obrazek

Kilka ostatnich artykułów w New English Review dotyczących problemu międzynarodowego porozumiewania się ponad barierą językową powtarza przepowiednie o "bezużyteczności" i nieuchronnej "klęsce" języka esperanto, które pojawiły się przed stu dwudziestu laty już na samym początku jego istnienia i od tego czasu są uparcie powtarzane w każdej mijającej dekadzie w obliczu globalnej ekspansji języka angielskiego. Pomimo wszystkich takich prognoz esperanto nie tylko NIE zniknęło, lecz wciąż rośnie, aczkolwiek większość jego postępów i dokonań jest niezauważalna dla krytyków i sceptyków.

Podstawą wszelkiej krytyki w świecie anglojęzycznym jest to, iż bez względu na wszystko esperanto jest zgubione. Arika Okrent odzwierciedla powszechny punkt widzenia dzisiejszych "realistów" stawiając pytanie... "Czy szalona jest wiara, że esperanto posiada jakąkolwiek szansę w Wieku Języka Angielskiego?", a później odpowiadając na nie ... "To chore!" (“Exploring Esperantoland”; The American Scholar, Winter, 2006, str. 93-108)

Na stronie New English Review dwóch udzielających się tam autorów dochodzi do wniosku, że ..."oczywiście cały pomysł z tymi sztucznymi językami jest głupi" (Mary Jackson) i ... "Są tacy, którzy z pewną desperacją szukają rozwiązania naszych problemów przez modyfikowanie lub upraszczanie języka. Weźcie pod uwagę, jak Zamenhof (założyciel Esperanta) pozwolił sobie wierzyć, że jeśli tylko każdy mógłby się porozumieć wykorzystując ten sam język, to rozwiązane zostałyby wszelkie problemy. Stąd... esperanto, Volapük lub tuzin innych wyidealizowanych i błędnych prób." (Hugh Fitzgerald)

Nieważne ile razy udokumentuje się, że Zamenhof nigdy nie zamierzał rozwiązywać "językiem pomocniczym" ŻADNYCH problemów świata, lecz jedynie chciał pomóc ludziom porozumiewać się i zmniejszyć niedogodności bariery językowej, to esperanto jest i tak wciąż uważane za nieodzowną zabawkę ekscentryków, "dziwaków" i "zbłąkanych idealistów". Dla zabawnego amerykańskiego humorysty i pisarza Billa Brysona "... w normalnych warunkach osoba mówiąca w esperanto posiada mniej więcej taką samą szansę spotkania innego esperantysty, jaką ma Norweg przy zderzeniu z Norwegiem, powiedzmy, w Meksyku."

Okrent, Jackson, Fitzgerald i Bryson są grupą pisarzy amerykańskich i brytyjskich zgodną co do tego, że "rozwiązanie" problemu bariery językowej wykraczające poza ogólnoświatowe przyswojenie języka angielskiego jest albo niczym nie usprawiedliwione, albo może zostać rozwiązane poprzez jakiś nieokreślony przyszły rozwój technologiczny. Wszyscy z nich robią to samo początkowe założenie, iż nie istnieje obecnie żadna potrzeba dla jakiegoś międzynarodowego języka pomocniczego. Odmawiają przyjrzenia się dowodom i doświadczeniom nagromadzonym przez międzynarodową społeczność esperancką w ciągu minionych stu dwudziestu lat. Dowody ich nie interesują, ponieważ oni ogłosili już swój werdykt skazujący, że esperanto "zawiodło".

 

Trywializacja esperanto

Dr Ludwik Zamenhof wraz z esperanto został uhonorowany znaczkami pocztowymi wydanymi przez byłe ZSRR, Chiny, Polskę, Węgry, Bułgarię, byłe NRD, Brazylię, Austrię, Szwajcarię, Belgię, Kubę, byłą Jugosławię, Litwę, Chorwację, Surinam, Maltę, a ostatnio (Grudzień 2006) przez Izrael; głównie przez kraje, których języki nie są szeroko używane na świecie. W przeciwieństwie do tak powszechnego uznania, esperanto nie zostało nawet wspomniane w wydaniu encyklopedycznym pt. "Kulturalna Elokwencja - O czym musi wiedzieć każdy Amerykanin" (Cultural Literacy - What Every American Needs to Know); zawierającym około 5000 istotnych nazwisk, dat i pojęć. Dla jego autora, E.D. Hirscha Juniora, esperanto nie zasługuje na wspomnienie wśród 5000 faktów, które są warte poznania przez przeciętnego Amerykanina (w przeciwieństwie do niekwestionowanej ważności dzieł "Leda and the Swan", "Icarus" oraz "Humpty Dumpty").

Zwykle to bardziej wykształceni użytkownicy języka angielskiego posiadają najbardziej wrodzone uprzedzenia wobec esperanto, wątpiąc, czy "sztuczny" język "bez duszy" lub treści kulturowej mógłby obiecać jakiekolwiek korzyści potencjalnym uczniom. Niemniej jednak istnieje mnóstwo dowodów, że sześć lub siedem lat nauczania języka angielskiego w wielu krajach dało bardzo mizerne efekty w porównaniu z zaangażowanymi w to ogromnymi wysiłkami, czasem i kosztami. Procentowy udział w populacji światowej mówiących od urodzenia językiem angielskim  dzisiaj nie jest większy niż w roku 1900 (około 10%). Chociaż dzisiaj jest wielu użytkowników języka angielskiego, dla których jest to drugi język, to wciąż reprezentują oni nieistotną mniejszość tych, którzy spędzili we frustracji wiele lat na nauce i nie są w stanie porozumiewać się efektywnie poza poziomem wyrażania podstawowych potrzeb lub prostej rozmowy o pogodzie czy pytania się o drogę. Cudowne sukcesy i osiągnięcia języka esperanto są "niewidoczne", ponieważ nie ma namacalnej "ojczyzny" lub potężnego protektora rozdającego materialne nagrody.

W 1986 99-ta rocznica tego języka była obchodzona przez ogromny Kongres Światowy w Pekinie, a rok później stuletnie obchody przeprowadzono w Warszawie. Oba zdarzenia opisano na pierwszych stronach Timesa, Newsweeka i U.S. News and World Report oraz obiektywnie i przychylnie przeglądnięto osiągnięcia tego języka oraz całkiem słusznie zastanawiano się dlaczego nie otrzymał on więcej wsparcia ze strony międzynarodowych organizacji, które wciąż marnują olbrzymie sumy pieniędzy na tłumaczenia i interpretacje. 

A mimo to pojawiają się artykuły za sprawą dziennikarzy czy komentatorów, którzy po raz pierwszy napotkali esperanto i wyrażają swoje rozbawienie faktem, że ono wciąż jeszcze nie zniknęło, jak to przepowiadano w każdej dekadzie od jego początków w 1887. Ignorują takie kamienie milowe jak przychylne rezolucje wydane przez Ligę Narodów oraz Narody Zjednoczone, zachęcające do jego nauczania i używania.  Przychodzi jak grom świadomość, że istnieją dziesiątki tysięcy (możliwe, że setki tysięcy) mówiących językiem esperanto, którzy używają go w każdej sytuacji jako "żywy język" zdolny stworzyć wierność i poświęcenie wśród swojej społeczności użytkowników. Zalicza się do nich tych, którzy nauczyli się go jako dzieci od swoich rodziców. Wszyscy z nich dalej kształtują i zmieniają go, wyposażają w najgłębsze uczucia i nawet stworzyli swoją własną kosmopolityczną literaturę, kulturę i slang bez fizycznej ojczyzny.

 

Wolnorynkowe siły atrakcyjności i nauki języka obcego

Ludzie pragną uczyć się innego języka od tego, w którym wyrośli i który wchłonęli od swoich rodziców i środowiska, z wielu różnych powodów, które wszystkie dotyczą użyteczności, korzyści osobistych lub "zwrotu nakładów". Oto one:

1) podróże, 2) możliwości edukacji, 3) awans zawodowy, 4) możliwości prowadzenia interesów, 5) badania i wywiad, 6) docenianie innej kultury/literatury oraz 7) rozrywka towarzyska. Esperanto i inne "wymyślone języki" lub języki mniejszości narodowych mogą dostarczyć jedynie bardzo małego zwrotu nakładów (głównie podróże i rozrywka towarzyska) w porównaniu z ogromnymi korzyściami udostępnianymi przez główne języki narodowe. Ten fakt jest powodem, dla którego niesamowity wysiłek jest "wart zachodu" dla większości ludzi, którzy wybierają naukę angielskiego, francuskiego, hiszpańskiego, niemieckiego, rosyjskiego, arabskiego, chińskiego itp, i co stawia esperanto w nieatrakcyjnej pozycji bez względu na jego olbrzymie zalety ze względu na łatwość nauki.

Jako mówiący angielskim od urodzenia, który zarabia część swojego przychodu ucząc obcokrajowców języka angielskiego na kursach w szkołach średnich na Florydzie, mogę zaświadczyć, że występują olbrzymie trudności w czytaniu, wymowie i zrozumieniu nawet najprostszych zdań z powodu nieodłącznych trudności w gramatyce angielskiej, szczególnie przy wielokrotnych znaczeniach niezliczonej liczby słów oraz niemożności rozróżnienia jaką część mowy (rzeczownik, czasownik, przymiotnik, przysłówek, przydawka) odgrywa dane słowo.

Jako nastolatek przeznaczyłem około sześć miesięcy na naukę esperanto i korespondowałem z przyjaciółmi na całym świecie. Po 25 letniej przerwie w jakimkolwiek używaniu języka esperanto ponownie się nim zainteresowałem i mogę potwierdzić, że momentalnie przypomniałem sobie logicznie spójną strukturę tego języka, co pozwoliło mi mówić i komunikować się w nim bez wahania i częstych błędów. Nawiązałem wiele nowych przyjaźni i bliskich stosunków w więcej niż tuzinie krajów, łącznie z Niemcami, Litwą, Estonią, Bułgarią, Belgią, Portugalią, Słowacją, Czechami, Włochami i Szwecją (gdzie pomimo płynnej znajomości duńskiego, często wybieraliśmy esperanto w miejsce języka angielskiego jako zarówno łatwiejsze jak i bardziej "sprawiedliwe oraz uczciwsze").

Niepojęte dla wszystkich tych krytyków, którzy znajdują przyjemność w trywializowaniu i wyśmiewaniu Esperanta jest to, iż obcokrajowcy nigdy nie byli w stanie porozumiewać się z nimi na bazie równości. Stosunki anglojęzycznych z 95% obcokrajowców, którzy nauczyli się tego języka w wyniku ogromnej pracowitości i uzdolnień, są takie jak pana z niewolnikiem. Taka jest postawa wyrażona w reakcjach na ostatnią propozycję uczynienia esperanto obowiązkowym przedmiotem w ukraińskich szkołach. Wyobraźcie sobie tupet Ukraińców, którzy mają czelność żądać, aby traktować ich na równi z anglojęzycznymi! Jedynie ci, którzy ciężko trudzili się w nauce obcego języka i po latach zostali zdegradowani do poziomu jąkającego się pięciolatka przy rozmowie z rodzimym użytkownikiem języka, mogą docenić wyzwalający wpływ Esperanta.

Ci, którzy posiadają jedynie najbardziej powierzchowną lub żadną wiedzę o esperanto, bez wątpienia wierzą, że gdyby wszyscy esperantyści dziś wymarli, to język by się skończył i zdegradował jedynie do historycznej notki na spodzie strony. Moje doświadczenie z tuzina krajów i setek osobistych kontaktów przekonuje mnie, że język ten zostałby ożywiony w ciągu paru lat przez nowych "nawróconych", przekonanych, iż żaden inny środek nie może i nie mogłoby spełnić unikalnego wkładu esperanto do międzynarodowego porozumiewania się.

 

Bariera językowa

W czasach filmu niemego bariera językowa wydawała się mniej oczywista i niewielu ludzi w świecie anglosaskim "wysp" takich jak Brytania, Australia, Nowa Zelandia i cało kontynentalnej "wyspy" Ameryka posiadało jakąkolwiek potrzebę komunikowania się z kimś spoza ich własnego języka. Nawet dzisiaj pomysł "języka pomocniczego" dociera do wielu jako odległy i niemodny ideał, gdy media wciąż zapewniają publikę, że angielski już stał się "międzynarodowym językiem świata".

Pomimo to brytyjskie uczestnictwo w Unii Europejskiej w dużym stopniu podkreśliło problem bariery językowej. Chociaż Anglia jest ośrodkiem wartego wiele miliardów dolarów przemysłu nauki angielskiego na całym świecie, w brytyjskim parlamencie zaistniało pewne poparcie dla esperanto w postaci grupy lobbystycznej. W czasie stulecia Esperanta w 1987 liczyła ona ponad 200 członków Górnej i Dolnej Izby (głównie Laboryści). Propozycja transmitowania serwisów informacyjnych w języku esperanto przez BBC została zmiażdżona w 1967 po kilku początkowych audycjach - z powodu niepublikowanych nacisków ze strony usankcjonowanych prawnie interesów nauczania języka angielskiego, British Council i wydawców podręczników szkolnych.

Rzeczywistością bariery językowej jest to, iż nawet najlepiej wykonane tłumaczenia nie mogą być uważane za "równie autentyczne". Jak zauważyło wielu ludzi po zakupie "elektronicznych słowników" czy komputerowych programów "tłumaczących", nie istnieje odpowiedniość typu jeden na jeden pomiędzy językami. Rzeczywistość bariery językowej jest ciągle bagatelizowana przez media filmowe. Sprawozdania telewizyjne ciągle manipulują kątami ustawień kamer w celu wyeliminowania widoku tłumaczy, aby widownia telewizyjna odniosła wrażenie, iż politycy w rzeczywistości rozmawiają bezpośrednio ze sobą.

 

Rzeczywistość bariery językowej

Niedawny film, który dokładnie niszczy te pojęcia, jest nagrodzoną produkcja rosyjską pt. "Kukułka" - producent Aleksander Rogozkin. Przedstawia on nieszczęścia w targanej wojną Finlandii w 1944, gdy los rzuca razem fińskiego snajpera, który zdezerterował i ucieka od swojego niemieckiego dowódcy, rosyjskiego kapitana, który ma stanąć przed sądem wojskowym oraz lapońska wdowę. Po raz pierwszy w historii filmu napisy pozwalają jedynie zrozumieć publiczności co każda z postaci chce powiedzieć, lecz czego nie umie przekazać innym.

Wielu przeciwników Esperanta nie zdaje sobie sprawy z nieświadomej, lecz potężnej więzi, którą wszyscy mamy z naszym "językiem ojczystym", a która tworzy tak dużą część naszej osobowości. Grając na tej emocjonalnej więzi łatwo przekonać ludzi, bez podawania odpowiednich dowodów, że esperanto jest językiem, którym "nikt nie mówi" lub "nie mówi z takim samym przekonaniem i elokwencją, jak swoim językiem ojczystym".

 

Niewiara w esperancką kulturę

Dla nich przedstawia się ona jako "bezduszny" stwór w stylu Frankensteina. Mary Jackson (tak wybitnie rozsądna w przypadku prawie wszystkiego innego) w swym komentarzu "Volapük - Esperanto for losers" ("Volapük - esperanto dla oferm") (New English Review, grudzień 2006) wnioskuje, że esperanto musi być "bezduszne". Przekonana jest również o braku godnej uwagi literatury esperanckiej. Ja wiem, że taka ISTNIEJE - zarówno oryginalna literatura w esperanto oraz dzieła przetłumaczone z esperanto na angielski i na tuziny innych języków. Co więcej, szkocki esperantysta William Auld był niedawno kandydatem do Nagrody Nobla w dziedzinie literatury, lecz zarówno on jak i inni wielcy pisarze esperanto, tacy jak Sandor Szathmari, Raymond Schwartz, Julio Baghy, Ferenc Szilagyi, Kalman Kalocsay, Jean Forge, Gaston Waringheim i Claude Piron mogą być jedynie nazwiskami wywołującymi wzruszenie ramion, lecz ich dzieła były czytane, zostały docenione i są traktowane z najwyższym szacunkiem przez mówiących i czytających w języku, który rzeczywiście posiada kulturę, jeśli brak mu ojczyzny.

Zacytuję krótko fragment z The Scotsman (15 września, 2006) dotyczący Aulda:

"Szkocki poeta w języku esperanto i tłumacz William Auld zawsze twierdził, że esperantyści wciąż muszą odkryć w pełni bogactwo i potencjał swojego języka. Jakakolwiek byłaby prawda zawarta w tym twierdzeniu, to jedynie kilku pisarzy w 119 letniej historii esperanto mogłoby się równać z Auldem w jego mistrzostwie poezji i stylu narracji w języku, który, jak mówił swoim studentom, powinien być traktowany jako główne dzieło sztuki. W rzeczywistości twierdził on, że esperanto jest większe od Mona Lizy lub od dziewięciu symfonii Beethovena, ponieważ, w przeciwieństwie do nich, język opublikowany przez polskiego lekarza Ludwika Zamenhofa w 1887 roku sam może być używany do tworzenia innych dzieł sztuki.

A wśród powojennego pokolenia pisarzy esperanckich nikt nie okazał się zręczniejszy w obudzeniu śpiącej piękności tego języka od Williama Aulda. Z tych powodów został on nominowany w 1999 i w późniejszych latach do Nagrody Nobla w dziedzinie literatury jako pierwszy pisarz esperancki tak uhonorowany."

Niemniej jednak wielu z wymienionych powyżej autorów esperanckich mogłoby (i powinno) być nominowanych do tej nagrody, gdyby istniało esperanckie lobby zdolne wpłynąć na komitet przyznający Nagrodę Nobla. Oczywiście ten sam problem dotyczy dzisiaj autorów piszących w "językach mniejszościowych" jak walijski, gaelicki, baskijski i jidysz. O ile ich dzieła nie zostaną zręcznie i dokładnie przetłumaczone na główne języki europejskie, głównie chodzi o angielski i francuski, ryzykują oni to, iż będą zrozumiani jedynie przez małą grupę mniej niż miliona czytelników.

 

Elity i dziwacy

Istnieje rzeczywiście potężna opozycja wszystkich tych elit, które studiowały przez wiele lat poświęcając na to monumentalny wysiłek w celu osiągnięcia zdolności porozumiewania się w jednym z prestiżowych, głównych języków narodowych. Ta zdolność wywyższa je ponad ich ziomków, którzy posługują się jedynie "mniejszościowymi językami"  i nadaje im nadrzędną rolę, z której niechętnie pragną zrezygnować. W końcu, jeśli "każdy" może opanować esperanto w jednej dziesiątej czasu niezbędnego na osiągnięcie podobnego poziomu w jednym z "Popularnych, Międzynarodowych Języków Kulturowych", to jaką trwałą wartość miałaby ta rola?

Ci, których najbardziej wkurza rzeczywisty sukces osiągnięty przez esperanto, skupiają swoją uwagę na łatwych celach, jakimi są "pozorni" dziwacy lub ekscentrycy, typowe, "nagłe" i płytkie próby zastosowania Esperanta z absurdalną nadzieją jako środka do osiągnięcia jakiś innych, znaczących celów - pokoju i braterstwa na świecie, nudyzmu, wegetarianizmu itp. esperanto oraz inne idealistyczne pomysły zawsze przyciągały więcej niż potrzeba takich typów.

Upór różnych propagatorów i entuzjastów kilku współzawodniczących ze sobą międzynarodowych języków planowych, że ich projekt jest z natury najlepszy, jedynie stworzył kolejne szkody i kontrreakcję ze strony szerokiej publiki. Jedynie esperanto wytrzymało próbę czasu, jednakże rozwinęło się i dojrzało do stania się żywym językiem, lecz sam jego sukces spowodował zakłopotanie u sceptyków, przeciwników i zawodowych lingwistów, którzy wszyscy a priori odrzucali pogląd, że wymyślony (i pogardzany) język może osiągnąć jakikolwiek stopień akceptacji jako pomoc w międzynarodowym porozumiewaniu się.

 

Prawdziwi wrogowie języka esperanto, którzy potraktowali je poważnie

Pomimo zmagań z katastrofami dwóch wojen światowych, z prześladowaniami zarówno przez faszystów jak i reżim radziecki oraz złośliwych, lekceważących lub protekcjonalnych uwag, że my, esperantyści, nie posiadamy dusz, esperanto jest dzisiaj żywą rzeczywistością, wspieraną przez "niewidoczną", lecz aktywną społeczność około miliona użytkowników, przez literacką kulturę obejmującą ponad 30000 dzieł literackich (przyjmuje się, że jest ich ponad 50000 - przyp. tłumacza), zarówno oryginalnych jak i tłumaczeń, przez setki periodyków, mnóstwo międzynarodowych zebrań, seminariów, wycieczek z przewodnikiem, grup teatralnych, spotkań muzycznych, przez kilka uniwersyteckich programów nadających stopnie naukowe, przez uznanie jako oficjalny język nauczania na Międzynarodowej Akademii Nauk w San Marino (dotowanej przez Unię Europejską), przez tuziny lub więcej godzinnych audycji radiowych (głównie z Watykanu i komunistycznych Chin), przez więcej niż sto wyspecjalizowanych słowników naukowych, technicznych, sztuki i handlu oraz przez niezliczone przyjaźnie, które zawarto ponad barierą językową.

Tak samo sensowne jest oczernianie Esperanta jak wyśmiewanie się z walijskiego, estońskiego czy katalońskiego. Oczywiście "wykształceni" ludzie nigdy nie odważą się kpić z języka narodowego, o którym nic nie wiedzą, z obawy obrażenia określonej narodowości oraz bycia "politycznie niepoprawnymi", lecz esperanto stanowi super pożywkę dla wszelkich cyników i może prowokować bezmyślne porównania z "klingońskim" (wymyślony język obcej rasy z kosmosu w serialu Star Trek). Ci krytycy i cynicy są całkowicie nieświadomi prawdziwych wrogów esperanto z prawdziwą potęgą, którzy potraktowali je wystarczająco poważnie, aby skazać dziesiątki tysięcy jego propagatorów na śmierć lub więzić ich przez dziesięciolecia.

Rozpoczynają się oni od totalitarnych reżimów Hitlera i Stalina, Włoch podczas późniejszego okresu władzy Mussoliniego, rządu Japonii końca lat 1930 i okresu II Wojny Światowej, nacjonalistycznej Hiszpanii pod rządami Franco od 1939 do około 1950, wszystkich "ludowych demokracji" we Wschodniej Europie od 1948 do 1955 łącznie z miniaturowymi psychopatami w stylu Enhvera Hoxha w Albanii, irańskich mułłów i rumuńskiego Ceasecsu, który uczynił naukę języków obcych równą zdradzie. Krytycy i ośmieszacze języka esperanto bez wątpienia przyjęliby dziś inną opinię, gdyby mogli przeczytać 530 stronnicowe dzieło "La Danĝera Lingvo - Studo Pri la Persekutoj Kontraŭ Esperanto" (Niebezpieczny Język - Studium na temat prześladowań Esperanta) (Bleicher Publishers, Antwerp, 1988) autor Ulrich Lins.

Pojawiła się krótka eksplozja zainteresowania Esperantem w Iranie w następstwie rewolucji przeciwko Szachowi, gdy upadek despoty wydawał się na krótko otwierać nowe drzwi. Zainteresowanie to najprawdopodobniej było spowodowane trudnościami wielu irańskich studentów uczących się zagranicą, którzy musieli poświęcić wiele lat na naukę jednego z głównych języków europejskich lub arabskiego, aby zaznaczyć swą obecność w świecie. Jednakże konserwatywnym mułłom nie zajęło zbyt wiele czasu dotarcie do faktu, iż esperanto posiada historyczne powiązania z Żydami i Syjonistami oraz z kosmopolitycznym nastawieniem jego twórcy dr L. L. Zamenhofa. Co więcej język międzynarodowy od długiego czasu był faworyzowany przez ruch bahaistów, który swe początki bierze z Iranu i zawsze był uważany jako heretycki przez muzułmańskich teokratów we wszystkich muzułmańskich krajach.

 

Krótka historia wymyślonych języków

1. VOLAPÜK

Właściwie pierwszy projekt starający się spopularyzować "neutralny" lub "niestronniczy" język międzynarodowy bez osobliwości wymowy i gramatyki spotykanych w istniejących językach narodowych. Jego wynalazca, Johannes Schleyer, był niemieckim pastorem z klasycznym wykształceniem. Światowy kongres został zorganizowany w Niemczech w 1884, a następny w 1887 i jeszcze jeden 1889.  Problem, ilu ze zwolenników Volapük'a potrafiło w rzeczywistości mówić tym językiem, został rozwiązany na pierwszych dwóch kongresach, gdy wszyscy delegaci posługiwali się niemieckim jako językiem handlu, a trzeci kongres odniósł sromotna porażkę przy próbie mówienia w tym języku, co dowodziło jego nieporęczności i niepraktyczności.

2. ESPERANTO

Chociaż założyciel esperanto, Ludwik Łazarz Zamenhof, polsko-rosyjski Żyd, rozpoczął projekt esperanto, zanim dowiedział się o języku Volapük, to już wtedy odrzucił skomplikowane elementy w projekcie Schleyera, które w dużej części były odpowiedzialne za jego całkowitą klęskę. Rodzinne miasto Zamenhofa, Białystok, w okupowanej przez Rosję Polsce było miastem podzielonym pomiędzy Żydów, Niemców, Polaków, Rosjan i Litwinów. Jako nastolatek Zamenhof usiłował stworzyć praktyczny i łatwy w nauce język, który mógłby być używany przez każdego jako "drugi". Pierwszy podręcznik esperanto (po rosyjsku) został opublikowany w sierpniu 1887 roku, częściowo dzięki hojnemu posagowi otrzymanemu od swojego teścia.

"Względny" sukces esperanto był błyskawiczny i można go jedynie przypisać faktowi, iż Schleyer przygotował grunt za pomocą "wielkich oczekiwań", które nie udało się zmaterializować, oraz urokowi metody Zamenhofa polegającej na uproszczeniu gramatyki i słownika.

Regularność budowania słów była schematycznym skrótem. Słowa z powiązanymi znaczeniami dzielą wspólny "rdzeń" wskazywany przez te same litery spółgłosek jak w hebrajskim. Na przykład mówiący językiem hebrajskim od razu rozpoznaje wspólny rdzeń z liter S-F-R w SeFeR (książka), SoFeR (pisarz), SiFRiyah (biblioteka) i SiFRut (literatura). Zamenhof użył tego samego schematu dla esperanto. Słownictwo zostało wybrane przez wyszukanie "najniższego wspólnego mianownika" rdzeni wspólnych dla głównych języków romańskich i germańskich. W esperanto słowem dom jest "domo". Jest ono natychmiast rozpoznawalne dla Włochów (domo)  oraz znających łacinę (domus), a nawet mówiący angielskim i francuskim rozpoznają, że to esperanckie słowo przypomina "domicile" lub "domestic" (domowy).

Zamenhof zastosował ten sam logiczny schemat w esperanto. Zatem sano w esperanto jest podstawowym słowem dla "zdrowia", a stąd mamy malsano (chorobę), sana (zdrowy), malsana (chory), saneco (zdrowotność), sanilo (lekarstwo), malsanulo (chory człowiek), sanulejo (kurort zdrowotny), sanejo (klinika zdrowia), malsanulejo (szpital), sanigi (leczyć), saniĝi (wyzdrowieć), itp. Znajomość pojedynczego słowa dla zdrowia (sano) pozwala uczniowi natychmiast rozpoznać powyższe dwanaście słów zgodnie z ich prefiksami lub sufiksami i końcówkami (o dla wszystkich rzeczowników, a dla wszystkich przymiotników i e dla wszystkich przysłówków).

Entuzjazm i poświęcenie zainspirowane przez Zamenhofa spowodowane było jego wysokim idealizmem, wrodzoną skromnością oraz bezinteresownym przykładem. W przeciwieństwie do Schleyera i tych, którzy byli po nim ze swoimi projektami, Zamenhof wyrzekł się wszystkich praw i przywilejów związanych z prawem własności. Dla niego język nie był celem końcowym samym w sobie, lecz narzędziem do osiągnięcia bardziej harmonijnego braterstwa pomiędzy ludźmi na świecie.

Po krótkim okresie początkowego poparcia ze strony ZSRR w latach 1920 (nazywającego esperanto "łaciną proletariatu") rosnąca paranoja stalinistów doprowadziła do uznania żydowskiego i "burżujskiego" pochodzenia Zamenhofa jako dowodu jego reakcyjnego charakteru (w 1938 Radziecki Kodeks Karny określił esperanto jako "narzędzie syjonizmu i kosmopolitanizmu"). Kodeks ten był ściśle przestrzegany w bałtyckich republikach po ich przyłączeniu do ZSRR w 1940.

4. "HEREZJA" IDO - czynna opozycja francuska w stosunku do esperanto w Lidze Narodów

Krytyka esperanto stała się widoczna, skoro tylko zaczęło ono osiągać swój bezprecedensowy sukces. Krytycy, głównie zawodowi lingwiści, wszyscy posiadali swoje ulubione obiekcje co do jego budowy, fonologii, słownictwa, akcentowanych liter (sześć literek z daszkami - ĉ ĝ ĵ ĥ ŝ i ŭ, które podobno nawet dzisiaj jest trudno wpisać do komputera???), wielu słów germańskich przy ograniczonej liczbie słów słowiańskich oraz "osobliwości" gramatycznej dotyczącej specjalnych zakończeń wyrazów (litera n dodawana do rzeczowników i przymiotników) przy bliższym dopełnieniu. Zastrzeżenia te pochodziły głównie od tych, którzy posiadali klasyczne wykształcenie i mówili od urodzenia francuskim lub angielskim - dwoma najbardziej prestiżowymi językami narodowymi.

Francuski matematyk Louis Couturat prowadził kampanię na rzecz "zreformowania" i wyeliminowania tych różnic, które były najbardziej obraźliwe dla oczu i uszów Francuzów. Nacjonaliści i lingwiści francuscy zaczynali odczuwać strach przed postępem Esperanta i przychylnymi dla niego komentarzami. Po fiasku uzyskania dodatkowego wsparcia poza Francją, stworzył on swój własny projekt językowy "Ido" wykorzystując sprytny fortel. W 1907 był sponsorem międzynarodowego komitetu mającego za zadanie osądzić różne współzawodniczące projekty językowe, łącznie z Esperantem i innymi wymyślonymi językami, z których żaden nie istniał poza deską kreślarską. Manipulując regułami osądzania kandydatów w celu wykluczenia Zamenhofa i używając tajnych "wtyczek", Couturat wykorzystał politycznie ultra-konserwatywnego Markiza Louisa de Beaufront do wsparcia projektu Ido.

Co najmniej 85% esperantystów przyjętych w poczet tego ruchu pozostało lojalnymi. Ido zwiędło z powodu powtarzanych przez innych w obrębie tego rozłamu prób propozycji "jeszcze jednej reformy", która wg nich miała uczynić ten język doskonałym.  Wynikłe stąd kontrowersje i oskarżenia o zdradę pomogły postawić w złym świetle wszystkie te projekty łącznie z Esperantem i samą ideą międzynarodowego języka pomocniczego. Esperanto zostało zranione od środka i niewiele czasu zajęło odkrycie, że w rzeczywistości ruch Ido wylągł się jako spisek frankofonów kierowany przez Couturata i Beaufronta, działających w zmowie.

 Czynny opór francuskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz delegatów francuskich w Lidze Narodów, gdzie obawiano się, iż esperanto mogłoby zostać wprowadzone jako język oficjalny równolegle z francuskim i angielskim, oznacza spostrzegane zagrożenie, które w owym czasie stanowiło esperanto, gdy przyciągnęło znaczące poparcie międzynarodowe ze strony "drobnych" państw, których "języki narodowe"  były ograniczone do jednego narodu albo obarczone polityką dwu lub wielojęzyczności. W 1920 i 1921 rezolucje sprzyjające nauczaniu esperanto i jego używaniu w obrębie Ligi były wspierane przez Albanię, Belgię, Brazylię, Czechosłowację, Chile, Chiny, Finlandię, Haiti, Indie, Włochy, Kolumbię, Persję, Rumunię, Południową Afrykę i Wenezuelę, lecz stanowczo sprzeciwiała się im Francja. Francuski delegat, Gabriel Hanotaux, poprzedni Minister Spraw Zagranicznych zażądał wykluczenia Esperanta z jakichkolwiek rozważań dotyczących międzynarodowego języka pomocniczego i jednocześnie wychwalał używanie francuskiego jako "klasycznego języka dyplomacji". Zabronił wszystkim francuskim delegatom uczestniczenia w międzynarodowych zebraniach, na których dozwolone było esperanto.

W 1922 Sekretarz Główny Ligii wysłał okólnik do wszystkich krajów członkowskich z prośbą o podanie stanu nauczania języka esperanto. W odpowiedzi francuski Minister Edukacji, Léon Bérard (później wyznaczony na ambasadora w Watykanie przez rząd Vichy) zabronił używania jakiejkolwiek francuskiej klasy do nauczania esperanto i udostępnił ukradkową dotację na rzecz ruchu Ido, aby jeszcze dalej sprzeciwić się żądaniom esperantystów. Konserwatywne koła we Francji nawet wyrażały zadowolenie z faktu nieprzystąpienia Stanów Zjednoczonych do Ligii Narodów, co mogłoby zwiększyć prestiż języka angielskiego.

4. Occidental - reakcja klasyków, lingwistów z urazą i nazistów

Reakcja na sukces Esperanta widoczna w projekcie Ido miała się jeszcze pogłębić i przyczernić wraz z nadejściem ekstremizmu nacjonalistycznego w Europie i antysemityzmu nazistów. Dla Hitlera wyjaśnienie było znacznie prostsze, co odzwierciedla jego autobiografia Mein Kampf, opublikowana w 1925...

"Tak długo jak Żyd nie stał się panem innych ludzi, musi mówić ich językami, czy mu się to podoba, czy nie, ale gdy tylko oni zostaną jego niewolnikami, to będą wszyscy musieli się nauczyć języka uniwersalnego (na przykład esperanto!)"

Hitler poruszył czuły nerw u innych niemieckich nacjonalistów oraz prawicowych intelektualistów w innych narodach, którzy opierali się Esperantu z powodu jego względnego sukcesu wśród klasy pracującej oraz żydowskiego pochodzenia i internacjonalistycznych ciągot jego założyciela. Edgar de Wahl, estoński lingwista, cenił esperanto, lecz silnie się sprzeciwiał temu, że miało ono "nienaturalnie" nie-zachodni charakter. Jego własna propozycja, nazwana Occidental, nadała ton innym podobnym propozycjom, które odrzucały "schematyczną" naturę Esperanta, jedną z najatrakcyjniejszych cech ułatwiających naukę tego języka, lecz pod względem estetycznym odrzucaną przez wszystkich tych, którzy żądali, aby wymyślony język wydawał się "naturalnym".

Projekt De Wahl'a przypominał usprawniony, lecz wzrokowo rozpoznawalny język romański bez schematycznych elementów Esperanta, które "obrażały" uczucia wszystkich tych obeznanych z dziedzictwem łacińskim i żądających, aby Occidental był zrozumiały od samego początku i bez wcześniejszej nauki dla wszystkich ucywilizowanych europejczyków i nie szokował publiki niezrozumiałymi i dziwnymi formami w stylu "malsanulejo" (szpital).

5. INTERLINGUA i odnowienie neo-latynistycznego krytycyzmu języka esperanto.

Naprawdę trudno stwierdzić, komu był potrzebny jeszcze jeden międzynarodowy lub utopijny język. IALA (Stowarzyszenie Międzynarodowego Języka Pomocniczego - The International Auxiliary Language Association) zostało założone w 1924 przez Mrs. Alice Vanderbilt Morris, żonę amerykańskiego ambasadora w Belgii i członkinię bogatej rodziny Vanderbiltów, która prawdopodobnie wykorzystała swoją pozycję do sponsorowania ulubionego projektu na Columbia University w Nowym Jorku, które zaprosiło kilku dystyngowanych lingwistów do przeprowadzenia tam badań.

Większość wstępnej pracy została wykonana pod kierunkiem osiadłego w Ameryce niemieckiego lingwisty, dr Alexandra Gode'a. Nie był on idealistą, lecz interesowało go utworzenie ostatecznego standardowego słownika słów europejskich na podstawie wspólnego słownictwa europejskich (tj. romańskich) języków. Wynikiem była Interlingua, opublikowana w 1951. Może być ona rozpoznana jako odgałęzienie w rodzinie języków romańskich z najmniejszą gramatyką i łatwiejsza od Occidental. Dr Gode oświadczył, że można ją nazwać "nowoczesną łaciną" lub "średnią, europejską normą lingwistyczną". Według niego zaletą Interlingua był stopień jej "natychmiastowego rozpoznawania" przez intelektualistów, czy to europejskich, afrykańskich, czy azjatyckich, którzy znali przynajmniej jeden "popularny język kulturalny".  Poprzez powiązania z Vanderbilt i Columbia University napłynęły istotne fundusze, które pozwoliły na publikacje wielu naukowych streszczeń w Interlingua, stąd język ten był przez pewien czas całkiem widoczny.

Patrząc na podobny tekst w esperanto, Ido, Interlingua i Occidental większość obserwatorów dojdzie do wniosku, że różnica pomiędzy nimi nie warta jest nawet grosza jeśli weźmiemy pod uwagę jedynie podobieństwo w wyglądzie pojedynczych słów. To, co czyni esperanto innym i unikalnym, jest absolutna regularność jego mechanizmów słowotwórczych i rozpoznawanie końcówek wyrazów i, co ważniejsze, zebrane doświadczenie żywej społeczności tego języka rozciągającej się na pięć pokoleń i wiele dziesiątków tysięcy aktywnych, płynnych mówców, pisarzy i czytelników, którzy przyjęli istotną, uczestniczącą rolę w kształtowaniu języka, tworzeniu nowych słów, a nawet slangu.

6. BASIC ENGLISH

Basic English był owocem wyobraźni tych, którzy wierzyli, że Imperium Brytyjskie może (lub powinno) dalej kwitnąć po II Wojnie Światowej i mogli już zobaczyć, że przewaga literatury angielskiej oraz nowomocarstwowy, handlowy, wojskowy i polityczny status Stanów Zjednoczonych połączyły się oferując światu najważniejszy środek międzynarodowego porozumiewania się. Projekt ten otrzymywał sporadyczne wsparcie ze strony Prezydenta Franklina D. Roosevelta, Sir Winsona Churchilla, a nawet Premiera Indii Jawaharlal Nehru (Gandhi dla kontrastu wyrażał poparcie dla języka esperanto) podczas wojny, jak również szczodrą pomoc finansową od brytyjskiego rządu w postaci Fundacji Na Rzecz Promocji Basic English (The Foundation to Promote Basic English) założonej przez C. K. Ogdena.

BBC oraz Głos Ameryki używały różnych wariantów Basic English (zwanych "Special English") o wolniejszym tempie mówienia i prostych konstrukcjach gramatycznych w audycjach radiowych nadawanych przez kilka lat, lecz wyniki nie zostały przychylnie przyjęte przez słuchaczy. George Orwell wziął niektóre z ogólnych zasad zarówno esperanto jak i Basic English i użył je jako model dla swojego wymyślonego języka Newspeak w noweli "Nineteen Eighty-Four" ("1984").  Nie dziwi, że wymyślone języki, a najbardziej esperanto, ucierpiały z powodu orwellowskiego wizerunku partii totalitarnej w upodlonym i poddanym surowej dyscyplinie społeczeństwie, której celem było zapobieżenie używaniu jakiegokolwiek wyrafinowanego języka, umożliwiającego ludziom samodzielne myślenie. Zapożyczenie przez Orwella kilku zasad z esperanto dla swojego Newspeak'a poczyniło nieoszacowane szkody idei używania wymyślonego języka w jakichkolwiek poważnych celach. Oszkalowało obraz Esperanta i nadało mu wrażenie bycia podobnym do Newspeak'a, zaprojektowanego jako narzędzie powstrzymania potęgi wyrażania się.

Po II Wojnie Światowej rząd brytyjski wykupił prawa własności do Basic English z zamiarem zaadoptowania go w jakiejś postaci do międzynarodowego użytku, lecz nie dawał on żadnej nadziei, wszystkim tym zagranicznym studentom, których już napawały przerażeniem angielska pisownia, wymowa, podział na sylaby i akcent.  Co więcej, nauczanie standardowego języka angielskiego stało się tak ważnym przemysłem poprzez wysiłki British Council, że porzucono wszelką nadzieję na nauczanie jakiejś uproszczonej jego formy.

7. INTERGLOSSA

Jeszcze jeden konkurent zasługuje na uwagę - Interglossa stworzona przez prof. Lancelota Hogbena z Wielkiej Brytanii, który kojarzony jest najlepiej z takimi dziełami popularyzującymi naukę jak "Mathematics for the Millions" (Matematyka dla Milionów) czy "Science for the Citizen" (Nauka dla Obywatela). Jego nowatorstwo polegało na jeszcze większym wysiłku w uspokajaniu klasycznej tradycji przez wymyślenie języka, którego słownictwo składało się całkowicie z rdzeni pochodzących z Greki, lecz którego gramatyka została syntaktycznie zapożyczona z chińskiego odwołując się do "uniwersalnego uroku", który wg Schleyera miał wywierać na światowej scenie jego Volapük. Dodało to element brakujący od czasów Volapüku w celu uspokojenia wrażliwości największej części mówców na tej planecie. Jego książka pojawiła się w 1943, lecz nie wzbudziła w środku wojny światowej zbytniego zainteresowania. Po fali odnowionego zainteresowania z dodatkiem niezbędnych "reform" w latach 1970, pozostała wciąż projektem na desce kreślarskiej. To samo można powiedzieć dzisiaj o wszystkich konkurentach języka esperanto, że, podobnie jak neandertalczycy, wyginęły i stały się wymarłe.

 

Esperanto i wydarzenia po II Wojnie Światowej

Pomimo dwóch katastroficznych wojen światowych i czynnych prześladowań Esperanta w krajach totalitarnych od połowy lat 1930, osiągnięcia tego języka były godne uwagi. Rozpowszechnienie i wzrost Esperanta w nowych ośrodkach w Azji, takich jak Japonia, Chiny i Korea, skutecznie obaliły argument, iż z powodu swojego słownictwa jest ono tak mocno obciążone przez główne rodziny języków łacińsko-romańskich i germańskich, że nigdy nie osiągnie akceptacji poza granicami Europy. Mocnym punktem dla esperantystów było zebranie miliona podpisów na petycji przesłanej do UNESCO w 1954 oraz faworyzowanie tego języka międzynarodowego na zebraniu tej organizacji w Montevideo.

 

Wieża Babel stoi - mocniejsza niż kiedykolwiek

Jedyny wymyślony język, który osiągnął częściowy i długotrwały sukces, esperanto, przemawiał w większości do "zwykłych ludzi". Krytycy przyznają, że esperanto nie osiągnęło jeszcze w pełni swojego potencjału z powodu niesprzyjającej politycznej rzeczywistości, gdzie bez bogatego i potężnego opiekuna nie oferuje ono żadnych poważnych korzyści ekonomicznych czy zawodowych przy nauce. Dokładnie to samo rozumowanie doprowadziło polską i szwajcarską rozgłośnię radiową po 40 latach do zakończenia nadawania swoich codziennych audycji w języku esperanto. Cięcia budżetowe oraz potrzeba zaoferowania w Szwajcarii programów radiowych w języku arabskim dla wielu "gościnnych robotników", a w Polsce polityczna potrzeba rozszerzenia serwisów w językach ukraińskim i białoruskim oznaczały, że jedyną "łatwą oszczędnością" będzie rezygnacja z nadawania serwisów dla "mało konkretnych, niezdefiniowanych i kosmopolitycznych" słuchaczy (pomimo że do redakcji esperanckiej przychodziło 100 razy więcej listów ze świata niż do redakcji białoruskiej wraz z ukraińską).

Większość rządów, gdyby była faktycznie zainteresowana w wyeliminowaniu bariery językowej, już dawno zrobiłaby coś poważnego na tym polu. Wieża Babel wciąż stoi i właściwie rośnie coraz wyżej. Liga Narodów zadowalała się dwoma językami międzynarodowymi, ONZ musi zapewnić obsługę sześciu, a żądania rozszerzenia Unii Europejskiej wymagają dalszego powiększenia serwisów tłumaczenia w więcej niż dwóch tuzinach języków! Większość ludzi, którzy chcą podróżować lub porozumiewać się w jakikolwiek sposób z użytkownikami innych języków muszą albo w bólu uczyć się języków obcych, albo zatrudnić dla siebie tłumaczy lub przewodników.

 

Dla znających język angielski: komentarze do tego artykułu.

 


La letero al prizorganto de la Edukada Servo

Via email: (se vi volas ricevi respondon)
La temo:
Atenton: ← Enskribu la vorton  ilo  , alie la letero pereos

Skribu la leteron sube (ne pli ol 2048 literoj).

La nombro de literoj por uzado: 2048


I Liceum Ogólnokształcące
im. Kazimierza Brodzińskiego
w Tarnowie

(C)2017 mgr Jerzy Wałaszek
GNU Free Documentation License.