą Internetu nie powinno to być zbyt trudne."

Jeden z jego kolegów dodaje: "Jaki jest cel nauki kolejnego języka? (...) Jeśli chcesz się nauczyć języka, który pozwoli ci podróżować i żyć, to naucz się języka, który jest używany na obszarze, gdzie chciałbyś pojechać. Jeśli podoba ci się brzmienie jakiegoś języka, naucz się go. Jeśli chcesz czytać literaturę w oryginale, naucz się języka swoich ulubionych autorów. I tak dalej...". Ta osoba wydaje się nie pojmować, że wielu studentów, wielu ludzi w rzeczywistości chce podróżować po całym świecie i wszędzie wchodzić w kontakt z mieszkańcami bez problemów językowych, a jedynym źródłem, które pozwala im to robić, jest gościnna, ogólnoświatowa sieć rodzin esperantystów. (15) Nie wyobraża sobie, że dźwięk esperanto może być przyciągający. I nie zdaje sobie sprawy, że można lubić bardzo różną literaturę i pragnąć czytać dzieła z różnych krajów w tłumaczeniach wykonanych przez rodaków tych autorów w języku, który jest lepiej od innych przystosowany do wymagań tworzenia literatury. Intrygująca jest ta niemożność wyobrażenia sobie częstych motywacji osób rozpoczynających naukę esperanto.

 

6.2 Ton

Kilka odpowiedzi posiada ton ojcowski, łaskawy lub osądzający, czasami zabarwiony nieco ironią lub sarkazmem, co jest nieusprawiedliwione.

Jaki sens jest w mówieniu o "Wysokich Kapłanach i Ewangelistach Ruchu Esperanckiego" lub o "Prawdziwych Wyznawcach, z których większość jest raczej naiwna co do zakresu wariacji w ludzkich językach"? Prawda, wśród użytkowników tego języka znajdą się ludzie o dziwnym lub fanatycznym zachowaniu, a to zdarza się w każdej grupie ludzi. Są tu również ludzie nie posiadający pojęcia o strukturalnej różnorodności języków, chociaż akurat tych jest mniej w świecie esperanckim niż w poza nim, ponieważ wielu użytkowników z chęcią prowadzi dyskusje i porównania swoich języków ojczystych. Być może lingwista, który użył takich określeń, spotkał kilku z tych "Wysokich Kapłanów i Prawdziwych Wyznawców". Lecz czy to daje mu prawo uważać ich za przedstawicieli całości? Socjolog Peter G. Forster wyciągnął wnioski ze swoich badań nad brytyjskimi esperantystami (16), że populacja ta we wszystkich kryteriach porównywalna była do zwykłej populacji Wysp Brytyjskich za wyjątkiem dwóch: byli bardziej skłonni głosować na Partię Pracy oraz więcej wśród nich było wegetarian.

Świat esperantystów jest dosyć zróżnicowany i atmosfera w danym kraju nie powinna być uogólniana na całą resztę tego środowiska. Na przykład, w Brazylii wielu użytkowników esperanto należy do ruchu spirytualistów (a może jest na odwrót: może członkowie ruchu spirytualistów są bardziej skłonni do nauki esperanto), lecz taki przypadek jest unikalny w skali światowej. Poważnym błędem byłoby wyobrażanie sobie, że esperanto samo przez się jest połączone ze spirytualizmem. Społeczeństwo esperanckie liczy tuzin noblistów. Autor zacytowanego powyżej określenia miałby kłopoty w przytoczeniu z ich prac fragmentu, który pozwoliłby mu zaklasyfikować ich jako "Wysokich Kapłanów" lub "Prawdziwych Wyznawców". Łatwo jest użyć takich wyrażeń, które insynuują więcej niż stwierdzają. Mniej łatwo jest usprawiedliwić je na podstawie dokumentów lub dowodów.

Poza tym nie istnieje związek pomiędzy wyborem ideologicznym a zdolnością języka do ułatwiania stosunków międzynarodowych. Jak każdy byt lingwistyczny, populacja anglojęzyczna jest naznaczona kilkoma cechami, które odróżniają ją od wszystkich innych. Nikt nigdy nie wyciągnął wniosków z faktu, że język angielski nie jest efektywny w roli globalnego środka porozumiewania się. Zmuszeni zatem jesteśmy do stwierdzenia, że zacytowane zdanie jedynie wyraża pogardę, której żaden argument akceptowalny w środowisku akademickim nie może usprawiedliwiać.

Jeśli chodzi o tego lingwistę, który mówi: "Nie będę ukrywał mojej pogardy dla śmieciowych przypadków ludzi uczących swoje nieszczęśliwe dzieci esperanto jako ich pierwszego języka. A czemuż nie klingoński?", to jedynie można stwierdzić, że daleko mu do okazywania ducha tolerancji i obiektywności, który powinien panować w kołach akademickich. Czy na taką pogardę zasługują dwunarodowe pary utworzone podczas jakiejś esperanckiej konferencji lub w czasie zagranicznej podróży, nie posiadające innego wspólnego języka, zatem decydujące się na wychowywanie swoich dzieci w esperanto? A nawet jeśli na danym obszarze językowym jakaś para decyduje się wychowywać swoje dzieci w esperanto, ponieważ ci rodzice czują do tego języka wdzięczność za otrzymane od niego bogactwa ludzkie i kulturalne i ponieważ z własnego doświadczenia wiedzą, że przyswojenie sobie esperanto w wieku dziecięcym jest ogromną korzyścią w późniejszym przyswajaniu innych języków, to czy to usprawiedliwia do używania takiego tonu? Pozostawiam to do własnego osądu poważnym czytelnikom.

*

Diagnoza

Wśród dwudziestu odpowiedzi rozważanych w tym artykule tylko trzy wyrażają pozytywne osądy o esperanto. Jedna z nich twierdzi, że "esperanto jest językiem naturalnym, nawet chociaż powstało ze sztucznie skonstruowanego języka w końcu XIX w w Polsce." Inna: "Jeśli twoim jedynym celem są podróże zagraniczne, to esperanto rzeczywiście może być doskonałym językiem do nauki. Widzę, że u ciebie się ono sprawdza." Po zasugerowaniu, że zamiast niego większy sens ma nauka innych języków, ostatnia pozytywna odpowiedź kończy się stwierdzeniem "Gdyby kiedykolwiek miał być sztuczny język powszechny, to sądzę, że esperanto byłoby bardzo dobrym językiem do wybrania: jako ktoś ze względnie dobrą wiedzą na jego temat, bez partyzanckiego wspierania go w jakimkolwiek sensie, nie zauważam w nim głównych wad." To są jedyne trzy odpowiedzi, które traktują esperanto jako coś przynajmniej potencjalnie użyteczne.

 

Myślenie przedoperacyjne

Wszystkie inne odpowiedzi tworzą zwarty obraz. Ujawniają one typowe cechy czegoś, co jest zwane wg terminologii Piageta myśleniem przedoperacyjnym, tj. trybem myślenia dziecka, powiedzmy, mniej niż pięcioletniego. Ta diagnoza może wydawać się zaskakująca lub nawet szokująca. Zatem ważnym jest podkreślenie, że u wszystkich dorosłych duża część działalności umysłowej odbywa się w tym właśnie trybie. Umysł zawsze dorasta jedynie częściowo. Myślenie w pełni dorosłe, które pojawia się, gdy rozwój umysłowy osiągnął to, co w żargonie psychologicznym określa się terminem "fazy operacji formalnych", jest ciągle stosowane jedynie w dziedzinach, z którymi dana osoba jest dobrze zaznajomiona lub w tych, które nie są blokowane przez czynniki emocjonalne. We wszystkich rodzajach dziedzin – technicznych lub innych, słabo rozumianych, w sztuce życia, w życiu społecznym, w polityce, w religii, w osądzaniu innych lub siebie samego, w osądzaniu dużych kategorii i tym podobnych – przeciętny, dorosły umysł działa tak, jak umysł pięcioletniego dziecka: nie używa funkcji "zawierania" i ma skłonność do rozumowania na podstawie trybu binarnego, który redukuje problem do dwóch przeciwstawnych, ekstremalnych i symetrycznych określeń.

 

Brak funkcji zawierania

Jedną stałą cechą odpowiedzi tych lingwistów jest brak umysłowej funkcji "zawierania". Mówią oni o esperanto tak, jakby nie miało ono żadnego związku z normalnymi procesami społeczeństwa i z problemami światowymi. Patrzy się na nie w próżni jako na element bez ramy, bez kontekstu, jakby nie posiadało żadnego związku z tym, co się zdarza w życiu. Nigdy nie jest ono rozważane jako możliwe rozwiązanie istniejącego problemu, nigdy nie jest porównywane z innymi opcjami oferowanymi do przezwyciężenia tych samych trudności.

Istnieje olbrzymia ilość materiałów badawczych dostępnych na temat esperanto, łącznie z doktoratami oraz innymi rozprawami, jak również z wieloma artykułami w specjalistycznych dziennikach. Odpowiedzi "Ask-A-Linguist" wprowadzają czytelników w błąd, dając im wrażenie, że taka wyspecjalizowana literatura nie istnieje. Podobnie, żaden z argumentów zapraszających pytającego do odrzucenia esperanto nie jest oparty na badaniach rzeczywistego języka, który można ocenić na zebraniach międzynarodowych lub poprzez analizę lingwistyczną tekstów. Aby traktować esperanto jako pewien rodzaj projektu bez żadnego konkretnego zastosowania w życiu społecznym, program "zawierania" w mózgu musiał zostać odłączony. Nawet myśl, że przed wydaniem opinii byłoby mądrze posiadać jakąś konkretną wiedzę na ten temat, nie zostaje dołączona do rozumowania. Eksperci są nieświadomi, że coś jest nie w porządku, ponieważ żaden z nich nie rozpoczyna swojej odpowiedzi stwierdzeniem, na przykład: "Prawdę mówiąc, nie wiem wiele na ten temat, lecz sądzę, że mógłbym powiedzieć..."

Ten brak funkcji zawierania, który charakteryzuje umysł małego dziecka, można obserwować nawet ze szczegółami. Argumentacja na temat nieakcentowanych samogłosek przekształcających się w szwa jest tu typowa. Jej autor wyodrębnia przypadek kilku języków z większości i nie zdaje sobie sprawy, że ten argument stosuje się bardziej do języka angielskiego, który wspiera jako rzeczywiste rozwiązanie problemu językowego na poziomie globalnym.

 

Myślenie binarne

Jedną z cech myślenia binarnego jest to, że umysł postępuje wg zasady "wszystko albo nic". Takie działanie jest również widoczne w odpowiedziach analizowanych tutaj. Kilka z nich daje do zrozumienia, że esperanto jest wyłączną opcją. Formułują ten problem jako "albo esperanto, albo inny język", a nie uwidaczniają go w kategoriach "zarówno esperanto jak i inny język" lub "zarówno esperanto jak i inne języki". Jest to tym bardziej nieodpowiednie, ponieważ wiele osób znających esperanto uczyło się również co najmniej jednego innego języka lub rozważa taką naukę w czasie późniejszym, gdyż wiedzą, że nauka esperanto pozostawi im pokaźną ilość czasu na takie działania. W rzeczywistości znajomość kilku języków jest częstsza w przeciętnej próbce esperantystów niż w podobnej próbce typowej populacji.

Przy myśleniu binarnym nie można rozważyć wszystkich możliwości. Jeden z ekspertów twierdzi z uporem, że niemożliwe jest zapobieżenie zmianom w języku, więc esperanto rozpuści się na wiele różnych dialektów, jak stało się to z Łaciną. Redukując ten problem do dwóch rozłącznych i symetrycznych członów – albo język ten będzie sztucznie chroniony przed zmianami, albo rozpuści się na języki siostrzane – pomija on rozważenie tego, co się faktycznie stało: esperanto uległo zmianom, lecz bez rozszczepienia. Jest to tym bardziej zdumiewające, skoro tak właśnie dzieje się z większością języków: ewoluują, lecz zachowują swoją jedność. Zachowało ją również esperanto, co ujawnia badanie historyczne: rozwinęło się ono znacznie od projektu Zamenhofa, lecz nie było obiektem sił rozpuszczających. Lekceważenie możliwości, że nieświadome mechanizmy regulujące mogą utrzymać jedność, akceptując równocześnie ewolucję, jest przykładem tego, jak myślenie binarne ogranicza liczbę możliwych do zobrazowania rozwojów.

 

Efekt spłaszczający

Na poziomie przedoperacyjnym myślenie jest "spłaszczające". Wszystkie elementy rozważane przez umysł znajdują się na tym samym poziomie. To jeden z powodów, dla którego małe dziecko tak łatwo czuje winę; mały błąd nie jest mniej ważny od straszliwej zbrodni. Kilka odpowiedzi ujawnia tę cechę. Na przykład, esperanto jest krytykowane za znaki z akcentami. Usuńmy na bok fakt, iż lingwista podnoszący to zastrzeżenie przekręca rzeczywistość. (17) Alfabet posiada jedynie drugorzędną wartość w języku, w którym pisownia jest spójna. Sposób zapisywania takiego języka jest tylko okryciem, a nie okrywanym ciałem. Esperanto nie byłoby tak bardzo używane w Internecie, na stronach WWW, forach, czatach i w wymianie listów e-mail, gdyby ten problem był poważny. W każdym razie, Zamenhof wyjaśnił, jak można go rozwiązać: po prostu zamiast akcentowanej litery piszemy normalną literę ze znakiem h. (18) Jeśli nawet problem ten wystąpił na początku elektronicznego przetwarzania tekstów (jak to miało miejsce z prawie wszystkimi językami używającymi akcentów, w tym i z polskim), to już od dawna został on rozwiązany przez system kodowania znaków Unicode.

Na tę sprawę można popatrzyć również pod innym kątem: jeśli esperanto nigdy nie przestało rozprzestrzeniać się pomimo tej ułomności, to czy nie jest to najlepszym dowodem tego, że zaspokaja ono potrzebę, której nie zaspokaja żaden inny system międzynarodowej komunikacji z tak satysfakcjonującym rezultatem? Gdyby ten problem faktycznie był tak ważny, to esperanto umarłoby już dawno temu. Czynienie z tego drobnego szczegółu "najbardziej niemądrej cechy" jest przykładem efektu spłaszczającego przedoperacyjnego działania umysłowego.

 

Kompleks

Większość omawianych tutaj odpowiedzi odnosi się do raczej długiego pytania zadanego przez osobę, która doświadczyła w rzeczywistym życiu języka esperanto tak, jak jest on używany. Rozbieżność pomiędzy treścią jej pytania a zawartością odpowiedzi sugeruje istnienie kompleksu w tle. Odpowiedzi (z jednym wyjątkiem) nigdy nie odwołują się do doświadczeń osoby zadającej pytanie, lecz co więcej tylko jedna odpowiedź dotyczy jej bardzo precyzyjnego pytania: "Chciałbym zapytać (...) ile godzin rzeczywiście zajmuje nauka języka obcego takiego jak japoński, rosyjski czy węgierski?" A nawet ta wyjątkowa odpowiedź, chociaż zbliża się do tematu, wcale nie pasuje do pytania, ponieważ ogranicza się jedynie do podróżowania, gdy natomiast pytanie dotyczy możliwości dyskutowania wszelkich rodzajów tematów. Żaden z lingwistów nie wyjaśnia, dlaczego pomija odpowiedź na zadane pytanie. Byłoby łatwo powiedzieć: "Odpowiedź na takie pytanie nie jest możliwa, ponieważ w grę wchodzi zbyt wiele czynników", "Nie mamy żadnych danych na ten temat" lub "Nie ma to nic wspólnego z lingwistyką", lecz ci eksperci nawet tego nie robią. Żaden z nich nie zauważa, że osoba zadająca pytanie wspomina narodowe języki – dwa z nich nie-indoeuropejskie – ludzi, z którymi, zgodnie z tym, co pisze ona dwa zdania później,  rozmawiała w języku esperanto. (Wniosek z tego pytania jest oczywisty: "można przeznaczyć na naukę esperanto dziesięć miesięcy i być w stanie dyskutować z przyjemnością najróżniejsze tematy z takimi ludźmi; a ile czasu nauki potrzebowałbym, aby prowadzić z nimi taką samą rozmowę w ich własnych językach ojczystych?").

Czytelnik może odnieść wrażenie z tych odpowiedzi, że zwykłe pojawienie się słowa "esperanto" dotyka wrażliwego nerwu. Nie pozwala to ekspertowi przyjrzeć się szczegółom zadanego pytania oraz znaleźć odpowiedź. Zamazuje różnicę pomiędzy wiedzą obiektywną a zawodnymi przypuszczeniami. Rzeczywiście, wyzwala ono całą chmarę reakcji obronnych, których główną treścią jest "Odrzuć to!", "Każ swoim przyjaciołom zapomnieć o tym", "To nie działa", "Idź się uczyć innego języka", itp. Coś spokrewnionego z impulsem cenzury wydaje się generować te reakcje. Jeśli osoba zadająca pytanie nie wie już ze swojego doświadczenia, gdzie leży prawda, to jej rozkwitające zainteresowanie językiem esperanto zostałoby ucięte zaraz przy łodydze przy pomocy sposobów, które są obiektywnie nieuczciwe, ponieważ oszukują one na podstawie argumentów zniekształcających możliwą do sprawdzenia rzeczywistość (właściwie osoby te nie są nieuczciwe, ponieważ swoich odpowiedzi udzielają oczywiście w dobrej wierze, lecz każdy sąd zakwalifikowałby ich twierdzenia jako niezgodne z faktami i zawierające uprzedzenia w stosunku do społeczności esperanckiej, gdyby postawiono im prawny zarzut oszczerstwa). W każdym razie wśród lingwistów w naszej próbce ten temat pachnie tabu. Z pewnością nie istnieje inne wytłumaczenie faktu, że wszystkie odpowiedzi lekceważą inną, ważną część pytania: "Jeśli chcemy podróżować tylko do jednego kraju lub poznać tylko jedną kulturę, to możemy się nauczyć jednego języka obcego, lecz co jeśli interesuje nas kilka krajów?" Treść jest tutaj bardzo jasna. Czyż nie dziwne, że jedyną odpowiedzią na tak sensowne pytanie jest: "Naucz się języka kraju, który chcesz odwiedzić"?

 

Hipotezy przyczynowe

Jak to możliwe, że profesorowie uniwersyteccy, specjalizujący się w rygorystycznych dziedzinach i z pewnością wyszkoleni w krytycznej analizie rozumują jak czterolatki, gdy dyskusja dotyczy języka esperanto? Aby odpowiedzieć na to pytanie z pewną wiarygodnością, koniecznym byłoby przeprowadzenie z nimi długich wywiadów lub zaangażować się w badania oparte na szczegółowych kwestionariuszach zaprojektowanych do wyjaśnienia mechanizmów psychologicznych, które w głębi podświadomości wyzwalają odchylenia od normalnego myślenia osoby dorosłej.

Oczywiście, jak powiedziano wcześniej, zdrowi dorośli wykazują ten rodzaj działania umysłowego w wielu dziedzinach, z którymi nie są zaznajomieni. Zatem w odpowiedziach tych lingwistów nie ma nic zadziwiającego, a na pewno nie ma tego tyle, aby prowadziło to do oskarżania lub napominania kogoś. Lecz nie oznacza to, iż sytuacja ta nie jest warta chwili naszego czasu na spróbowanie zrozumienia, co spowodowało to szczególne przesunięcie z myślenia dorosłego na myślenie dziecięce.

Regułą jest, iż zdarza się to w dziedzinach związanych z życiem emocjonalnym. W rzeczy samej, pewne emocjonalne wnioski pojawiają się w kilku odpowiedziach, na przykład w "Najwyższy Kapłan" esperanto, "Mesjanizm lub Ogólnoeuropejski Ruch Narodowościowy", "Nie będę ukrywał mojej pogardy dla śmieciowych przypadków...". Lecz dlaczego słowo "esperanto" miałoby wyzwalać wśród takich specjalistów emocjonalne reakcje, które zniekształcają funkcjonowanie intelektualne? Jest to znów powszechne zjawisko. Faktem jest, że wzmianka o tym języku lub wyjaśnienia na jego temat często mają takie właśnie działanie na dorosłych, że trzeźwa, obiektywna postawa jest w rzeczywistości raczej wyjątkiem niż regułą. (19) U zadziwiająco dużego odsetka ludzi wspomnienie esperanto uwalnia mechanizmy obronne w celu ochrony przed lękiem. (20) Powrót do procesów dziecięcego myślenia może zostać przyswojony przez taki mechanizm: pozwala on podmiotowi nie zauważać problemu jako całości, a w ten sposób unikać stawienia mu czoła w całej jego złożoności.

Przez stłumienie rozróżniania pomiędzy częścią a całością – co jest typowe dla myślenia binarnego "wszystko albo nic" – eksperci mogą ignorować fakt, że nie posiadają wszystkich składników niezbędnych do udzielenia adekwatnej odpowiedzi. Łączą oni: "wiem naprawdę dużo rzeczy na temat działania języków" z "mam niejasne pojęcie czym jest esperanto" i otrzymują "wiem wszystko co potrzeba na temat esperanto, aby odpowiedzieć z tupetem". Niejasna świadomość częściowej kompetencji jest odczuwana jako pewność pełnej kompetencji. Gdyby ten mylący osąd nie był obecny, to odpowiedzi nie posiadałyby tego ojcowskiego tonu specjalisty dającego rady nieświadomym ludziom i formułującego kategoryczne twierdzenia dotyczące niesprawdzonych faktów. Sedno zadawanych pytań było następujące: "To co mówią o esperanto lingwiści nie zgadza się z moim doświadczeniem, dlaczego tak jest?". Z jakiegoś powodu lingwiści starają się stłumić wnioski ze świadectwa, które przedkłada pytający ("Podróżowałem do wielu krajów takich jak Węgry, Finlandia, Dania, Rosja, Islandia i wszędzie mój pobyt był bardzo przyjemny dzięki ludziom, którzy mówią po esperancku").

Oczywiście są to lingwiści angielskojęzyczni. Kilka odpowiedzi odsłania leżącą w tle obecność binarnej struktury umysłowej "esperanto kontra angielski". Pierwszy z nich jest umiejscawiany jako konkurent angielskiego mający na celu zajęcie jego miejsca. Potrzeba walki z nim może być sposobem obrony języka angielskiego. Istoty ludzkie łatwo identyfikują się ze swoim językiem ojczystym. Dla anglofonów obrona angielskiego jest obroną nich samych. Twierdzenie lub dawanie do zrozumienia, że "angielski jest językiem świata", "angielski jest językiem koniecznym", "angielski stoi wysoko ponad tym esperanto, nękanym przez takie to a takie niedostatki", jest tym samym co mówienie "jestem zwycięzcą". Czyż nie jest to słabość typowo ludzka? Niech pierwszy kamień rzucą ci, którzy nigdy nie identyfikowali się z czymś, co dawało im uspokajające poczucie wyższości.

Jako młody język esperanto może również pobudzać głęboko ukryte uczucia podobne do tych, które nawiedzają dorosłego, gdy ryzykuje on utratę swojego stanowiska na rzecz mniej doświadczonego, mniej mądrego, za to bardziej żwawego młodzieńca.

Mogą działać inne czynniki. Na przykład, jeśli esperanto jest językiem, który funkcjonuje równie dobrze jak inne, lecz jest bardziej spójny i stąd łatwiejszy, to może to podważać pewną liczbę idei zwykle przyjmowanych przez lingwistów jako natura języka. Nikt nie lubi kwestionowania swoich podstawowych idei, ponieważ ludzkim jest identyfikowanie się z nimi. Taka potrzeba niezmieniania fundamentalnego poglądu na język może być jednym z czynników, które wyjaśniają brak obiektywności w odpowiedziach tych lingwistów.

Na koniec, danie dorosłej odpowiedzi przez tych specjalistów wymagałoby od nich konfrontacji z dwoma stwierdzeniami, którym nie chcą stawiać czoła: "nie wiem" oraz "nie przebadałem".  Oba te negatywne twierdzenia oznaczają "nie jestem kompetentny". Jak można by oczekiwać od lingwisty przyznania się do niekompetencji w dziedzinie, która w oczywisty sposób należy do lingwistyki? Prościej jest i przyjemniej stłumić te myśli i przypisać sobie kompetencję, której w oczywisty sposób brakuje.

 

Dodatek

Pytania i odpowiedzi

Pytanie nr 1:

 

Wielu ludzi twierdzi, że esperanto jest prostym językiem do nauki i że to jest jedna z głównych zalet uczenia się go.

Zastanawiam się nad kilkoma sprawami.

Oczywiście będzie ono łatwiejsze dla ludzi mówiących językami o podobnej gramatyce lub o podobnym słownictwie, zatem automatycznie faworyzuje ono mówiących językami germańskimi i romańskimi. Lecz jego zupełna regularność powinna czynić je łatwiejszym. Na przykład, dla kogoś mówiącego językiem japońskim nauka esperanto byłaby prostsza od nauki języka angielskiego.

Zastanawiam się nad wymową. Dla mnie wymowa esperancka jest dosyć trudna i różni się zasadniczo od sposobów mówienia w innych językach, których próbowałem się nauczyć. Wydaje mi się, że prostota gramatyki wzięła górę nad prostotą wymowy w tym języku. A może w kategoriach wymowy języki, które rozwinęły się w czasie, mogłyby być łatwiejsze (nawet jeśli bardziej skomplikowane gramatycznie).

Po prostu ciekawi mnie wasza opinia.

Również chciałbym się czegoś dowiedzieć na temat zmian w esperanto. Jak esperantyści radzą sobie z tworzeniem nowego słownictwa (słyszałem, że zapożyczanie słów z innych języków jest u niektórych niedopuszczalne) oraz ze zmianami fonologicznymi?

 

Odpowiedzi :

 

1.1. Więc, osobiście uważam esperanto za prawie całkowitą stratę czasu dla większości wyobrażalnych zastosowań. Jeśli chodzi o wymowę, to ponieważ nie istnieją "prawdziwi" rodzimi użytkownicy tego języka, wymawiany jest on zgodnie z wzorcami fonetycznymi języka ojczystego ludzi, którzy się nim posługują. Zatem gdy nieakcentowane samogłoski nie powinny zmieniać się w [a] lub [ə], w rzeczywistości jeśli esperanto wychodzi z ust angielskich, niemieckich czy rosyjskich, to samogłoski te zostają zneutralizowane. Zatem "parlas Esperanton'' posiada skłonność do stawania się [parləs espərantən], czy tego chcieli, czy nie dr Zamenhof wraz z bieżącym Najwyższym Kapłanem Ewangelii Esperanckiej. A czy spółgłoski zwarte są wymawiane z przydechem lub nie, lub czy przykładowo [t] staje się miękkie lub nie, to wszystko zależy w dużej mierze od sytuacji w języku ojczystym użytkownika. Sprawy te można minimalizować dopóki esperantyści są świadomi swojej wymowy, jeśli jednak naprawdę duża liczba osób zaczęłaby się posługiwać esperanto, to rzeczy te przestałyby być świadomie wyczuwalne i byłyby poza czyjąkolwiek kontrolą.

Sugeruję, aby twoi japońscy przyjaciele traktowali esperantyzm jako swojego rodzaju mesjanizm lub ogólnoeuropejski ruch narodowościowy i studiowali to jako pseudoreligię, lecz uczyli się angielskiego, francuskiego, chińskiego lub podobnych jako żywego, drugiego języka.

 

1.2. Cześć. Chociaż zupełnie zgadzam się z moim kolegą F., chcę jedynie podkreślić, że to całe pojęcie "trudności" jest bardzo kontrowersyjne. "Trudność" jest sprawą psychologiczną, a nie lingwistyczną, chociaż lingwiści błędnie (w mojej opinii) stosowali ten termin w sposób obraźliwy. Ogólnie rzecz biorąc, lingwiści rozważali "odległość lingwistyczną" pomiędzy poziomami L1 a L2 uczącego się jako źródło trudności. Problem leży w tym, że odległość lingwistyczną trudno jednoznacznie zdefiniować, a po drugie jeszcze nikt nie pokazał, jak taka "odległość" (gdy już zostanie zdefiniowana) może być powiązana psychologicznie z pojęciem "trudny" (do nauki? do używania? do nauki ORAZ do używania? do zapamiętywania?). Mam nadzieję, że to było pomocne!

 

1.3. Jaki jest cel nauki kolejnego języka? Jeśli ma to być rekord w szybkości nauki, to możesz się nauczyć esperanto i może być to szybsze, co sugeruje profesor R., ponieważ brak jest społeczności użytkowników, która by określiła jak dokładnie się tego języka wyuczyłeś, ani jak twórczy czy biegły w nim jesteś. "Łatwy do nauki" jest jednym kryterium, natomiast wg profesora P. pozostaje jeszcze "łatwy do przypomnienia", "łatwy do czytania", "łatwy do używania" oraz kilka innych. Jeśli chcesz się nauczyć języka, który pozwoli ci podróżować i żyć, to naucz się języka, który jest używany na obszarze, gdzie chciałbyś pojechać. Jeśli podoba ci się brzmienie jakiegoś języka, naucz się go. Jeśli chcesz czytać literaturę w oryginale, naucz się języka swoich ulubionych autorów. I tak dalej...

 

1.4. Sądzę, że znajdziesz mnóstwo informacji istotnych dla twojego pytania po przeczytaniu książki The Esperanto Book napisanej przez Dona Harlowa, która jest dostępna w sieci. Możesz odszukać ją poprzez Google. Jeśli miałbyś kłopoty, wpisz ''constructed languages auxiliary languages'' w polu poszukiwań i przeglądnij otrzymane linki. Pewna liczba większych stron języków sztucznych i pomocniczych posiada hiperłącza do książki Harlowa.

 

Pytanie nr 2:

 

Czy esperanto jest uważane za język naturalny, zakładając istnienie dzieci, które opanowały je jako język ojczysty?

 

Odpowiedzi :

 

2.1. Nie może być traktowane jako język naturalny, ponieważ jego stworzenie przez Zamenhofa jest faktem historycznym. Było kilkoro dzieci, które nauczyło się esperanto jako swojego pierwszego języka, ponieważ był to jedyny wspólny język ich rodziców, lecz to samo w sobie nie jest wystarczające, aby uczynić je językiem naturalnym.

 

2.2. Esperanto jest językiem naturalnym, nawet jeśli powstało jako sztucznie skonstruowany język w końcu XIX w. w Polsce. Zgodnie z Ethnologue używane jest przez około 2.000.000 ludzi, głównie w Europie, a od urodzenia mówi nim od 200 do 2000 osób.

 

2.3. Normalnie esperanto jest uważane za oczywisty przypadek sztucznego, nienaturalnego języka, ponieważ zostało raczej wynalezione niż rozwinęło się poprzez naturalne procesy. Zadajesz interesujące pytanie: czy jeśli wystarczająco wiele osobników nabyło esperanto jako swój pierwszy język i utworzyliby oni społeczność mówiącą tym językiem, to czy ewentualnie przestalibyśmy myśleć o esperanto jako o języku należącym do oddzielnej kategorii w stosunku do języków naturalnych? Jest to pytanie hipotetyczne, jak wierzę; mówi się o istnieniu kilku osobników będących dziećmi par esperanckich i wychowanych przy użyciu esperanto jako swojego pierwszego języka, lecz tych jest z pewnością tak niewielu, że nie są w stanie praktycznie stworzyć zwykłej społeczności mówiącej tym językiem. Gdyby to się miało stać, to być może zechcielibyśmy pomyśleć o języku takiej społeczności jako o języku naturalnym – lecz również podejrzewam, że zacząłby się on zaraz różnić w ten czy inny sposób od czystego języka zdefiniowanego przez dr Zamenhofa.

 

2.4. Jeśli to prawda, że istnieją ludzie, których prawdziwym językiem ojczystym jest esperanto, a nie jedynie pomocniczym obok innego języka, to wtedy tak, esperanto mówione przez tych nieszczęśników musi być zaliczone do języków naturalnych – lecz nie esperanto, którym mówią inni ludzie.

Nie będę ukrywał mojej pogardy dla śmieciowych przypadków ludzi uczących swoje nieszczęśliwe dzieci esperanto jako ich pierwszego języka. A czemuż nie klingoński?

 

2.5. Nie uważam esperanto za język naturalny, lecz za sztuczny. Posiada on kilka cech, które uważam za nieprawdopodobne, aby rozwinęły się w ten sposób o ile ktoś im sztucznie nie pomógł, ktoś posiadający cel, lecz ograniczone rozumienie zasad funkcjonowania języków. Lingwista nie znający historii jego stworzenia po około 15 minutach doszedłby do wniosku, że jest to obca odmiana języka romańskiego z kilkoma dziwnymi zapożyczeniami słów. Na przykład, słowem dla 'i' jest kai wzięte z greckiego. Lecz prawie nic innego w esperanto nie pochodzi z bałkańskich języków wschodnio-romańskich (tj. żadnych cech języków dalmatyńskiego i rumuńskiego). Przez samo to nabrałbym podejrzeń, że esperanto nie jest językiem autentycznym.

Jednak pytanie jest interesujące. Ilu rodzimych mówców musi mieć sztuczny język, zanim się stanie się "naturalnym"? Nie wiemy, lecz jak sugeruje mój kolega dr S., czynnikiem kontrolnym tutaj byłoby prawdopodobnie to, czy byłaby to rozmawiająca ze sobą społeczność – nie jedynie wymieniająca listy e-mail. "Rodzimi mówcy" esperanto w większej części musieliby dorastać wśród rodziców, którzy nie są rodzimymi mówcami i w konsekwencji powstałoby niemieckie esperanto, francuskie esperanto, i tak dalej. Zatem rodzimi esperantyści z rodzicami mówiącymi po niemiecku i angielsku posiadaliby wymowę spółgłosek z aspiracją (z przydechem), a ci z rodzicami francuskimi wymawialiby te spółgłoski bez aspiracji. A co miało oryginalne esperanto? Nie wiemy. Dr Zamenhof nie miał pojęcia, że języki mogą się tak od siebie różnić, więc nie troszczył się, aby nas powiadomić.

Zatem nie, nawet w przypadku większości rodzimych mówców esperanto nie jest językiem naturalnym. Zauważ również, że być może warto również spytać, ilu z tych domniemanych rodzimych mówców nabyło również płynności w języku narodowym swojego kraju. Założę się, że wszyscy. Zatem ilu rzeczywiście prawdziwych rodzimych mówców esperanto istnieje w rzeczywistości?

 

Pytanie nr 3:

 

Widziałem, jak esperanto ma być "językiem powszechnym", będąc proste i nie posiadając żadnych czasowników nieregularnych wraz z zasadami słowotwórstwa z podstawowych pierwiastków słownych, z których powstają słowa o podobnym znaczeniu. Wydaje się dosyć proste, lecz jestem więcej niż pewny, że esperanto posiada (lub posiadało) kilka cech negatywnych wynikających z tego, że jest to przecież język sztuczny. Jakie wady posiada esperanto?

 

Odpowiedzi :

 

3.1. Podstawową trudnością przy proponowaniu Esperanta na język powszechny jest to, że opiera się ono wyłącznie na indoeuropejskiej rodzinie języków, a szczególnie na językach romańskich. Dla mówiącego od urodzenia językiem chińskim, suahili czy nawaho esperanto nie jest bardziej "powszechne" od angielskiego. Mniej znacząca trudność: esperanto posiada akcentowane litery, co czyni je nieco kłopotliwym na klawiaturze, a to spowalnia różne rzeczy; obecne rozwiązanie tego problemu – wstawianie "x" za literą akcentowaną przy wpisywaniu z klawiatury – jest tak samo kłopotliwe i bardzo niezgrabne.

 

3.2. "Lingwista z Marsa" Chomsky'ego po około 10 minutach doszedłby do wniosku, że esperanto jest niezwykłym językiem romańskim, być może pidginem romańskim. Nie zaliczyłby go do kreoli romańskich, ponieważ nie istnieją żadni rodzimi mówcy (och, trzech może by się znalazło). Stąd każdy mówiący tym językiem mówi z obcym akcentem i nie ma rodzimych mówców, do których moglibyśmy zwrócić się z pytaniami, czy dane wypowiedzi są gramatyczne. Nie wiemy, czy posiada ono zgłoski z przydechem, czy bez niego, ponieważ dr Zamenhof, jego twórca, nie powiedział nam. Dlatego przybiera ono fonologiczne cechy języka ojczystego danego mówcy. Nawet jeśli posiada ono słowa inne niż romańskie, to faktycznie pochodzą one z jakiegoś innego języka europejskiego. Indoeuropejski w nim rządzi. Posiada kolejność SVO (SVO – Subject Verb Object – skrót oznaczający typ zdania, w którym podmiot występuje przed orzeczeniem, a dopełnienie występuje na końcu), co oznacza, że jest łatwiejsze w nauce dla kogoś, którego język ojczysty jest typu SVO lub VSO, a trudniejsze dla tych, których języki ojczyste mają kolejność SOV lub jakąś inną. Jego deiktyczny (lub demonstracyjny system) działa jak w językach europejskich; stąd rodzimi mówcy niektórych subsacharyjskich języków afrykańskich będą mieli z nim wiele kłopotów. Posiada on podstawę 10 w systemie liczenia, zatem dyskryminuje języki maja, ainu i walijski, w których stosuje się system liczbowy o podstawie 20. I tak dalej...

Esperanto było reklamowane jako "językowo i kulturowo neutralne". Była to głupia, eurocentryczna reklama nawet dla ludzi, którzy nic nie wiedzieli jak różnorodne mogą być i są języki. Można było przynajmniej zapożyczyć czasowniki dokonane i niedokonane z węgierskiego. Lub pozbyć się wszelkich zgodności i przyrostków dla przypadków (esperanto posiada przyrostek dla biernika) i zrobić je na modłę języków chińskich. Co więcej, posiada ono względnie niewielu mówców i odnoszę wrażenie, że są oni zgrupowani w kilku enklawach, gdzie głównie rozmawiają ze sobą nawzajem lub są zupełnie od siebie izolowani.

 

3.3. Pomijając fakt, że jest ono silnie eurocentryczne, główną wadą esperanto jest to, że posiada ono niewielu, o ile w ogóle, rodzimych mówców. Ono oraz języki mu podobne ilustrują ułudę założenia, że język jest czymś, co ktoś może świadomie zaprojektować. Język na wolności jest głównie nie dającą się ująć w słowa wiedzą, która pochodzi z działania w większości nieświadomych procesów umysłowych. Język to instynkt, nie twór sztuczny. Można iść dalej i twierdzić, że "języki powszechne" mają skłonności do dalszej integracji i wzajemnego rozumienia się – i że integracja oraz wzajemne zrozumienie nie są tak dobre, jak się sądzi. Na wolności język może służyć do zaciemniania i wykluczania – co nie zawsze jest takie złe, jak się przyjmuje.

 

3.4. Strukturalnie esperanto jest raczej typowym językiem europejskim, pomijając brak nieregularności oraz rodzajów gramatycznych. Z tego powodu jest względnie łatwy do nauki dla osoby mówiącej typowym językiem europejskim, lecz niekoniecznie jest łatwiejszym od języków europejskich dla osób mówiących językami nieeuropejskimi.

Poza tym wielką wadą esperanto jest jego brak społeczności rodzimych mówców albo w rzeczy samej jego brak społeczności mówców w ogóle. W konsekwencji nie jest on faktycznie żyjącym językiem i dlatego brak mu bogactwa i dźwięczności żywego języka, różnorodności i wypracowania funkcji.

Posiada ono również raczej monotonne słownictwo, ponieważ pojedynczy pierwiastek słowny jest wykorzystywany do wyprowadzania całej zgrai słów o powiązanych znaczeniach. Na przykład angielski posiada całkowicie różne słowa dla, powiedzmy, 'learn' (uczyć się), 'student' (uczeń), 'teacher' (nauczyciel) i 'school' (szkoła), esperanto wyprowadza wszystkie te słowa z pojedynczego korzenia to tak, jakbyśmy w angielskim musieli używać 'learn', 'learner', 'learnist' and 'learnery'. Nudne.

 

3.5. Gdyby kiedykolwiek miał być sztuczny język powszechny, to sądzę, że esperanto byłoby bardzo dobrym językiem do wybrania: jako ktoś ze względnie dobrą wiedzą na jego temat, bez partyzanckiego wspierania go w jakimkolwiek sensie, nie zauważam w nim głównych wad. Być może najbardziej niemądrą cechą, patrząc w przeszłość, jest to, że jego alfabet korzysta z kilku specjalnych liter (samogłosek z daszkami, które nie istnieją w żadnym innym języku), które są winne problemów nawet ze staromodnymi maszynami do pisania, a dzisiaj powodują jeszcze mniejszą kompatybilność ze współczesnymi programami do przetwarzania tekstów.

Prawdziwym powodem tego, że język ten nie wzbił się wyżej niż to zrobił jest dokładnie to, że jest sztuczny. Powody powszechnej nauki języka w praktyce odnoszą się do okoliczności politycznych i społecznych, a nie do tak abstrakcyjnych czynników jak łatwość jego nauki; zatem, ponieważ esperanto nie jest powiązane z wpływowymi politycznie prądami, to nie zaszło bardzo daleko.

Obecnie wielu ludzi może się spierać, że nie jest ono "międzynarodowe" jak się twierdzi, ponieważ jego słownik jest "eurocentryczny" i opiera się na pierwiastkach słownych z różnych języków europejskich, lecz przykładowo zupełnie pomija języki azjatyckie i afrykańskie. Z drugiej strony jedynie języki europejskie są powierzchownie znane w różnych odległych częściach świata, zatem ze względów praktycznych jest to prawdopodobnie zupełnie sensowna cecha, nawet jeśli może nie wydawać się całkowicie "międzynarodowa".

 

Pytanie nr 4:

 

Jestem zdumiony tym, co czytałem o esperanto. Nauka języków obcych jest bardzo praktyczna, lecz niestety pochłania tak wiele czasu. Po pierwsze, chciałbym zapytać lingwistów, ile godzin zajmuje rzeczywiście nauka języka obcego, takiego jak japoński, rosyjski czy węgierski? Jeśli chcemy podróżować tylko do jednego kraju i poznać tylko jedną kulturę, to możemy się nauczyć jednego języka obcego, lecz co w przypadku, gdy interesuje nas kilka krajów? Potrzebny jest język międzynarodowy, lecz angielski jest zbyt trudny na język międzynarodowy. Podróżowałem do wielu krajów takich jak Węgry, Finlandia, Dania, Rosja, Islandia i wszędzie mój pobyt był bardzo przyjemny dzięki ludziom, którzy mówią po esperancku. Mogłem z nimi dyskutować mnóstwo rzeczy po esperancku, czego nigdy nie byłbym w stanie zrobić przykładowo po rosyjsku. W Internecie z pewnością można znaleźć wiele sprawozdań ludzi, którzy piszą o swoich podróżach i o tym, jak użyteczna dla nich była znajomość języka esperanto. Esperanto jest pięknym językiem, który naprawdę spisuje się bardzo dobrze, zatem co właściwie lingwiści mają przeciwko esperanto? Gdy rozmawiam z esperantystami, a rozmawiałem z ich setkami, wszyscy mówią jak korzystny był ten język dla nich, jak użyteczny, jak pomógł im zapoznać się z innymi kulturami, jak zadowoleni są, że udało się im opanować inny język, itp. A z pewnością nie mówię jedynie o europejskich esperantystach. Ostatnio spotkałem japońskiego esperantystę i wyjaśnił on, jak użyteczne dla niego było nauczenie się esperanto. Dla Japończyka nauka esperanto może być nieco trudniejsza niż dla Francuza, lecz jeśli alternatywą jest nauka angielskiego, to Japończycy raczej woleliby się uczyć esperanto. Wymowa esperancka jest o wiele łatwiejsza od angielskiej, ponieważ nie musi się rozróżniać pomiędzy 20 samogłoskami, jak w angielskim, zatem gdy wypowie się jakąś samogłoskę nieco źle, to nie ma to istotnego znaczenia.

 

Odpowiedzi :

 

4.1. Twoje pytanie pokrywa bardzo obszerny grunt. 1: Angielski jest dla wielu milionów językiem międzynarodowym po prostu dlatego, ponieważ handel i polityka napędzają jego naukę w wielu krajach. 2: Płynne opanowanie języka obcego zabiera lata nauki, jeśli robi się to na pół etatu; w przeciwnym razie tuziny języków są oferowane do nauki na 8-mio tygodniowych, intensywnych kursach, które wprowadzą cię na poziom, który, jak sądzę, jest odpowiedni dla podróży. Na koniec zapewne się zgodzisz, że przyjemnie jest opanować nawet w małym stopniu język obcy, zdając sobie sprawę, że gdy go używasz, to mieszkańcy danego kraju od razu cię rozumieją w momencie wejścia przez ciebie do ich kultury.

 

4.2. Lingwiści w zasadzie wcale nie są przeciwko esperanto; w rzeczy samej jedna z członkiń założycieli Linguistic Society of America (Towarzystwa Lingwistycznego Ameryki), Alice Vanderbilt, była mocną zwolenniczką języków międzynarodowych. Jednakże z teoretycznego punktu widzenia języki rozdzielone geograficznie mają skłonność do rozchodzenia się; co więcej, język międzynarodowy zostałby skażony językowo przez używającą go społeczność, zatem indyjski angielski różni się od hawajskiego angielskiego, a ten różni się z kolei od angielskiego z Singapuru. Uchronienie języka, nawet sztucznego, przed zmianami jest jak wypasanie kotów. Zatem jeśli popatrzysz 1000-2000 lat wstecz, to z jednej strony będziesz miał łacinę, która w sposób naturalny przekształcała się w języki romańskie (które dla ich użytkowników nie są wzajemnie zrozumiałe), a z drugiej strony będziesz miał łacinę kościelną (która brzmi jak włoski) jako linqua franca wśród ludzi wykształconych, nie tak licznych.

Mówiąc praktycznie, wspieranie jakiegoś języka międzynarodowego, czy będzie to esperanto, angielski lub chiński, jest zadaniem politycznym, a okoliczności jego przyjęcia należą do obszaru planowania językowego, które jest dziedziną podrzędną socjolingwistyki. Zgodnie z http://www.esperanto.net/veb/faq-5.html, istnieje w przybliżeniu 2.000.000 ludzi potrafiących mówić w esperanto; jest prawdopodobnie miliard ludzi potrafiących mówić po angielsku na tym samym poziomie oraz 2 miliardy mówiących po chińsku. Teraz załóżmy, że jesteś rządem podejmującym decyzję o nauczaniu języków w szkołach. Ile podręczników z fizyki na poziomie liceum jest dostępnych w esperanto w porównaniu z angielskim czy chińskim? Jak przydatne będzie esperanto dla słowackiego turysty, który chce odwiedzić Kanadę?

Drugim problemem jest to, pomimo twojej anegdoty o japońskim esperantyście, że esperanto zostało oparte wyłącznie na językach europejskich. Problem łatwości przyswojenia jest jedną rzeczą, lecz pewien rząd azjatycki mógłby się sprzeciwiać przyjęciu języka, który łatwo można by potraktować jako "kolonialny". Ktoś mógłby trafnie argumentować, że to chiński powinien zostać językiem międzynarodowym, ponieważ jego pisownia nie zależy od wymowy.

A ja nie potrafię zliczyć, ile razy ludzie sugerowali mi, że Amerykański Język Migowy powinien stać się językiem międzynarodowym, opierając się na błędnym założeniu, że języki migowe są obrazowe i uniwersalne.

 

4.3. Jeśli twoim głównym celem są podróże zagraniczne, to esperanto rzeczywiście może być doskonałym językiem do nauki. Widzę, że w twoim przypadku sprawdzało się ono dobrze.

Lecz przy innych zastosowaniach możesz potrzebować nauczyć się innych języków. Na przykład, jeśli kierownik japońskiej firmy chce pojechać do USA, aby rozmówić się z potencjalnymi klientami, MUSI znać język angielski. Można być pewnym, że kierownik firmy amerykańskiej będzie płynnie posługiwał się angielskim, lecz bardzo niewielu z nich miałoby jakiekolwiek pojęcie o esperanto (wielu z nich mają zaledwie dwa lata nauki hiszpańskiego w liceum).

To samo obowiązuje, gdy skupimy się na określonym kraju lub regionie. Jeśli chcę robić interesy w Tokio, to bardziej korzystne dla mnie byłoby nauczenie się japońskiego, ponieważ mogę założyć, że wielu ludzi tam będzie mówiło po japońsku.

Zwracam uwagę, że zalety uczenia się o innych kulturach, pięknie i porozumiewaniu się odnoszą się do każdego języka.

Jednakże jestem zadowolony słysząc, że społeczność esperancka jest wystarczająco żywa, aby możliwe było podróżowanie wewnątrz niej po całym świecie oraz wzajemne porozumiewanie się.

 

4.4. Jeśli zrozumiałem cię prawidłowo, to twoim pytaniem jest "Co faktycznie mają lingwiści przeciwko esperanto?" A moją odpowiedzią byłoby to, że nie mają nic szczególnego przeciwko esperanto, chociaż większość nie jest zainteresowana w badaniu esperanto. Sądzę, że nikt nie podważa użyteczności esperanto dla turystów; często noszenie zielonej flagi ogromnie ułatwia różne sprawy.

Lingwiści sprzeciwiają się twierdzeniom wysuwanym przez wielu (być może wszystkich) esperantystów, że esperanto naprawdę jest językiem "międzynarodowym" i pozbawione jest całego bagażu politycznego, który wiąże się z językami naturalnymi takimi jak angielski, hiszpański i chiński. Aby być naprawdę międzynarodowym, język powinien posiadać cechy ca najmniej z większości ludzkich rodzin językowych; esperanto nie przechodzi tego testu, ponieważ w całości zostało oparte na rodzinie języków indoeuropejskich. A ponieważ rodzina jezyków indoeuropejskich zawiera języki najbogatszych i najbardziej technicznie rozwiniętych narodów, to esperanto przenosi powiązania z imperializmem dla kogoś, kto mówi w języku czirokezkim, joruba, ajmara, tajskim lub dowolnym z setek języków nie-indoeuropejskich. Gdyby ludziom mówiącym tymi językami pozwolono wybrać język służący jako język międzynarodowy, to mało prawdopodobne, aby wybrali język podobny do esperanto. Jest o oczywiście problem bardziej polityczny niż lingwistyczny, lecz stanowi on źródło stałego zamieszania. Zamenhof jasno określił swoje źródła – głównie angielski, niemiecki, francuski, hiszpański, włoski i rosyjski plus kilka drobiazgów. Prawdziwe jest to nie tylko dla słownictwa, lecz również dla gramatyki. Niepoważne jest nazywanie języka "międzynarodowym", gdy opiera się on na tak ograniczonej próbce z 6000 języków świata. Podejrzewam, że to, co odczytujesz jako obiekcje lingwistów przeciwko esperanto, w samym sobie jest sprzeciwem jedynie w stosunku do beztroskich oświadczeń, tak często wypowiadanych na temat esperanto.

 

4.5.  Przyłączam się do moich kolegów, w szczególności do profesora E. To nie jest tak, że lingwiści są "przeciw" esperanto. Dla prawdziwych wiernych w Ruchu Esperantystycznym typowa postawa lingwistów jest dużo gorsza – jest nam ono obojętne. Wiele powodów podali już moi koledzy. Lecz głównym z nich jest to, iż lingwistyka nie zajmuje się mówieniem mnóstwem języków. Większość ludzi mówiących kilkoma językami nie jest lingwistami, a wielu obcokrajowców dojrzałych językowo nie radzi sobie zbyt dobrze w lingwistyce. Lingwistyka zajmuje się formą i strukturą naturalnych języków ludzkich oraz sposobami ich działania. Większość powodów do nauki esperanto nie dotyczy wcale lingwistyki – są to powody społeczne, polityczne i przygodowo-turystyczne. Nie są one złe – lecz nie dotyczą sfery zainteresowania lingwistyki i tego, co zwykle badają lingwiści.

Wiemy, że nauka języka obcego zajmuje "dorosłym", tj. osobom od 13 lat w górę, długi czas, szczególnie jako typowy przedmiot szkolny. Lecz  nie poinformowałeś nas a) jak dobrze rzeczywiście mówisz po esperancku i b) jak długo i w jakich warunkach go opanowywałeś. Bez tej wiedzy nie jesteśmy w stanie oszacować twojego twierdzenia. Esperanto to sztuczny, wymyślony język, którym mówi się głównie w w sztucznych lub wymyślonych – albo jeśli jest to zbyt mocne – w raczej wysoko kontrolowanych kontekstach, Jeśli kiedykolwiek będzie wystarczająco dużo jego użytkowników na całym świecie, aby był używany w społecznościach o znaczącym rozmiarze i pokrywających wszystkie zwykłe sytuacje życiowe, to niektóre z grup zaczną opuszczać końcowe głoski nosowe – a tu pojawia się przypadek biernika. Inni zaczną opuszczać nieakcentowane sylaby – jeszcze inni zaczną zmieniać dźwięczne spółgłoski zwarte na spółgłoski rozwarte, itd. itd. – i esperanto stanie się równie zróżnicowane dialektowo jak wszystkie inne języki.

Jak wykazuje dr E. – lingwiści są jedynie przeciwko dzikim, nieugruntowanym, ignoranckim twierdzeniom o esperanto jako języku, które są wygłaszane przez jego Wysokich Kapłanów i Prawdziwych Wiernych, w większości raczej naiwnych co do różnic wśród języków ludzkich i głębi "wiedzy", w większości nieświadomej, która jest zaangażowana w prawdziwe "opanowanie języka". Gramatyki esperanckie często nie nie mówią nam rzeczy, które rzeczywiście musimy znać, jeśli mamy opisać język precyzyjnie i jeśli mamy nim mówić od urodzenia. Dam ci jeden przykład:

W jakiej sytuacji można usunąć lub pominąć w zdaniu podmiot lub dopełnienia? W odpowiedniku esperanckim zdania angielskiego

Jill kicked the ball and rolled down the hill (Jill kopnął piłkę i potoczył się w dół wzgórza)

Co lub kto jest tym potoczonym (rolled) w dół wzgórza? W języku angielskim będzie to Jill i zakładam, że tak samo jest w esperanto. Lecz w niektórych językach jest to piłka. A teraz, które z nich jest w esperanto? Gramatyki typowo nam tego nie mówią. Zwykle sprawdzilibyśmy to u osoby, która mówi danym językiem od urodzenia. Lecz w esperanto jest bardzo niewielu lub nie ma wcale rodzimych mówców, których rodzice i dziadkowie byliby również rodzimymi mówcami esperanto nie skażonymi znajomością jakiegoś innego języka, opanowanego w dzieciństwie. Zatem nie ma kogo spytać.

 

4.6. Nie wiem, co przeczytałeś na temat esperanto. Jestem lingwistą akademickim i sądzę, że esperanto jest dosyć interesujące; spędziłem nieco czasu na jego nauce kilka lat temu. Jeśli czujesz, że nie przyciąga ono wystarczającej uwagi ze strony naukowców, to powiem jedynie, iż lingwiści naukowi są nieuchronnie zainteresowani głównie językami występującymi naturalnie, a nie systemami sztucznymi; sądzę, że jest zupełnie właściwe, iż języki typu esperanto przyciągają jedynie marginalną uwagę. Lecz w Anglii, na przykład, jeden uniwersytet (w Liverpool) posiada akademicki wydział poświęcony esperanto – zaprosiłem osobę zajmującą się nim, aby przybyła i wygłosiła wykład na temat tego języka na moim własnym uniwersytecie, było to gdzieś w czasie stulecia w latach 1980-tych; a inny naukowiec z Uniwersytetu w Londynie stworzył standardowy słownik esperanto i był aktywny w tym ruchu również w innych dziedzinach.

Troszeczkę jestem zaskoczony liczbą esperantystów, których napotkałeś w swoich podróżach, muszę to przyznać! Bez wątpienia znajdziesz sposób skontaktowania się z innymi, którzy istnieją w tym ruchu.


  1. Niepełną listę takich zdarzeń znajdziesz tutaj: http://www.esperanto.hu/eventoj/kalendar.htm.
  2. Goro Kimura (Uniwersytet Keio) "The metacommunicative ideology of Esperanto. Evidence from Japan and Korea", Language Problems & Language Planning, 2003, vol. 27, 1, 73-85.
  3. ĉ, ĵ i ĝ są wymawiane jak /cz/, /ż/ i /dż/. C zawsze jest wymawiane jako /c/, jak w polskim, czeskim, chorwackim i w większości języków Europy Wschodniej. Akcent pada na przedostatnią sylabę.
  4. Przykład: "Ilość lekcji angielskiego w programie nauczania w Zjednoczonych Emiratach Arabskich [5 godzin angielskiego tygodniowo] jest zbyt mała, aby rozwinąć wystarczające umiejętności językowe, które umożliwiają uczniom uczestniczenie w studiach, gdzie angielski pełni kluczową rolę" [Wafa Issa, "Eksperci omawiają problemy nauczania angielskiego", Gulfnews, 19 maja, 2006].
  5. Claude Piron, Komunikacja językowa – studium porównawcze w terenie.
    Artykuł można przeczytać po angielsku tutaj: http://claudepiron.free.fr/articlesenanglais/communication.htm
  6. Claude Piron, Observer, comparer, choisir.
  7. François Grin, L'enseignement des langues étrangères comme politique publique (Paryż : Haut Conseil de l'évaluation de l'école, 2005, str. 7 http://cisad.adc.education.fr/hcee/documents/rapport_Grin.pdf).
  8. After Babel, Oxford: Oxford University Press, 1975, str. 470.
  9. Read jest zapisywane w ten sam sposób w czasie teraźniejszym i w czasach przeszłych, lecz ea jest wymawiane inaczej: jeszcze jedna z pułapek na obcokrajowców.
  10. Piron, Claude, "A few notes on the evolution of Esperanto" w Schubert, Klaus, ed. Interlinguistics (Berlin, Nowy Jork : Mouton de Gruyter, 1989), 129-142. Nieco inna wersja: "Rozwój Jest Dowodem Życia".
  11. Claude Piron, Le défi des langues – Du gâchis au bon sens (Paryż : L'Harmattan, 1994).
  12. W Mackey, William Francis i Ornstein, Jacob, ed., Sociolinguistic Studies in Language Contact (The Hague, Paryż i Nowy Jork : Mouton, 1979), 433-450.
  13. Manashi Dasgupta, Dormanta Hejmaro, przetłumaczone z oryginału bengalskiego przez Probal Dasgupta (dostępne w Flandra Esperanto-Ligo, Antwerpia, Belgia).
  14. Spowodowane jest to dużą elastycznością i bogactwem esperanto, lecz również tym, że tekst jest tłumaczony z języka ojczystego tłumacza, którego subtelności wyłapuje on lepiej od obcokrajowca, nawet utalentowanego. Zobacz na William Auld "The International Language as a medium for literary translation", w Rüdiger et Vilma Eichholz, Esperanto in the Modern World (Bailieboro: Esperanto Press, wydanie drugie. 1982), 111-158, i : Claude Piron "Poésie et espéranto".
  15. Aby się dowiedzieć, co oznacza podróżowanie po świecie z esperanto, zobacz na przykład: Deguti Kiotaro, My travels in Esperanto-land (Kameoka : Oomoto, 1973). Lub: Maryvonne i Bruno Robineau, Et leur vie, c'est la terre Huit ans de nomadisme autour du monde (Nantes: Opéra, 1995).
  16. Peter G. Foster, The Esperanto Movement (The Hague: Mouton, 1982).
  17. Mówi on, że esperanckie "znaki specjalne [spółgłoski z daszkami (...)], (...) są nawet mniej kompatybilne z typowymi, dzisiejszymi programami do przetwarzania tekstów." Jeśli o to chodzi, to program procesora tekstu Word, najczęściej dzisiaj używany, posiada litery esperanckie w "Znakach specjalnych", a stworzenie odpowiednich czcionek nie jest żadnym problemem. Ludzie korzystający z Macintosha równie łatwo piszą w esperanto. Dla wielu, być może dla większości użytkowników esperanto przystosowano system kodowania Unicode, który pozwala elektronicznie przesyłać znaki z daszkami.
  18. Niektórzy ludzie stosują inne systemy, na przykład dodają x, które nadaje wpisywanym tekstom dziwny, nieestetyczny wygląd, lecz posiada taką zaletę, iż nie ma potrzeby zmiany porządku alfabetycznego (litera x nie istnieje w alfabecie esperanckim, a odpowiadający jej dźwięk mowy zapisuje się jako ks). Jeszcze inni używają apostrofu. Wszyscy użytkownicy esperanto, którzy wymieniają e-maile, są przyzwyczajeni do różnych systemów i uważają ich różnice za nie bardziej niewygodne niż różne standardy pisowni angielskiej: color i colour, program i programme, realize i realise, itp.
  19. Zobacz: Claude Piron, "Psychologiczne Reakcje Na Esperanto"
  20. Psychologiczne Reakcje Na Esperanto.

 

 


La letero al prizorganto de la Edukada Servo

Via email: (se vi volas ricevi respondon)
La temo:
Atenton: ← Enskribu la vorton  ilo  , alie la letero pereos

Skribu la leteron sube (ne pli ol 2048 literoj).

La nombro de literoj por uzado: 2048


I Liceum Ogólnokształcące
im. Kazimierza Brodzińskiego
w Tarnowie

(C)2017 mgr Jerzy Wałaszek
GNU Free Documentation License.