obrazek

Pomysł uogólnionej trójjęzyczności znajduje poparcie w całej Europie. Jak się nam mówi, nauczanie języków musi zamienić każdego młodego Europejczyka w obywatela trójjęzycznego. Ale co oznacza pojęcie: trójjęzyczny? Biegły i w pełni znający dwa dodatkowe języki poza swoim własnym językiem ojczystym? Lingwista Claude Hagège definiuje taki poziom kompetencji językowych w następujący sposób: "Dla mnie perfekcyjna znajomość języka oznacza umiejętność nadążania za grą słów przy zwykłej prędkości, mając docelowo na myśli rodzimych rozmówców, oraz mówienie danym językiem bez rozpoznawania przez innych jako osoba obca" (1) i dochodzi do wniosku, że "liczba prawdziwych osób dwujęzycznych (...) jest dosyć mała." Rzeczywiście, taki poziom dwujęzyczności odzwierciedla wyjątkowe okoliczności, jak rodzice mówiący różnymi językami lub nauka szkolna w języku innym od języka używanego w rodzinie. Bezpośrednia turystyka językowa jest niewystarczająca. W moim przypadku spędziłem pięć lat w USA, pracuję z angielskim dosyć często, nawet nauczałem na Stanowym Uniwersytecie w San Francisco, jednakże nigdy nie zdałbym testu jako osoba anglojęzyczna, a gdy słucham jakiegoś amerykańskiego musicalu, nigdy nie odbieram wszystkich szczegółów.

 

Złożona sieć programów

Język to skomplikowana sieć programów w sensie cybernetycznym, której działanie jest ciągle ograniczane przez setki tysięcy drugorzędnych lub trzeciorzędnych programów ingerujących w działanie programów podstawowych. Dzieje się to niezauważone, ponieważ opanowaliśmy nasz język ojczysty nieświadomie, gdy byliśmy zbyt młodzi, aby domyślić się, jak ciężko musiały pracować nasze neurony. Aby mówić poprawnie, należy ciągle blokować naturalne kanały neuropsychologiczne. Na przykład, jeśli potrzebujemy przymiotnika, który będzie znaczył "taki, że nie można go usłyszeć", to w języku angielskim (pamiętaj, że jest to tłumaczenie i niektóre rzeczy musimy odnieść do języka angielskiego – przyp. tłum.) przyjdzie nam na myśl unhearable. Lecz musimy nauczyć się blokować tę ścieżkę i wstawić w to miejsce objazd prowadzący do inaudible. Inny przykład: tego ranka usłyszałem, jak Pani Cristina del Moral ciągle wspominała liczbę mówiących takim to a takim językiem, używając przy tym słowa parleurs (franc. mówcy). Jej francuski jest bardzo dobry, lecz w tym szczególe naturalne skłonności zatriumfowały nad jej wiedzą o tym języku: parleur jest naturalnym wynikiem mechanizmów w mózgu, które zostały poinformowane, aby przesłały znaczenie, które prawidłowy język koduje jako locuteur. A gdy obcokrajowcy uczący się francuskiego opanują zwroty en hiver, j'y pense i biologiste, to muszą się teraz oduczyć mówienia en printemps, je lui pense i psychologiste, ponieważ ich poprawne formy brzmią następująco au printemps, je pense à lui i psychologue. Naturalny nurt nie może płynąć swoją naturalną drogą i należy porzucić chęć wyrażania równoległych pojęć za pomocą równoległych form.

Naszą naturalną skłonnością jest uogólnianie każdej cechy językowej. Jeśli wszystkie dzieci mówią 'more good' (bardziej dobry), zanim zaczną mówić 'better' (lepszy), to jest to spowodowane uogólnianiem przez nie konstrukcji typu 'more beautiful' (bardziej piękny), 'more difficult' (bardziej trudny), 'more crooked' (bardziej pokręcony). Uczenie się drugiego języka wiąże się ze stłumieniem u siebie odruchów swojego języka ojczystego, wprowadzając ponownie do mózgu ciąg nowych odruchów, a następnie hamując całkiem sporo z nich, aby wytworzyć normatywnie poprawne formy, które są w sprzeczności ze spontaniczną skłonnością do uogólniania. Anglik uczący się francuskiego musi nauczyć się, że nie ma sensu mówienie je chante / vous chante w sposób, w jaki w języku angielskim mówi się I sing / you sing. Musi wyrobić sobie odruch, który zmusza do mówienia vous chantez. Gdy znajdzie się on już na miejscu. to musi wprowadzić kolejny odruch, który powstrzyma ten pierwszy przy kilku czasownikach. Musi zamontować znak "wjazd wzbroniony" zatrzymujący vous faisez, vous disez i zrobić objazd, który zabierze go do vous faites, vous dites. Gdy już utworzy ten objazd, to musi wrócić się i zacząć od nowa z prédire. Ścieżka doprowadzi go do vous prédites. Źle, należy powiedzieć vous prédisez. Jak widać, nauka języka europejskiego wymaga umieszczenia kilku warstw odruchów jedną na drugiej. Mówię o odruchach, ponieważ samo zrozumienie i zapamiętanie słów nigdy nie jest wystarczające. Jeśli musisz myśleć, przeszukiwać wszystkie katalogi i pliki w swojej pamięci, aby odnaleźć odpowiednią formę, to nie mówisz płynnie. To jest mój dylemat, gdy jestem zmuszony mówić po rosyjsku. Chociaż ćwiczyłem przez tysiące godzin, mój wybór ogranicza się albo do mówienia poprawnie, lecz wolno, z przystankami, niepewnością, w okropnie wolnym tempie, nadwyrężając swój system nerwowy, albo do mówienia płynnego, lecz ze świadomością, że wszyscy zaraz wybuchną śmiechem, ponieważ przy tej prędkości moje błędy są fenomenalne.

 

Minimum 10.000 godzin

Potrzebne jest co najmniej 10.000 tysięcy godzin nauki i praktyki, aby umieścić na miejscu setki tysięcy niezbędnych odruchów, których liczba nie może zostać zmniejszona. Otóż uczenie pierwszego języka obcego zabiera w sumie od 800 do 1200 godzin lekcyjnych, dokładna liczba różni się pomiędzy krajami. Nie dziwi zatem fakt, iż po ukończeniu nauki w szkole tylko jeden uczeń na stu potrafi mówić poprawnie w pierwszym języku obcym, którego go uczono. 800 do 1200 godzin nauki to zaledwie dziesiąta część tego, co jest potrzebne. Jeśli pragniemy, aby dzieci uczyły się dwóch języków obcych, to musimy zwiększyć dwudziestokrotnie czas nauki.

Taką opcję wybrano w Luksemburgu, gdzie dzieci w szkołach podstawowych maja w tygodniu 27 lekcji, z których 12 zarezerwowane jest na języki obce, niemiecki i francuski, co po sześciu latach nauki w szkole podstawowej daje około 3000 godzin. Nauka języków jest kontynuowana na drugim etapie edukacyjnym, co oznacza, że Luksemburg posiada populację trójjęzyczną, lecz Luksemburczycy gorzej sobie radzą od rówieśników w innych krajach w matematyce, nauce i w innych ważnych przedmiotach. Oprócz tego młodzi ludzie opuszczający szkoły natychmiast nie tracą kontaktu z tymi językami w swoim życiu zawodowym z uwagi na niezwykłe położenie geograficzne Wielkiego Księstwa, ponieważ codzienną rutyną jest używanie francuskiego i niemieckiego w rozmowach z obcokrajowcami. W krajach takich jak Hiszpania, Finlandia lub Francja zapomina się szybko języki wyuczone w szkole, ponieważ odruchy warunkowe nie utrzymują się, jeśli nie są regularnie wzmacniane. Zauważysz ten fakt, jeśli przestaniesz przez kilka lat używać jednego ze znanych sobie języków: słówka zaczną ci umykać z pamięci, będziesz stosował niepoprawne formy gramatyczne szczególnie tam, gdzie w języku występują objazdy, a odruchy warunkowe z nimi sprzężone staną się słabsze.

 

Trójjęzyczność czy ukryta promocja angielskiego?

Jeśli pragnie się społeczeństwa trójjęzycznego, to o jaki poziom należy walczyć? Rzeczywiste opanowanie wszystkich trzech języków jest nieosiągalne w prostej nauce szkolnej, a nie ma możliwości opłacenia turystyki językowej niezbędnej dla całej populacji. Nawet nauczanie kilku przedmiotów szkolnych w języku obcym nie daje tego poziomu biegłości. Szwajcaria posiada niektóre szkoły gramatyki, które nauczają cztery przedmioty w języku obcym przez trzy lata. Uczniowie z pewnością lepiej posługują się tym językiem obcym od ich kolegów, którzy uczęszczają na normalne zajęcia, lecz i tak daleko im do pełnego opanowania tego języka. Jeśli ograniczymy się do języków europejskich, to jedynym realistycznym wynikiem byłaby pewnego rodzaju trójjęzyczność polegająca na dobrym opanowaniu własnego języka ojczystego, niedoskonałej lecz rozsądnej znajomości drugiego języka oraz zaznajomienie się z trzecim językiem, które pozwoli na jakiś wstępny dostęp do niego, a nie na poprawne posługiwanie się nim. Taki wynik posiada sens z punktu widzenia kultury, ponieważ nauka języków obcych uczy różnych sposobów wyrażania tej samej myśli i rozwija umysł.

Niestety, z takim systemem wiążą się poważne problemy. Naruszy on równowagę na korzyść krajów anglojęzycznych. Ponieważ nie można się porozumiewać w różnych krajach, o ile jeden z wyuczonych języków nie będzie taki sam dla wszystkich. Jak ma prowadzić poważną rozmowę osoba trójjęzyczna, która mówi po portugalsku, grecki i holendersku, z kimś, którego językami są fiński, niemiecki i francuski?

Oznacza to, iż rodzice będą żądać, aby angielski stał się językiem najlepiej wyuczonym. Jeśli chodzi o uczniów, którzy są rodzimymi mówcami języka angielskiego, to większość z nich nie będzie zmotywowana do uczenia się dwóch innych języków, ponieważ wiedzą, że gdziekolwiek pojadą, to poradzą sobie za pomocą swojego języka ojczystego. Otóż głównym czynnikiem napędzającym uczenie się języków obcych jest motywacja. Powstaje paradoks: zachęca się do trójjęzyczności, aby zachować różnorodność i zagwarantować wzrost wzajemnego zrozumienia wśród wszystkich Europejczyków, lecz w rzeczywistości pcha się ich w szpony wzoru anglojęzycznego, co oznacza przyjęcie sposobów myślenia, które nie mają nic wspólnego z tradycjami umysłowymi i kulturowymi Europy Kontynentalnej.

Zatem nie przechodzimy do uogólnionej trójjęzyczności, gdzie każdy byłby mniej więcej na tej samej pozycji; przechodzimy do dwujęzyczności, która jest lepsza dla jednych, a gorsza dla innych, i która maksymalizuje nierówność wśród społeczeństw. Ponieważ w stosunku do angielskiego społeczeństwa te nie są równo rozłożone: społeczności mówiące językami germańskimi posiadają przewagę względem społeczności mówiących językami romańskimi, a te z kolei są w lepszej pozycji od Słowian i społeczności bałtyckich. Angielski jest w zasadzie językiem germańskim i stąd bliżej mu do niemieckiego, holenderskiego oraz języków skandynawskich. Ma z nimi wiele wspólnego, nie tylko na poziomie podstawowego słownictwa i gramatyki, lecz na dużo subtelniejszych poziomach. Języki te mają wspólnego ducha, który jest obcy językom romańskim i słowiańskim. Nawet jeśli mówiący językami romańskimi są w gorszej pozycji w stosunku do swoich germańskich sąsiadów, to i tak ich pozycja jest o wiele lepsza od mieszkańców Europy Wschodniej. Jedną z trudności angielskiego jest olbrzymi słownik, prawie dwa razy większy od słowników pozostałych języków europejskich, ponieważ do podstawy germańskiej zostało dodane mnóstwo zapożyczeń z francuskiego i łaciny, lecz nie zastąpiły one oryginalnych słów. Nie zna się angielskiego, jeśli się nie wyuczy par słów fraternal i brotherly, liberty i freedom, vision i sight. Mieszkaniec Zachodu zna z góry jedno z tych określeń, ale nie Węgier czy Estończyk. Przyjęcie angielskiego jako środka międzynarodowej komunikacji językowej tworzy hierarchię językową wśród społeczności; jest rozwiązaniem niedemokratycznym.

 

Naprawdę realistyczne rozwiązanie

Jedynym sposobem uniknięcia wzmocnienia wiodącej pozycji angielskiego jest wybicie władz i mediów ze stanu snu i samozaparcia. Niestety, powrót do rozumu wymaga przezwyciężenia olbrzymiego oporu. Obszar, który ośmielam się naruszyć, jest obszarem, gdzie bez problemów akceptuje się fragmenty zasłyszanej wiedzy i gdzie jedynie nieliczni podjęli poważny wysiłek, aby wyciągnąć rozumne wnioski z faktów. Wierzę, że będziesz słuchał, mając otwarty umysł; a proszę jedynie o to, abyś mnie wysłuchał bez wcześniejszych uprzedzeń. Rzeczy, o których opowiem, pochodzą z mojego własnego doświadczenia, szczególnie z czasów mojego dzieciństwa oraz z faktów, które przebadałem, faktów związanych z kulturą, pedagogiką, lingwistyką, fonetyką i neuropsychologią. Będę się trzymał faktów, co oznacza, że wszystkie moje tezy są do sprawdzenia, chociaż część z was może uważać je za oburzające (2).

Istnieje pewna realistyczna trójjęzyczność możliwa do osiągnięcia, nie zanieczyszczona trudnościami modelu, który dotąd omawiałem: trójjęzyczność zbudowana z "języka ojczystego – esperanto – innego języka".

Esperanto jest w całości oparte na prawie do uogólniania każdego schematu językowego. Z punktu widzenia neuropsychologii oznacza to, że oszczędza nam ono wszystkie te drugo i trzeciorzędne odruchy, które występują w innych językach w celu hamowania odruchów pierwszorzędnych, od których rozpoczynamy. Uczniowie uczący się konwencjonalnego języka idą ścieżką, na której jakiś sadysta poumieszczał celowo cały rząd pułapek po to, aby ich w nie złapać. Otóż tworzenie odruchów, które zapobiegają wpadaniu w te pułapki, zajmuje z grubsza 90% czasu nauki języka konwencjonalnego. Ponieważ esperanto po prostu nie posiada tych pułapek, czas nauki jest niesamowicie skrócony. Jeśli uczymy się esperanto przez jeden miesiąc, to osiągamy poziom sprawności w porozumiewaniu się, który w dowolnym języku konwencjonalnym osiągniemy po około roku. Innymi słowy, po sześciu miesiącach nauki esperanto, jeśli liczba godzin nauki w tygodniu będzie utrzymywana na stałym poziomie, dzieci w wieku szkolnym osiągną poziom kompetencji w porozumiewaniu się równy temu, jaki osiągają one pod koniec nauki w liceum. Oznacza to, że wystarczy uczyć esperanto przez jeden rok szkolny, powiedzmy, pod koniec szkoły podstawowej lub na początku szkoły średniej, aby zaimplementować pierwszy etap: dwujęzyczność zbudowaną z "języka ojczystego – języka międzynarodowego". Przez resztę czasu nauki w szkole uczniowie będą uczyć się trzeciego języka, przeznaczając na to wszystkie godziny, które obecny system zużywa na język drugi.

 

Wymiary praktyczne i pedagogiczne

Szanse uczniów na osiągnięcie rzeczywistej biegłości w tym trzecim języku są teraz nawet większe, ponieważ esperanto udowodniło, że jest znakomitym narzędziem propedeutycznym, tj. narzędziem, które potęguje świadomość językową. Francuz uczący się niemieckiego musi oduczyć się skomplikowanego, sztywnego i przypadkowego systemu i przejść do nowych zwyczajów innego skomplikowanego, sztywnego i przypadkowego systemu. Aby dokonać przejścia od je vous remercie do ich danke Ihnen (dziękuję ci/panu/pani), należy zmienić odruchy umieszczania zaimka oraz te, które obsługują bezpośredniość lub pośredniość dopełnienia. Jeśli opisuję to jako przypadkowe, to po to, aby podkreślić, że ta zamiana odruchów nie ma nic wspólnego z potrzebami porozumiewania się. Gdybym miał po francusku powiedzieć je remercie à vous lub po angielsku I thank to you, dosłownie tłumacząc niemieckie wyrażenie, zostałbym zrozumiany bez żadnych trudności. Rozważając jedynie ładunek porozumiewawczy, nic nie byłoby tutaj źle. Powodem nie sprawdzania się takiego sposobu porozumiewania się jest to, że gdybym tak powiedział, to brzmiałbym dziwnie; ja i moi słuchacze bylibyśmy na różnych płaszczyznach; stąd problem wystąpiłby na poziomie relacji.

Otóż ten poziom relacji może okazać się ważny. Nawet jeśli treść wypowiedzi jest zrozumiała, ponieważ słuchacze się do niej dostroili, to występowanie w niej niepożądanych powiązań może stać się poważnym problemem. Holenderska minister Helle Degn właśnie dopiero co zajęła swój urząd, gdy musiała przewodniczyć pewnemu międzynarodowemu spotkaniu. Mówiąc po angielsku, chciała powiedzieć "Przepraszam, jeszcze się tutaj nie zadomowiłam, posadę ministra otrzymałam bardzo niedawno", lecz powiedziała: “I'm at the beginning of my period(jestem na początku mojej miesiączki) (3). Każdy ją zrozumiał, lecz co za ujma na honorze!

Mówiąc obcym językiem, wydajemy się często mniej inteligentni, niż naprawdę jesteśmy.  Jeśli powiem “I thank to you” (dziękuję tobie), to zrozumiesz, co powiedziałem, lecz nie odbierzesz mnie za osobę, którą naprawdę jestem, ponieważ pomiędzy nami coś nie jest dostrojone. Jednym z dużych plusów języka esperanto jest jego niesamowita swoboda leksykalna i gramatyczna, która pozwala unikać tego typu problemów. W esperanto można naśladować wzór francuski wyrażenia “je vous remercie” i powiedzieć mi vin dankas lub naśladować konstrukcję angielską “I thank you” i powiedzieć mi dankas vin albo niemiecką “ich danke Ihnen”, mówiąc mi dankas al vi. Ponieważ wszystkie trzy wzory są jednakowo standardowe, żaden z nich nie brzmi dziwnie.

Spójrzmy na inny przykład, tym razem z dziedziny leksykalnej. Po francusku mogę powiedzieć vous chantez merveilleusement, `śpiewasz cudownie', lecz nie wolno mi zastosować tego samego schematu dla pojęć 'muzyka' i 'piękny': vous musiquez bellement `muzykujesz pięknie' zostałoby zrozumiane, lecz jest nieprawidłowe. W esperanto skoro możesz powiedzieć vi kantas mirinde `śpiewasz cudownie', możesz również powiedzieć vi muzikas bele lub vi bele muzikas, dosłownie `muzykujesz pięknie'. Innymi słowy, dzieci uczące się esperanto uczą się wyrażania swoich myśli na więcej sposobów niż mogą to robić w jakimkolwiek konwencjonalnym języku i uczą się tego bez poddawania się negatywnemu doświadczeniu pedagogicznemu związanemu z popełnianiem błędów. Rozwija się ich świadomość i twórczość językowa bez odczuwania porażki. Jest to niesamowicie przyjemne i zachęcające. Mogę za to ręczyć. Esperanto był moim pierwszym językiem obcym, który dał mi upodobanie do języków. Inną psychologiczną zaletą esperanto jest brak wymuszania na użytkowniku podszywania się pod obcą tożsamość. Nauka wymowy angielskiej jest nauką małpowania Anglosasów. Wielu młodych ludzi, którzy fizycznie są doskonale wyposażeni do poprawnego wymawiania zgłosek tego języka, odnosi porażkę z powodu bariery psychologicznej. Aby imitować angielską wymowę, należy porzucić zwyczaje swojej mowy ojczystej w układaniu języka, ust, podniebienia itd. Ta potężna przemiana często jest doświadczana jako utrata tożsamości. W esperanto każdy posiada obcy akcent, a duże odchylenia w wymowie są uważane za zupełnie normalne. Doświadczenie pokazuje, że w przeciwieństwie do angielskiego te wariacje w esperanto nie wpływają na zrozumiałość z powodów fonetycznych, których wyjaśnienie tutaj zajęłoby zbyt wiele miejsca. Innymi słowy, esperanto tak się ma do konwencjonalnego języka jak gama do koncertu, gimnastyka do jazdy na nartach; esperanto zostało zaprojektowane tak, aby umożliwiać nam poważne stosowanie artykulacji pomiędzy systemem sztywnym a dowolnym. Doświadczenie pokazuje, że w praktyce to ułatwienie sprawdza się znakomicie. Klasa, która przez rok uczyła się esperanto i przez pięć lat niemieckiego, osiąga w niemieckim ten sam poziom biegłości, co inna klasa ucząca się niemieckiego przez lat sześć. "Stracony" rok nie jest stracony.

Jeśli nasze władze, nasi przedstawiciele w Parlamencie Europejskim i parlamentach narodowych, partie polityczne, elity naukowe, ekonomiczne i kulturalne naprawdę chcieliby, aby Europejczycy zachowali swoją różnorodność językową, swoją tożsamość, stając się jednocześnie tolerancyjnymi na inne tożsamości, aby rozszerzyli swoje horyzonty kulturalne i porozumiewali się ponad narodowymi barierami językowymi z taką samą łatwością jak w swoich językach ojczystych, to przyznaliby, że trójjęzyczność oparta na "języku ojczystym – esperanto – innym języku" wg badań jest jedynym realistycznym rozwiązaniem. Jest to wniosek, do którego dochodzi się po dokładniejszym zbadaniu, jak faktycznie mają się te sprawy. Nalegam na takie bliższe zbadanie sprawy, ponieważ to, co standardowo mówi się na temat języka w ministerstwach, w ponadnarodowych agencjach europejskich oraz w mediach, w praktyce nigdy nie jest związane z jakimkolwiek badaniem. Taka mowa umniejsza wagę upośledzenia językowego w życiu codziennym, skandalicznie zaniża trudności nauki języka obcego, redukuje do machnięcia ręką wszystkie istotne kwestie i pomija esperanto jako jakąś mętną ideę lub projekt, a nie raczej jako istniejącą rzeczywistość językową, której działania łatwo można sprawdzić i ocenić.

Proponowany przeze mnie przepis jest więc jedyną realistyczną opcją na istotnym poziomie, który mógłby zostać nazwanym poziomem technicznym. Niestety, obawiam się, że nie jest on jeszcze wystarczająco realistyczny z punktu widzenia socjo-polityczno-psychologicznego. Z jednej strony, siły społeczne działające w imieniu monopolu języka angielskiego są niezwykle potężne. Powiązane są one z władzą, sytuacją społeczną, interesami gospodarczymi, lecz również z tak wpływowymi czynnikami jak moda czy snobizm. Z drugiej strony istnieje trwały opór przed otwarciem pliku o nazwie "esperanto". Jest to dziedzina, gdzie ludzie u władzy, jak również wielu dziennikarzy i lingwistów, dochodzą do wniosków bez rozpatrzenia faktów, jak gdyby już wiedzieli wszystko, co warto wiedzieć, jak gdyby było możliwe zrozumienie natury funkcjonowania esperanto wraz ze związaną z nim kulturą (4) bez wzięcia pod uwagę dokumentacji i bez zbadania jak esperanto działa, gdy jest używane.

A stawka jest bardzo wysoka, ponieważ dotyczy ona spraw i wartości tak ważnych jak różnorodność językowa, równość pomiędzy narodami, a zatem samej demokracji na poziomie europejskim. Wielu ludzi zdaje sobie sprawę, jak wysoka jest to stawka. Jednakże obawiam się, że niewielu z nich zadało sobie trud wyszukania opcji rozwiązania tych kwestii, zbadania co się dzieje w praktyce oraz porównań, bez których nie można podjąć żadnej obiektywnej decyzji.

Na szczęście, cytując za Lincolnem, “Można oszukiwać wszystkich przez pewien czas, a niektórych przez cały czas, lecz nie można oszukiwać wszystkich przez cały czas." Prawdopodobnie ludzie przebudzą się nagle, a gdy to się już stanie, działania do wykonania zostaną wykonane bardzo szybko. Kto wie, czy ogłaszając rok 2001 europejskim rokiem języków, Rada Europy nie podjęła istotnego kroku, który w końcu wywoła poważne badania faktów i doprowadzi do rozwiązań reprezentujących autentyczne, niezaszufladkowane myślenie.


Uwagi:

  1. Claude Hagège, “Une langue disparaît tous les quinze jours”, L'Express – Dossier, 3/11/00.
  2. Claude Piron, Le défi des langues – Du gâchis au bon sens, Paryż: L'Harmattan, drugie wydanie. 2001. Zobacz również na "Komunikacja językowa – studium porównawcze w terenie".
  3. Jyllands Posten, 14 stycznia 1994; Sprog og erhverv, 1, 1994.
  4. Claude Piron, L'espéranto – L'image et la réalité, Paryż: Uniwersytet w Paryżu – 8, 1987, str. 12-15. Zobacz również na Claude Piron, “Culture et espéranto”, SAT-Amikaro 393, marzec 1984.

 


La letero al prizorganto de la Edukada Servo

Via email: (se vi volas ricevi respondon)
La temo:
Atenton: ← Enskribu la vorton  ilo  , alie la letero pereos

Skribu la leteron sube (ne pli ol 2048 literoj).

La nombro de literoj por uzado: 2048


I Liceum Ogólnokształcące
im. Kazimierza Brodzińskiego
w Tarnowie

(C)2017 mgr Jerzy Wałaszek
GNU Free Documentation License.