obrazek

Zła interpretacja języka Zamenhofa przez J. B. Rye'a

Witryna J. B. Rye'a na temat esperanto (http://www.xibalba.demon.co.uk/jbr/ranto/) zmieniła się od roku 2004, lecz wciąż ukazuje to samo tendencyjne, subiektywne, niezrozumienie tego języka. Nudna i bezcelowa jest analiza każdej pojedynczej uwagi krytycznej. Ludzie, którzy a priori są przeciwko esperanto, z pewnością znajdą tam potwierdzenie swoich poglądów i mało prawdopodobne jest, iż sprawdzą je ze stanem faktycznym, a ludzie cieszący się z esperanto nie porzucą go z powodu jego negatywnego stosunku do ich języka: wiedzą oni z doświadczenia, że się myli.

Tak samo jak w poprzedniej wersji tego tekstu nie udaje mu się zaproponować innej alternatywy od angielskiego ani porównać esperanto z jego rywalami jako środkami międzynarodowej komunikacji językowej.  Oprócz tego, jego głównym błędem jest to, iż zamiast przeanalizować ten język w takiej postaci, jak się go rzeczywiście używa, a tak postąpiłby kompetentny lingwista, koncentruje się on na teoretycznych zagadnieniach gramatyki. Wg metody J. B. Rye'a można krytykować każdy język. Ale jaki w tym sens? Taka krytyczna analiza rosyjskiego, hausa lub angielskiego, szczegół po szczególe, wymagałaby mnóstwa stron prowokujących naszą wyobraźnię. W rzeczy samej, w porównaniu z nimi esperanto jest praktycznie doskonałe.

Problemem analizy J. B. Rye'a jest to, iż robi on sekcję nie prawdziwego ciała, lecz jakiegoś manekina, którego nie wiadomo skąd wziął. Gdyby postępował jak badacz językowy, analizujący opublikowane teksty lub listy prywatne jak również nagrane próbki rozmów w trakcie formalnych dyskusji czy programów radiowych, zdobyłby pojęcie, czym faktycznie jest esperanto. Nie postępując w ten sposób, przegapił główną cechę esperanto: fakt, iż język ten składa się z niezmiennych morfemów, które swobodnie łączą się ze sobą.

Zbyt wiele miejsca zajęłoby zaangażowanie się w wyczerpującą analizę jego błędnej prezentacji tego języka. Kilka reprezentatywnych przykładów powinno wystarczyć, aby przekonać nieuprzedzonego czytelnika, że autor witryny "Why not to learn Esperanto" (dlaczego nie należy uczyć się esperanto) nie jest obeznany z tym językiem, a zatem nie posiada kompetencji do roztrząsania go.

 

E 3

W punkcie E 3 J. B. Rye pisze:: "Kto potrzebuje te wszystkie specjalne afiksy? Czy nie jest wystarczające wyrażenie z dwóch słów 'robić białym'?" Gdyby był obeznany z esperanto, wiedziałby, że afiksy są słowami w esperanto (w przeciwieństwie do języków indoeuropejskich), zatem blankigi jest tylko innym sposobem powiedzenia igi blanka "robić białym". W terminologii Zamenhofa blankigi było wyrażeniem zbudowanym z dwóch słów. (1) W każdym razie istnieje wiele dobrych powodów, dla których warto posiadać dwie formy tego samego pojęcia, większość z nich związana jest ze stylem wypowiedzi. Im więcej wyrażeń jest dostępne dla danej myśli, to tym bardziej elastyczny, elegancki, estetyczny staje się styl, ponieważ można wybrać najlepszą formę wśród kilku. Możliwość zmieniania rytmu ma znaczenie w poezji, piosenkach, lecz również w prozie (szczególnie w przemowach), jeśli tekst ma wywrzeć efekt na słuchaczu. O zaletach stylistycznych takiej różnorodności przeczytasz w "Espéranto – Le point de vue d'un écrivain".

Drugą zaletą jest to, iż, jak dowolne inne słowo esperanto, morfem -ig- może występować we wszystkich funkcjach gramatycznych, które J. B. Rye nazwałby "częściami mowy", co w przypadku esperanto nie ma sensu, ponieważ różnice w końcówkach -i, -o, -a, -e, itp. są cechą gramatyczną, a nie leksykalną, czymś podobnym do deklinacji w łacinie czy rosyjskim. Wygodnie jest wyrazić dane pojęcie jako przysłówek: la guto agis blankige al la haŭto 'kropla zadziałała wybielająco na skórę' lub jako rzeczownik: la blankigo de la muro 'wybielenie muru'. W tekstach prawniczych oraz w tytułach często użyteczne są sformułowania rzeczownikowe. Co więcej, przyrostek ten może się przydawać w tłumaczeniu. Igi blanka jest mniej dokładnym tłumaczeniem francuskiego blanchir niż blankigi.

Dowodem na uprzedzenie J. B. Rye'a w tym przypadku jest ignorowanie przez niego faktu, iż jakakolwiek osoba znająca powierzchownie esperanto z łatwością wyprowadzi sobie, w przeciwieństwie do języków indoeuropejskich, blankigi, blankigo, blankige z blanka. Igi jest bardzo produktywnym morfemem. Mnoży on słówka w słowniku przez prosty odruch. W esperanto nie trzeba się osobno uczyć słów takich jak 'odmłodzić', 'wyleczyć', 'umożliwić' (rejunigi, resanigi, ebligi), tworzą się one automatycznie po przyswojeniu sobie tego schematu, gdy tylko dana myśl pojawi się w umyśle, a tak samo dzieje się z wieloma słowami, których odpowiedniki nie istnieją w większości języków, jak revirigi 'przywrócić męskość', reknabigi 'sprawić, że ktoś znów stanie się chłopcem'. To automatyczne zastosowanie schematów jest niezwykle ważne, ponieważ płynne mówienie oznacza wyrażanie się za pomocą odruchów, bez wyszukiwania w pamięci właściwego słowa lub właściwej formy. Innym sposobem wyrażenia tego byłoby stwierdzenie, że słownictwo esperanckie jest przyswajane multiplikatywnie, a nie addytywnie jak w angielskim lub we francuskim. Blanchir lub whiten muszą zostać dodane do już przyswojonego słownictwa. Blankigi jest tylko szczególnym wynikiem efektu multiplikatywnego morfemu -igi, który potrafi modulować każdy pierwiastek słowny (gdy ma to jakiś sens). Jeśli J. B. Rye nie zrozumiał tego, nie jest kompetentny do osądzania tego języka.

Zwodzi go również własna terminologia gramatyczna. To prawda, że można mu wybaczyć, ponieważ dzieli on to niedociągnięcie z większością ludzi, którzy mają do czynienia z esperanto, łącznie z większością europejskich i amerykańskich użytkowników i nauczycieli esperanto. Większość nie zauważyła, że konwencjonalna terminologia, pochodząca w obecnej postaci z języków indoeuropejskich, zupełnie nie przystaje (2) do esperanto, języka zbudowanego tak odmiennie od języków fleksyjnych. Zatem widzi on problemy, których nie ma. Gdy, mówiąc o przyrostkach, mówi "Dlaczego nie ma tam żadnego o znaczeniu 'pełen'?", wprowadza go w błąd rozróżnienie pomiędzy słowem a przyrostkiem, czego brak w prawdziwym esperanto. Plena (pełen) jest używane jako przyrostek w setkach zwykłych słów: amplena, florplena, lumplena, zorgoplene, itp.

 

E 4

Gdy mówi o "Esperanckim pseudo-aglutynacyjnym systemie zlepiania afiksów (skopiowanym z Volapüka)", znów ujawnia swoją niekompetencję. Zamenhof dowiedział się o istnieniu Volapüka po skomponowaniu esperanto i, jak sądzę, po opublikowaniu go. Nic w esperanto nie jest wzięte z Volapüka. Każdy poważny specjalista interlingwistyki wie o tym.

 

F 3

"Uczący się języka chcą potrafić porozumiewać się przy jak najmniejszym uczeniu się na pamięć słownictwa. Angielski jest w tym raczej dobry (...) Basic English okroił najważniejsze słownictwo do 850 słów", jak mówi nasz krytyk. Nie dyskutujmy o tym, że 850 słów Basic English nie pozwala powiedzieć, na przykład, "Kelner, sałatka z pomidorów!". W tym wszystkim zabawne jest to, że Pan Rye wydaje się nie mieć pojęcia, że ludzie mówiący językami innymi niż angielski muszą uczyć się na pamięć prawdopodobnie dwa razy tyle słów, niż jest to potrzebne do posługiwania się przeciętnym językiem, a coś około dziesięć razy tyle niż jest potrzebne do wyrażenia wszystkiego w esperanto.

Podstawowe słownictwo esperanto, w przeciwieństwie do podstawowego słownictwa angielskiego (jak w Basic English lub w Globish Nerrière'a) jest źródłem wielu tysięcy słów, ponieważ prawo do łączenia elementów jest nieograniczone lub, mówiąc to inaczej, z powodu efektu mnożenia wielu morfemów. Pierwszy poziom magazynu młodzieżowego Kontakto używa mniej niż 850 słów Ogdena: jedynie 520 elementów leksykalnych. Ponieważ zbiór ten obejmuje setkę słów wzbogacających słownictwo, jak igi, (słów zwanych przez Chińczyków "pustymi słowami"), to lista ta zawiera tylko około 430 semantemów ("pełnych słów" w mowie Chińczyków). Lecz gdy się czyta opowiadania i artykuły napisane w tym ograniczonym słownictwie, to nie można zauważyć, aby autor był ograniczany w wyborze słów. Esperanto pozwala mu tworzyć żywo, ekspresywnie i śmiesznie z bardzo małą bazą leksykalną, a dokładnie dlatego, ponieważ nic nie ogranicza mu tego, co matematycy mówiący po francusku nazywają combinatoire (kombinatoryka?).

W esperanto większość pierwiastków słownych rodzi tuziny słów, łatwych do utworzenia lub tworzących się automatycznie za pomocą prostych odruchów, ponieważ schematy są regularne, natomiast w angielskim dla każdego nowego pojęcia należy wyuczyć się na pamięć nowego słowa. Tam, gdzie w esperanto tworzy się przymiotnik za pomocą prostego a, w angielskim należy wyuczyć się go na pamięć, a angielski tym różni się od większości innych języków, że bardzo często pamięci nie pomaga żadne podobieństwo. Przymiotnika lunar (księżycowy) nie wyprowadza się z rzeczownika moon (księżyc), annual (roczny) z year (rok), rural (wiejski) z country (wieś), urban (miejski) z city (miasto), avuncular (wujowski) z uncle (wuj) (Esperanto: luna < luno; jara < jaro; kampara < kamparo; urba < urbo; onkla < onklo). A taki sam problem staje przed uczniem przy wyrazach, które w większości języków są pochodne: nie wyprowadza się słowa dentist (dentysta) z tooth (ząb), fraternize (zbratać się) z brother (brat) ani stallion (ogier) z horse (koń) (Esperanto: dentisto < dento, fratigi < frato, virĉevalo < ĉevalo). Twierdzenie Rye'a w tym względzie jest zdumiewające. Jak można porównywać dwa języki i dochodzić do tak skrajnie rozbieżnych z rzeczywistością wniosków?

 

G 2

W G 2 mamy kolejny dobry przykład niepowodzenia w zrozumieniu działania języka, który krytykuje. Mówi on: "Tam, gdzie angielski używa przymiotników, jak <angry> (zły), joruba polega na czasownikach, jak <binu> 'być złym'." Jeśli to ma być argument za tym, aby nie uczyć się esperanto, to nie sprawdzi się on wśród uczciwych ludzi, którzy sprawdzą to sobie przed podjęciem decyzji, ponieważ jest to kompletna bzdura. Esperanto nie posiada przymiotników i czasowników. Posiada pierwiastki, które mogą zostać użyte w funkcji przymiotnikowej, przysłówkowej, rzeczownikowej lub czasownikowej, a to duża różnica. Jego przykład szczególnie odbiera mowę, jeśli wyobrazimy sobie, że posiada on jakąś wiedzę na temat, który dyskutuje, ponieważ pojęcie 'zły' jest dokładnie tym, które wyraża się w esperanto za pomocą formy czasownikowej (koleri – być złym) lub za pomocą formy przymiotnikowej (kolera – zły). A datuje się to wstecz aż do samego początku powstania tego języka. Wystarczy sprawdzić w standardowym słowniku Plena Ilustrita Vortaro. Mamy tam cytaty Zamenhofa: vi povas koleri kontraŭ li 'możesz być zły na niego', i esti kolera kontraŭ iu 'być zły na kogoś'.

*

Nie ma sensu gromadzić przykłady. Jedynym możliwym wnioskiem jest to, że J. B. Rye nie zna języka, który dyskutuje. Nie udało mu się zrozumieć jego podstawowych cech, a to wypacza całe jego podejście, nawet jeśli część jego krytyki jest przekonywująca i sensowna. Czy ta część jest w praktyce istotna dla ludzi, którzy pragną najlepszego, najpraktyczniejszego i najkorzystniejszego finansowo środka do międzykulturowego porozumiewania się, który obecnie jest dostępny, to inny problem, którym tu nie będziemy się zajmować. Ważne jest to, że wizja esperanto Pana J. B. Rye'a jest zawężona przez jego klapki na oczach. Tak mocno skrył się pod swoimi "częściami mowy", że przestał dostrzegać cały krajobraz.

Ludziom z obiektywnym lub naukowym podejściem do życia będzie przykro, że takie oszczerstwa są szerzone bez kary. Lecz dokładnie to dzieje się ciągle od samego pojawienia się tego języka na scenie publicznej. (3) Na szczęście nie przeszkodziło to w pogodnym rozwoju esperanto i radości milionów ludzi, którzy z niego korzystają.


  1. Przy innej okazji traktował je jako wyrażenie z trzech słów : blank'ig'i.
  2. Czy to słowo istnieje? To irytujące zawsze czuć się niepewnie w angielskim, nawet przy prostych pojęciach, nawet po wielu latach nauki i praktyki. Właśnie co doświadczona przeze mnie wątpliwość, która byłaby niemożliwa w esperanto, jest jednym z powodów, dla którego uważam, że spełnia ono lepiej od angielskiego wymagania dla języka międzynarodowego. Poczucie bezpieczeństwa w wyrażaniu się jest ważną zaletą w komunikacji międzykulturowej, przynajmniej gdy chcemy, aby była ona demokratyczna.
  3. Powody tej negatywnej postawy są złożone i należą do kilku dziedzin. Czytelnik zainteresowany powodami psychicznymi znajdzie wyniki moich badań w artykule "Psychologiczne Reakcje Na Esperanto".

 

 


La letero al prizorganto de la Edukada Servo

Via email: (se vi volas ricevi respondon)
La temo:
Atenton: ← Enskribu la vorton  ilo  , alie la letero pereos

Skribu la leteron sube (ne pli ol 2048 literoj).

La nombro de literoj por uzado: 2048


I Liceum Ogólnokształcące
im. Kazimierza Brodzińskiego
w Tarnowie

(C)2017 mgr Jerzy Wałaszek
GNU Free Documentation License.