obrazek

Lingwiści nie zawracają sobie głowy sztucznymi językami.

To zbyt duże uproszczenie. Lingwistyka jest bardzo obszerną dziedziną nauki o językach i całkiem sporo lingwistów również interesuje się obszarem języków sztucznych.

 

Sama idea czegoś takiego jak funkcjonujący język sztuczny  jest beznadziejnie naiwna.

Nie, jeśli zaobserwuje się ją w praktyce. W krajach takich jak Polska, Węgry, Finlandia, Litwa, Rosja, Japonia, Chiny, Uzbekistan i wielu innych, esperanto udowadnia swoją użyteczność, szczególnie w małych miastach, gdzie nie używa się dużo języka angielskiego. Są mi znani Amerykanie, którzy mieli podobne doświadczenia we Francji. Poprzez esperanto miałem dostęp do grup lokalnych społeczności, z którymi większość obcokrajowców nie ma żadnego kontaktu, oraz możliwość prowadzenia głębokich dyskusji na różne tematy z dużo większą swobodą i wygodą niż w jakimkolwiek innym języku. Esperanto nie jest bardziej naiwne niż E-mail. Jest sposobem porozumiewania się, który posiada wiele zalet nad innymi sposobami i który  nie musi być dostępny w każdym gospodarstwie domowym, aby był wart poświęcenia mu niewielkiej ilości czasu i wysiłku. Zgodnie z moim doświadczeniem, jest on bardziej efektywny w poniesionych kosztach od języka angielskiego.

 

Przykłady sukcesu (np. esperanto) są doskonałym odbiciem zachodniego imperializmu.

       Przepraszam, ale dokładne zapoznanie się z publikacjami esperanckimi oraz kontakty z członkami społeczności esperanckiej pokazują jasno, iż są to tylko uprzedzenia. Większość ludzi w tej społeczności nauczyło się tego języka dokładnie po to, aby posiadać do swojej dyspozycji język wolny od konotacji politycznych, ekonomicznych czy związanych z innymi siłami. Esperanto nie narodziło się na Zachodzie, nie jest tam szczególnie rozpowszechnione i tak różni się od języków zachodnich w większości swoich cech lingwistycznych, że trudno byłoby bronić tej opinii na podstawie  analizy rzeczywistych faktów. Jedynie rdzenie słowne (lecz nie ich zakres znaczeniowy, który jest wynikiem globalnego oddziaływania przez stulecie) są w dużym stopniu zachodnie, lecz żaden poważny naukowiec nie oprze swojego osądu na tak powierzchownej cesze. W części leksykalnej większość narzeczy karaibskich jest źródłowo bardziej zachodnia od esperanto. Jeśliby takie narzecze było używane jako środek międzykulturowej komunikacji, to czy zostałoby ono uznane za odbicie zachodniego imperializmu?

 

Języki takie jak esperanto ujawniają istotną ignorancję na temat struktur innych języków.

Jakich innych języków? Jak ustaliłem w moim artykule "Esperanto: język europejski czy azjatycki?" (Esperanto Documents No 22, Rotterdam: UEA, 1981), esperanto jest bardziej izolującym językiem od języka aglutynacyjnego lub fleksyjnego. Utworzenie  'mój' od 'ja' lub 'pierwszy' od 'jeden' (mi → mia; unu → unua) jest czymś, co znajdziemy w języku chińskim i w esperanto, lecz nie w tureckim, we węgierskim czy w jakimkolwiek języku indoeuropejskim. W żadnym języku zachodnim nie występują nieskończone ciągi w stylu esperanckich słów samlandano, samrasano, samlingvano, itp., odpowiadające chińskim tongguo, tongzu, tongyu, należy używać innych słów, jak obywatel, osoba tej samej rasy, mówiący tym samym językiem. W języku chińskim nie musimy uczyć się nowego słowa w celu wyrażenia idei "współwyznawca", używamy gotowego wzorca: tongjiao, tak jak w esperanto: samreligiano. Mówiąc o budowie, esperanto ma bardzo niewiele wspólnego z zachodnimi językami.

 

Języki takie jak esperanto nie są łatwiejsze dla nie-Europejczyków niż francuski czy angielski.

Gdy obserwowałem porozumiewanie się za pomocą esperanto we Wschodniej Azji, szczególnie wśród Chińczyków, Japończyków, Wietnamczyków i Koreańczyków, zwyczajem moim stało się pytanie ludzi, ile czasu poświęcili na opanowanie tego języka. Ponieważ porównywałem porozumiewanie się na międzynarodowych zebraniach według tego, czy były one prowadzone tylko w języku angielskim, przy tłumaczeniu jednoczesnym, przy tłumaczeniu bieżącym lub w esperanto, zadawałem to samo pytanie ludziom używającym innego języka niż swój ojczysty. Większość tych Azjatów, posługujących się raczej łamaną angielszczyzną, poświęciła około 2000 godzin na naukę; używający esperanto uczyli się go przez mniej niż 200 godzin. Mimo to ich poziom był dużo wyższy bez względu na zastosowane kryterium (płynność, brak nieporozumień, spontaniczność, niuanse, humor, itp.). Widocznie powyższy wniosek opiera się na błędnych danych. (Zobacz na raport z moich badań "Esperanto: l'image et la realite'", Cours et Études de Linguistique contrastive et appliquée No 66, Paris: Institut de Linguistique appliquée et de didactique des langues, University of Paris-8, 1987, oraz na moją książkę Le defi des langues, Paris: L'Harmattan, 1994, e.g. strony 243-254; streszczenie tej książki można znaleźć w Language in Society, 26 (1), 143-147, 1997).

 

Propagatorzy języków takich jak esperanto przyłączają się do mitu "język jest/może być logiczny".

Nie, proszę Pana. Lingwista wie, że języka nie powinno się mylić z tym, co mówią o nim jego użytkownicy. Esperanto opiera się na wszechobejmującym prawie uogólnienia cech, co jest czymś zupełnie innym i co jest powodem dużo większej przyjemności używania go niż jakiegokolwiek języka europejskiego. W językach zachodnich nie można uogólniać prawidłowości. Uczeń, który zauważył prawidłowość w farm farmer, report reporter nie może uogólnić jej na fishfisher (ryba, rybak → fisherman) lub na teethteether (ząb → dentysta). A w esperanto może to zrobić: farm' farmisto, raport' raportisto, fiŝ' fiŝisto, dent' dentisto.

Zawsze gdy muszę prowadzić jakąś rozmowę po angielsku, żałuję, że brak w nim podobnej konstrukcji. Ostatnim razem, gdy musiałem improwizować przemowę w tym języku, potknąłem się na czasie przeszłym od cost i powiedziałem costed (poprawnie cost), powiedziałem ununderstandable zamiast incomprehensible, wymówiłem indict jako rym do derelict, convict oraz nie mogłem sobie przypomnieć, która sylaba jest akcentowana w alternative. Więc zawsze czuję się ułomnym w angielskim, nigdy w esperanto, gdzie żaden z takich problemów nie może się pojawić.

 

Propagatorzy języków takich jak esperanto udają, że języki nie zmieniają się lub że można je jakoś kontrolować.

To nie jest prawda. Wzywam piszącego to, aby zademonstrował dokument wywodzący się ze społeczności esperanckiej, który wysuwa tak absurdalne żądania. Większość użytkowników esperanto jest w pełni świadomych, iż ich język rozwinął się naturalnie, poprzez używanie w pewnej diasporze, na podstawie projektu Zamenhofa, z którym nie należy go mylić. Kolega lingwista, Jouko Lindstedt, dyrektor Departamentu Języków Słowiańskich i Bałtyckich na Uniwersytecie w Helsinkach, we Finlandii, jest moderatorem listy internetowej "Denask-L", której uczestnicy są w większości członkami dwunarodowych rodzin z językiem esperanto jako język rodziny oraz język ojczysty dzieci. Po prostu czytając tę listę i porównując ich język z podobnymi tekstami sprzed II W. Ś. oraz z tekstami z 19-tego wieku można dowieść bez cienia wątpliwości, iż język ten nigdy nie zaprzestał zmieniać się, i to nie pod wpływem jakiejś agencji, lecz spontanicznie, jak każdy inny język. Temat ten omawiam w moim artykule "A few notes on the evolution of Esperanto" u Klausa Schuberta, ed., Interlinguistics Nr 42 z cyklu Trends in Linguistics Studies and Monographs (Berlin, New York: Mouton de Gruyter, 1989), strony 129-142.

Wierzę, że naukowe podejście jest zagwarantowane w lingwistyce tak samo jak w innych dziedzinach. Wielu lingwistów wydaje się być tego nieświadomych przed rozpowszechnianiem opinii na temat esperanto, warto przecież wykorzystać magnetofon kasetowy, uczestniczyć w spotkaniach użytkowników tego języka, odwiedzać rodziny, gdzie używa się go na co dzień, a następnie przeanalizować wszelkie opublikowane lub zapisane dokumenty (ręczna korespondencja jest lingwistycznie dosyć interesująca) i zachować się tak jak zachowuje się prawdziwy lingwista-naukowiec, gdy bada jakiś język Bantu lub Filipino.

Ilość nieprawdy znajdowanej w publikacjach lingwistycznych na temat speranto (także chińskiego) jest wyzywająca. Co więcej, została ona sformułowana w dobrej wierze. Czy nie jest to interesujące zjawisko socjo-psychologiczne?


La letero al prizorganto de la Edukada Servo

Via email: (se vi volas ricevi respondon)
La temo:
Atenton: ← Enskribu la vorton  ilo  , alie la letero pereos

Skribu la leteron sube (ne pli ol 2048 literoj).

La nombro de literoj por uzado: 2048


I Liceum Ogólnokształcące
im. Kazimierza Brodzińskiego
w Tarnowie

(C)2017 mgr Jerzy Wałaszek
GNU Free Documentation License.